To cytat każdy wie… z polskiego rocka tak pięknie wpisanego w naszą politykę i kulturę.
Nie mogę. Nie wolno nie wskazać kolejnego oszołomstwa politycznej polskiej klasy. Mowa o tak zwanych „jedynkach”. Pierwszych miejscach na listach do parlamentu, które w istocie (ordynacja) są po pierwsze kpiną z elekcji do zasiadania w parlamencie w imieniu suwerena, po kolejne, „jedynki” to przechowalnia dinozaurów na ich szkodę, wielu to zasłużeni Polacy i nie muszą parlamentarnym żołdem tego udowadniać, bo się i nie da.
Zasiadając tam, w parlamencie, obniżają jego bieżącą merytoryczność i odtrącają wyborcę od udziału w elekcji. To błąd wpisujący się na listę błędów z lat przełomu jak i początków III RP.
Nie wspomnę o emerytach, dla których miejsce to starszyzna – szanowane gremium, od którego zdania, oceny, wiele zależy. Siedząc tam, w parlamencie, marnują swoją spuściznę i pozwalają na zaniżanie poziomu przez pomniejszych opróżniaczy rondelka. Staranie się z partyjnego nadania o mandat posła po to, aby zostać ministrem, pokazuje w całej rozciągliwości upadek Parlamentu, który w ustroju jest na wyższym poziomie struktury. Podział władzy. Przypadek Antoniego. Posła wyzywają od ministra... jakoby ten był wyżej w strukturze. Więcej: Antoni nie jest ministrem. Jest posłem. Sama manipulacja.
witold k
15 lipca 2019
- Blog
- Zaloguj się lub Zarejestruj by móc dodać komentarz