Skip to main content

Olek, mordo ty nasza

portret użytkownika Monika B

Tytuł niniejszego artykułu, to słowa pana posła Borowskiego, jednego z liderów Lewicy i Demokratów, które skierował do swojego idola – Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. To ten sam Kwaśniewski, który w sposób niegodny pełnionej kiedyś funkcji, podczas ostatniego wykładu dla młodzieży na Ukrainie, w stanie upojenia alkoholowego, kolejny już raz, ośmieszył Polaków i poddał na szwank wizerunek Polski za granicą. Najważniejsze jednak jest to, że cała lewica i nie tylko, nie widzi w zasadzie nic złego w tym zdarzeniu. Ba, nawet mówi, że zdarzać się to będzie znacznie częściej, dopóki Ukraina nie wejdzie do Unii Europejskiej. „Ten kraj jest bardzo gościnny i trzeba mieć dobre zdrowie, żeby to wszystko wytrzymać” – powiedział infantylnie na konwencji LiD pan Aleksander. Pewnie lewica zamierza wprowadzać naszych sąsiadów do Unii pod wpływem alkoholu... O zgrozo! Panie Kwaśniewski, przecież nikt, kto panu towarzyszył na tym wykładzie nie był pijany, nie bełkotał i nikt nie pouczał przywódców krajów, że za dużo mówią. Widać było konsternację na twarzach młodych ludzi i zażenowanie gospodarzy. Takie zachowanie to wstyd i ignorancja na którą mógł sobie pozwolić człowiek źle wychowany, a nie Prezydent Polski i w dodatku dwóch kadencji.
A wracając do pana Borowskiego, który wszystkim telewidzom zaserwował zawołanie: „Olek, mordo ty nasza!” to przyszło mi na myśl pewne zdarzenie z dawnych lat. Wyszłam ze swoim psem na spacer a przed budką z piwem dwaj pijani mężczyźni toczyli zawzięty dialog, używając takiego tekstu jak nasi bohaterowie z lewicy. Wtedy nawet mój pies groźnie zareagował. Nie dziwię się więc, że ktoś z PiS powiedział: „pijana lewica”. A co można w takiej sytuacji powiedzieć? A może zbyć to pokornym milczeniem? Wtedy świat kolejny raz utwierdził by się w przekonaniu, że wszyscy Polacy są właśnie tacy jak ich prezydent dwóch kadencji. A może tak jak wtedy w Katyniu – zamilknąć ze wstydu, bo pijany Prezydent RP ledwo trzymał się na nogach i w obecności kamer i fleszy, stał nad grobami zakatowanych na śmierć Polaków, podtrzymywany przez Ministra Spraw Zagranicznych?
A zachęcanie Niemców – przez pana Kwaśniewskiego – żeby zmienili swój stosunek do Polaków na negatywny, jeśli PiS wygra wybory? A szkalowanie Polski w Unii Europejskiej i w krajach zachodnich przez niektórych przedstawicieli państwa polskiego, pochodzących od liberałów i lewaków, którzy mają tylko obywatelstwo polskie, ale nie mają duszy i serca polskiego? Czy jest to możliwe aby ci Polacy z taką nienawiścią mówili o naszej Ojczyźnie do obcych i nie zawsze nam sprzyjających? W imię jakich praw i jakich zasad to czynią? Odpowiadam – czynią to dla swoich partykularnych interesów. Czynią tak dlatego, bo liczą, że obcy, ale lepiej się mający dziś, dadzą im intratne posadki, czynią tak ze względu na swój egoizm, na swoje zaprzaństwo. Ale warto zapamiętać, że nawet wrogowie nie są mili dla zdrajców. Wcześniej czy później każdy naród takim ludziom wystawi sprawiedliwy rachunek, słony i gorzki rachunek!
Wielkie „larum” podniosła w mediach lewica i Platforma Obywatelska, że premier Jarosław Kaczyński na jednej z konwencji PiS powiedział, że jak wybory wygra lewica i Platforma to tak, jak by przyszedł znów „13 grudnia”. Oczywiście nasz Premier miał rację. Sytuacja gospodarcza i ekonomiczna Polski przeżyła by stagnację, aferzyści poczuli by się jak „ryby w wodzie”, zaprzańcy jeździli by po swoją zapłatę do tych u których Polskę szkalowali, a uczciwi Polacy jak wtedy pamiętnego grudnia zostali by wyśmiani, odarci z wiary i nadziei, opluci i nazwani „ciemnogrodem”. Słuchałam w TVP 3 pana Ryszarda Kalisza, który z szyderczym śmiechem pytał dziennikarzy, gdzie jest jeszcze taki kraj, aby jeden brat bliźniak był premierem, a drugi prezydentem? To tylko nasz kraj jest takim krajem – panie Kalisz – szczęśliwym krajem, bo znalazło się 2 braci bliźniaków, którzy godnie pełnią swoją funkcję wobec narodu, którzy walczą z patologiami społecznymi, którzy wydali wojnę bandytom, aferzystom i złodziejom, których pragnieniem jest by Polska była dumnym krajem w świecie, by była dostrzegana i podziwiana i nie była tylko „pawiem” i „niewolnicą” narodów. Szkoda pani poseł Piekarska, że państwo Kaczyńscy nie mieli pięcioraczków.
A teraz co nieco o panu Tusku. Do moich rąk dotarł kiedyś artykuł „Tygodnika Powiatowego” z 28 września 2005 roku pt. „Totus Tusk” w którym autor napisał: „ W dniach 12 – 14 czerwca 1992 roku, jako wiceprzewodniczący ZG. ZK – P, tuż po upadku rządu Bieleckiego, Donald Tusk uczestniczył w II Kongresie Kaszubskim, który odbywał się w Domu Technika w Gdańsku przy ul. Rajskiej 6. 13 czerwca do uczestników Kongresu wygłosił programowe przemówienie zatytułowane: „Pomorska idea regionalna jako zadanie polityczne”. Przedstawił w nim program pełnej autonomii Pomorza (Kaszub), które powinno posiadać nie tylko własny rząd, ale i własne wojsko i własny pieniądz. Na takie dictum siedzący przy mnie goście wyrażali swe oburzenie, gdyż oni nie widzieli Kaszub poza Polską, ani Polski bez Kaszub. Siedzący w pierwszym rzędzie poseł Feliks Pieczka nie wytrzymał i wyskoczył na estradę, podszedł do mikrofonu i wygłosił poza programowe, piękne, patrityczne przemówienie, podkreślając, iż oddzielenie Kaszub od Polski byłoby nie tylko przestępstwem wobec polskiej racji stanu, ale i wobec interesów Kaszubów”. Tak, ale nie dla Donalda Tuska. Donald (był również taki kaczor) już wtedy myślał po swojemu a nie po polsku. Zapewne w swoich marzeniach widział już siebie na „tronie” kaszubskim a potem po integracji europejskiej na salonach europejskich. Ponieważ instynkt samozachowawczy Narodu jest silniejszy od mrzonek Tuska, jest tak jak jest. Owszem nadarzyła się naszemu Donaldowi okazja być Prezydentem Polski, ale ta okazja, dzięki Bogu nie stała się rzeczywistością, bo Tusk przegrał z Lechem Kaczyńskim. Wszyscy widzieliśmy ten wieczór wyborczy, kiedy media ogłosiły, że Prezydentem Polski będzie najprawdopodobniej Lech Kaczyński. Zapamiętałam te oczy Tuska i tę jego, nienawiścią ziejącą twarz za przegraną. I trwa to do dziś, bo on ciągle wierzy i ma pewnie nadzieję, że połączy Kaszuby z .......... i nienawidzi PiS i braci Kaczyńskich. Panie Tusk marzenia najczęściej są ulotne a Naród Polski ciągle logicznie myśli i kocha tę umęczoną, oplutą, sponiewieraną, ale dumną i jednością terytorialną, silną Ojczyznę. Wybierze w najbliższych wyborach, aby dzieci i wnuki były również dumne ze swoich ojców i dziadków i aby nigdy nikomu nie przyszło do głowy, aby Polskę podzielić i rozebrać na części jak „czerwone sukno”.
Tymczasem Platforma płynie, płynie, płynie... Gdzie? Do portu, który nazywa się „lewica”, bo sternikom Platformy do tego właśnie portu jest najbliżej.
Monika Bremerska
12 października 2007

0
Nikt jeszcze nie ocenił tej publikacji. Bądź pierwszy
Twoja ocena: Brak