Skip to main content

Życie swoje za życie dziecka

portret użytkownika Monika B
Dorota Piesik.JPG

Minęło 14 lat od chwili, kiedy 3 września 1995 r odeszła do wieczności Dorota Piesik – 29 letnia piotrkowianka z zawodu nauczycielka. Tym samym dopełniła złożoną Bogu ofiarę swego życia dla ratowania swojego synka Łukasza. Prawie cztery lata wcześniej – na modlitwie – Dorota podjęła trudną decyzję ratowania poczętego dziecka w sytuacji, gdy ona sama potrzebowała pomocy i leczenia, z powodu atakującej jej mózg choroby nowotworowej. Podjęła tę decyzję wbrew zaleceniom lekarzy, którzy proponowali aborcję i leczenie chemio i kobaltoterapią, gdyż w przeciwnym wypadku grozi jej śmierć. Dorota bała się o swoje życie, ale miłość do dziecka, które nosiła pod sercem była większa.

W podjęciu trudnej życiowej decyzji, prosiła Matkę Bożą o pomoc. Długa modlitwa przed obrazem Maryi w swoim kościele parafialnym NSJ - w którym za kilka dni odbędą się wielkie uroczystości inauguracyjne peregrynacji po Archidiecezji Łódzkiej obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej - dała jej moc stanowczego postanowienia, że nie usunie ciąży, nawet za cenę własnego życia. I odtąd stała się zadziwiająco spokojna i radosna. Zawierzając się Maryi, głęboko zaufała Bogu. Z pomocą Bożą i ludzi, Dorota znalazła wysoko wyspecjalizowaną opiekę lekarską we Włoszech, choć i tam nikt nie zapewniał o pozytywnym skutku leczenia chorej i uratowania dziecka. W czwartym miesiącu ciąży i na początku pobytu we włoskim szpitalu, zdecydowano się na wykonanie zabiegu operacyjnego, polegającego na założeniu zastawki do mózgu. Po tym zabiegu, Dorotę trzeba było położyć na oddziale reanimacji, gdzie zostały podłączone wszystkie urządzenia podtrzymujące życie. Dzień i noc lekarze i pielęgniarki oddziału neurochirurgii i intensywnej terapii, walczyli o życie dwojga polskich pacjentów. Czas biegł, Dorota bardzo cierpiała, ale nie chciała przyjmować żadnych leków przeciwbólowych, aby nie zaszkodzić dziecku. Dziesiątki ludzi z Legnano odwiedzało polską rodzinę w szpitalu, by dodać odwagi, nadziei i zapewnić o modlitwie. Do Boga płynął nieustanny strumień modlitwy od osób bliskich i nieznanych, tych z dalekich stron świata i tych z Polski. Wszyscy błagali o cud. Modliły się również osoby zakonne, kapłani, aby Bóg przez wstawiennictwo Matki Bożej Bolesnej i Tej z Jasnej Góry, ocalił tych dwoje.

Tymczasem kolejne badania wykazały, że choroba się zatrzymała i stan zdrowia chorej uległ poprawie a dziecko rozwijało się prawidłowo. Dorota nie ustawała w modlitwie. Codziennie karmiła się Ciałem Jezusa, podłączona do różnych aparatów podtrzymujących życie z utęsknieniem oczekiwała na dzień narodzin synka. Te jej matczyne marzenia spełniły się i dnia 14 września 1992 r w święto Podwyższenia Krzyża Świętego przyszedł na świat Łukasz. I w tej samej godzinie w Padwie polski ksiądz celebrował Mszę św. w intencji tych dwojga, nie znając czasu urodzenia dziecka. Pierwsze słowa Doroty po wybudzeniu się z narkozy to: „synku, tak długo na ciebie czekałam”. O tych narodzinach pisała cała włoska prasa. Oto tytuły niektórych artykułów: „Chora na nowotwór mózgu, urodziła zdrowe dziecko”, „Bohaterska polska matka zwyciężyła zło”, „Urodził się cudem, pozwólcie aby żył”.

Po porodzie poddano Dorotę leczeniu radioterapią w Varese. Mimo wielu komplikacji, po pewnym czasie stan jej zdrowia uległ znacznej poprawie i cała rodzina mogła wrócić do kraju. Łukasz rósł, otoczony opieką babci i taty, a mama czuwała, aby rozwijał się prawidłowo.

Po dwóch latach nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia Doroty i nagle 24 kwietnia 1994 r. zapadła w śpiączkę (a było to w dzień beatyfikacji Joanny Mola i w dniu 28 urodzin Doroty). Znalazła się więc w szpitalu. Badanie komputerowe wykazało, że w płacie czołowo ciemieniowym mózgu jest nowy guz o dużej złośliwości. Lekarze twierdzili, że Dorota może w każdej chwili umrzeć. Ale ona żyła sparaliżowana, cierpiąca i kochająca . Przybita tą śmiertelną chorobą często patrzyła krzyż wiszący na ścianie, wyciągała do niego lewą rękę, gdyż prawa część ciała była sparaliżowana. Czasem się uśmiechała, tuliła też swojego małego synka, który przybiegał do niej, wołając: „mamo kocham cię”. Mimo ogromnego cierpienia była pełna miłości, nigdy nie skarżyła się na swój los, a nawet twierdziła – kiedy mogła jeszcze mówić – że jest szczęśliwa. Dziękowała Bogu za życie swoje i życie dziecka. Na 3 tygodnie przed śmiercią, leżąca w łóżku Dorota i nie mówiąca od wielu miesięcy, nagle wyciągnęła swoją rękę do krzyża i głośno powiedziała: „Ja chcę już iść do nieba”. To były jej ostatnie słowa, a potem tylko się uśmiechała i czekała.

Nadszedł dzień 3 września 1995 roku, kiedy około godziny 21,30 Pan zabrał ją do siebie. Dorota odeszła do nieba pełna spokoju i uśmiechnięta.

Na uroczystościach pogrzebowych ks.bp Adam Lepa, porównał cierpienie Doroty – heroicznej matki – do cierpień Chrystusa.

Za heroiczną postawę, mającą na celu uratowanie życia nienarodzonego dziecka, Dorota została pośmiertnie uhonorowana – mocą uchwały Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego z dnia 11 X 1995 roku – tytułem Honorowego Obywatela Piotrkowa Trybunalskiego. Również lokalne koło Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, działające w naszym mieście przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego, przybrało imię Doroty Piesik.

Postawa Doroty stała się przyczynkiem do wielu nawróceń, do podjęcia wielu ważnych życiowych decyzji, do utwierdzenia wielu ludzi w przekonaniu, że życie jest darem samego Boga i należy go chronić a nie niszczyć.

Monika B

tekst ukazał się w Biuletynie Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Łódzkiej

2 września 2009

5
Ocena: 5 (1 głos)
Twoja ocena: Brak

Cierpienie, ból

portret użytkownika witold k

wieloletnie cierpienie fizyczne - cierpienie Doroty. Bolejące serce najbliższych przelało się także już po odejściu śp. Doroty na zewnątrz... Siejąc przykry ponury obraz. Powiem tylko, że nie spodziewałem się aż takiej niechęci w RM (zwłaszcza ówczesnego przewodniczącego) do męczeństwa Doroty. Jeden uważał, że RM nie jest miejscem do rozpatrywania takiej sprawy. Inny miał problem czy RM może kupić kwiaty na pogrzeb Doroty. Jeszcze inny zaniemówił a potem zwracał uwagę na nabrzmiały problem nadprodukcji ludności. Owszem Uchwała przeszła. RM kwiaty na grobie Doroty położyła.

itold k

Konkretnie nazwiska

Może tak konkretnie i śmiało po nazwiskach tych pseudokatolików i dziwnych ludzi. Bez obaw. Kto w latach 1989 / 2009 był przewodniczącym Rady Miasta P.T. w kolejnych kadencjach i z jakich politycznych opcji? To wiele wyjaśni albo zagmatwa.

Brawo

portret użytkownika Admin
cytuję strachliwy

Może tak konkretnie i śmiało po nazwiskach tych pseudokatolików i dziwnych ludzi. Bez obaw. Kto w latach 1989 / 2009 był przewodniczącym Rady Miasta P.T. w kolejnych kadencjach i z jakich politycznych opcji? To wiele wyjaśni albo zagmatwa.

Gościu oczekuje nazwisk sam będąc tajniakiem
Admin

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.