Skip to main content

Widziane i zasłyszane w prawdzie

portret użytkownika Monika B
macierewicz.jpg

Czas ma to do siebie, że płynie. Upłynęły 4 lata, kiedy z bliska mogłam się przyjrzeć człowiekowi i jego pracy na rzecz społeczeństwa Ziemi Piotrkowskiej, na rzecz wszystkich Polaków.

Tym człowiekiem jest poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej pan ANTONI MACIEREWICZ. Tamtej jesieni, kiedy został wybrany na posła w naszym Piotrkowskim Okręgu, z listy Prawa i Sprawiedliwości, ja zostałam zatrudniona w jego Biurze Poselskim i w ten sposób mogłam bliżej poznać tego charyzmatycznego człowieka o którym wiele słyszałam, wiele czytałam. Nie zawsze były to informacje pozytywne, ale one najczęściej płynęły z ust tych, którzy nienawidzili pana Macierewicza za to, że był człowiekiem uczciwym, bezkompromisowym, inteligentnym, posiadał wielką wiedzę merytoryczną, brzydził się kłamstwem, oraz wszelkimi odmianami draństwa. Takiego człowieka najczęściej się ośmiesza, opluwa i wytacza przeciwko niemu najcięższego kalibru działa nienawiści.

Po naszym pierwszym spotkaniu, stwierdziłam, że jest to człowiek niezwykłej delikatności, ale zasadniczy, doskonale znający się na osobowości człowieka, a więc dobry psycholog, człowiek dla którego priorytetem nie są układy, władza, pieniądze, ale dobro wspólne, którym jest Polska. Pomyślałam wtedy: najważniejsze, że jest człowiekiem głęboko wierzącym, bo taki człowiek nie może być złym.

Tak zaczęła się nasza współpraca. Do naszego Biura Poselskiego przychodziło bardzo dużo osób, które potrzebowały pomocy, rady, które skarżyły się na źle funkcjonujące organa władzy, na niesprawiedliwe sądy, na opieszałych urzędników itd. Przychodzili również i tacy, którzy chcieli porozmawiać z posłem o złej polityce rządu, o korupcji, która w tej kadencji rządu, szerzyła się jak nieuleczalna choroba. Byli i tacy, którzy nie mogli poradzić sobie z biedą i wtedy ze łzami w oczach skarżyli się na tych, którzy „Rzeczpospolitą władają”, często wyrzucali sobie, że tamtej jesieni źle zagłosowali, bo nie przypuszczali, że ta partia, której zaufali tak ich okłamie i upokorzy. Wtedy pan poseł również się wzruszał i starał się z wyrozumiałością i delikatnością pomóc, pocieszyć, podnieść na duchu. Widziałam, jak nie rzadko wychodził ze swojego gabinetu z zapłakaną panią, żegnał się z nią jak elegancki mężczyzna i zapraszał na ponowną rozmowę. Bywało, że ilość gości w naszym biurze była tak duża, że poseł wracał do Warszawy nocą, aby i tam przyjąć umówionych ludzi ( nie wiem, kiedy wracał do domu). Nigdy nie narzekał na trudy swej pracy, bo on jest prawdziwym „Judymem”, prawdziwym tytanem pracy, prawdziwym społecznikiem i politykiem. Nie wspomnę już tych setek telefonów z różnych stron Europy i świata, kiedy rozmówcy prosili a często błagali o spotkanie z posłem.

„Ciesz się Matko Polsko, tak sławnych synów rodząca”. Te słowa można z całą mocą i bez przesady, zadedykować panu Antoniemu Macierewiczowi, bo to człowiek patriota, który nie tylko kocha swoją Ojczyznę, ale gotów oddać dla niej swoje życie, swoje zdrowie, swój trud. Ponieważ jest historykiem, dba o to, aby Naród nie zapomniał historii, bo przestanie być Narodem. Dba o to, aby po nas „przyszło nowych ludzi plemię, jakich dotąd nie widziano”, bo Polska zasługuje na więcej. On żyje nadzieją i wiarą, że „nasz Naród jak lawa, z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi; plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi” (Mickiewicz).

Ten wspaniały Polak martwi się, że nasz Naród traci poczucie sprawiedliwości, że traci sumienie, bo czymże jest fakt, że polski rząd oddaje w obce i brutalne ręce sprawę katastrofy smoleńskiej w której zginął Prezydent Polski, Prezydent na Uchodźstwie i 94 osoby elity polskiej? Czy jeszcze raz mają nam śpiewać: „miałeś chamie złoty róg”?. Czy jeszcze raz będziemy drętwi jak chochoły?

Tak niedawno tęskniliśmy za wolnością, za odrobiną godności, za prawdą, za solidarnością, za sprawiedliwością, za życzliwym uściskiem ręki, za odrobiną nadziei i modliliśmy się słowami: ”takiej Ojczyzny daj nam dożyć, Boże” i byliśmy solidarni pod jednym znakiem – „pod którym Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. I cóż nam zostało z tamtych dni? Dziś wielu z nas woła „chleba i igrzysk” i żywimy się podziałami, kłamstwem, kłótniami, zazdrością, mściwością. Posłuchajmy więc Staszica:” upaść może nawet wielki naród, ale zginąć może tylko naród nikczemny”. Czy my już jesteśmy narodem nikczemnym? Narodem bez twarzy, narodem z groźną amnezją? Myślę że nie, bo Wyspiański mówił: ”jest tyle sił w narodzie, jest tyle mnogo ludzi; Niechże w nie Duch Twój wstąpi i śpiące niech pobudzi”. Niech więc obudzą się cnoty Polaków i „uprzątnijmy nasz dom ojczysty… z grzechów naszych, win przeklętych” i wybierzmy „rządy mądrych, dobrych ludzi… niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość”.

Wszyscy razem pod przewodem takich Polaków jak Antoni Macierewicz, walczmy z cwaniactwem - które zyskało sobie prawo obywatelstwa w naszym kraju, złodziejstwem - które stało się obyczajem, z prymitywnym liberalizmem i nie negujmy dla zasady wszystkiego co święte i dobre, nie przyswajajmy sobie wszystkich brudów zachodu i wschodu jako znaku postępu i przynależności do Europy i nowoczesności, nie miejmy zniewolonych umysłów i nie czekajmy na dyspozycje rzekomo światlejszych narodów. A parlament, który wkrótce będziemy wybierać niech nie będzie niemy ani wstydliwy, ale rzeczowy i odważny, niech obudzi ducha narodu i nauczy nas żyć i myśleć jak ludzi wolnych.

Monika

8 września 2011

0
Nikt jeszcze nie ocenił tej publikacji. Bądź pierwszy
Twoja ocena: Brak

Gdzie są inni...

portret użytkownika witold k

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.