Skip to main content

List syna do ojca

portret użytkownika Monika B
ojcic.syn.jpg

Szanowni państwo! Tym razem pozwolę sobie na opublikowanie nie wysłanego nigdy listu syna do własnego ojca. W czasach w których nie liczą się żadne normy moralne, kiedy liczy się tylko mamona, zachłanność, dobra pozycja społeczna, piękne samochody, żyją wśród nas dzieci i dorośli ludzie , odrzuceni przez własnych rodziców. Tym rodzicom wydaje się, że są wspaniałymi rodzicami a tym razem jest zupełnie inaczej. Oto list syna do ojca:

Quote:

„Tato jest wiele rzeczy, których ci nie powiedziałem i nie powiem. Przede wszystkim, że ty wolisz nie wiedzieć, nie interesuje cię to. Gdy miałem 5 lat byłem samotny, miałem może dwóch kolegów. Ty i mama byliście w drugim pokoju a ja bawiłem się klockami i samochodzikami. Wy byliście dumni, że wasze dziecko jest samodzielne i nie zawraca wam głowy. Zabawki i książki to był mój świat w którym nie było żywych ludzi. Tak jest do dzisiaj, wciąż jestem tym samym chłopcem, bawiącym się samotnie klockami. Relacje z innymi ludźmi traktuję jako zło konieczne, nie mam ani jednego wspomnienia wspólnej zabawy z wami. Tak na ciebie liczyłem! Pamiętam jak uczyłeś mnie jeździć na rowerze: siadaj i jedź. Pływać mnie nauczyłeś w ten sposób: hop do wody i płyniesz. Proste, prawda? Żebyś choć raz wziął mnie z tym rowerem na przejażdżkę! Pamiętasz jak razem kopaliśmy piłkę? Ja też nie pamiętam! Pewnie dlatego, że to nigdy nie miało miejsca. W relacjach ze mną byłeś minimalistą, robiłeś to co niezbędne, ale i to wymuszała na tobie mama. Gdy miałem 10 lat w szkole zostałem zaszufladkowany: kujon. Pochłaniałem więcej książek niż moi rówieśnicy przez całe życie. Kujon z nadwagą! Nawet nie wiesz jak wtedy miałem przechlapane. Bałem się chodzić do szkoły z powodu upokorzeń, ale was interesowały tylko dobre oceny. Jest świadectwo z paskiem to znaczy jest dobrze. Zacząłem trenować dżudo tak jak ty i chyba to ci się podobało, bo nawet pytałeś, jak było na treningach. Tato! Skoro ty mnie nie nauczyłeś jak dbać o swoje bezpieczeństwo, to nauczyłem się sam o nie dbać. W szkole zyskałem respekt, rzucając kolegami po ścianach. Gdy miałem 15 lat, poszedłem do Liceum. Przy odrobinie wysiłku, udawało mi się uchodzić nawet za towarzyskiego. Uczyłem się dobrze, więc matka rozpływała się nad moimi piątkami. Co prawda robiła awantury o tróje, ale ty pozostawałeś niewzruszony, było ci to obojętne. Gdy groziło mi poprawianie semestru z fizyki to ciebie nawet nie ruszyło, nawet nie wiedziałeś, że mam problem. Rozmowa zawsze wyglądała z tobą tak samo: jak tam w szkole? Odpowiadałem: ok. i to był koniec. Wszystkie poważne rozmowy odbywałem z matką, bo ty leżałeś błogo na swojej kanapie i widać było, że nie chcesz aby ci przeszkadzano. Odpuściłeś sobie moje wychowanie w momencie, gdy nauczyłem się samodzielnie wiązać sznurówki. W Liceum zacząłem pić, brać narkotyki. Nie widzieliście tego. Otarłem się o szpital, gdy zmieszałem prochy z alkoholem. Nawet o tym nie wiedziałeś. Mam dwadzieścia parę lat a my nie rozmawialiśmy ze sobą wcale. Uczelnia, dom, ja siedzę w swoim pokoju, wy w swoim. Czasem wymieniamy jakieś zdawkowe słowo. Kiedy parę lat temu zdałem sobie sprawę że jestem niewierzący i przestałem chodzić do kościoła. Nie zareagowaliście. Unikamy trudnych tematów, bo tak jest łatwiej. Słowo ateista nie padło. Gdy chciałem brać ślub, powiedziałeś: dzięki, że nas informujesz. Ślubu ostatecznie nie było, bo ten związek się rozpadł. Kolejny też się rozpadł. W ogóle o tym ze mną nie rozmawiałeś, bo przecież sam sobie poradzę. Nigdy nie powiem, że jesteś złym ojcem, zawsze mogłem liczyć na to żebyś mnie gdzieś zawiózł lub dał parę złotych na piwo. Nie piłeś, nie biłeś. Chcę ci podziękować, że pracowałeś żebym ja się mógł uczyć. Zrobiłeś co trzeba i nic ponad to. Ale ci nie powiem że jesteś dobrym ojcem bo nie rozmawiamy!”

Dokonaj czym prędzej analizy własnego życia i odpowiedz w głębi swojego serca czy jesteś dobrym ojcem. List został zacytowany na rekolekcjach w kościele NSJ w Piotrkowie Trybunalskim i jest fragmentem książki pt. „Zbiór listów do ojca”.

Monika

16 stycznia 2010

0
Nikt jeszcze nie ocenił tej publikacji. Bądź pierwszy
Twoja ocena: Brak

Jeśli tego ojca, częściej mamę...

portret użytkownika witold k

Jeśli tego ojca, częściej mamę, przenieść w świat zawodowej pracy np. nauczyciela. Gdzie uczeń staje się materiałem w karierze czy rywalizacji z koleżankami... do tego łowy na tych uczniów którzy pomogą to czy tamto wygrać... udowodnić, szefowi, politycznej grupie, że dodatkowa pensja np. za działalność kulturalną no to... ciężka jest dola niezauważonego bądź wykorzystanego wpierw syna, ucznia potem obywatela... podatnika, wyborcę. Wpierw mama nie zauważyła, potem pani na końcu pijar... polityczna poprawność i...

witold k

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.