Skip to main content

Dlaczego KONFEDERACJA? Głosuję na „faszystów”, „homofobów”, „ruskich agentów” i „katolickich talibów” !!!

portret użytkownika paweł
konfederacja_baner.jpg

To, że Konfederacja KORWIN Braun Liroy Narodowcy powstała jest pewnym zaskoczeniem. Ale jeszcze większym jest fakt, iż nadal ona trwa i nawet jeśli są w niej jakieś wewnętrzne tarcia, to przynajmniej nie są one widoczne dla przeciętnego wyborcy.

Trudno przewidzieć jaki wynik wyborczy osiągnie nowy ruch w najbliższych wyborach do PE. Ale jest spora szansa na przekroczenie 5-procentowego progu.

Fenomen Konfederacji polega na tym, że stanowi ona zlepek nurtów, o połączeniu których wielu ludzi prawicy marzyło, a którego do tej pory nie udawało się stworzyć. Narodowcy, wolnorynkowcy, konserwatyści, liberałowie – wszyscy w jednej drużynie. Fantastyczna sprawa!

Co trzeba zrobić żeby to przetrwało?

Nawet jeśli Konfederacja przegra najbliższe wybory, już po kilku dniach powinna zwołać wspólną konferencję prasową wszystkich liderów i ogłosić, że rozpoczyna przygotowania do wyborów do polskiego parlamentu. Ta sama ekipa, tj. Kaja Godek, Robert Winnicki, Janusz Korwin-Mikke, Liroy i Grzegorz Braun, powinni obok siebie stanąć i kategorycznie zapowiedzieć kolejny etap walki o normalność.

Nie można zmieniać formuły kierowania Konfederacją. To, że nie ma w niej jednego lidera, są zaś LIDERZY, dobrze jej służy. I oby tak dalej.

Trzeba stworzyć program minimum, który będzie wspólny dla wszystkich nurtów Konfederacji. W sytuacjach, gdy może dochodzić do rozbieżności w poglądach trzeba zapowiedzieć, że w tych kwestiach, gdyby doszło do głosowania w parlamencie, nie będzie dyscypliny. Każdy zagłosuje tak, jak będzie chciał. Wiadomo przecież, że poglądy np. Kai Godek i, choćby, Jacka Władysława Bartyzela (syna prof. Bartyzela), w kwestii ochrony życia mogą być diametralnie różne. Ale można sobie z tym poradzić nie wprowadzając dyscypliny. I każdy z liderów Konfederacji musi tę zasadę zaakceptować. Jeśli p. Bartyzel zagłosuje np. za zabijaniem nienarodzonych, bierze to na barki własnego sumienia i odpowie kiedyś za to na Sądzie Ostatecznym.

Każdy z liderów Konfederacji to osobowość nietuzinkowa, a takie persony mają, od czasu do czasu, tendencję do różnych „wyskoków”. Wszyscy znamy Korwin-Mikkego i Grzegorza Brauna. Są tacy, co ich nienawidzą i są tacy, co ich uwielbiają. Ludzie jednak chyba już się do tych „wyskoków” przyzwyczaili i to, że Korwin woli, zamiast edukacji seksualnej w szkołach, by „pedofil klepał jego córkę po tyłku”, Braun natomiast „batożyłby pederastów”, na mało kim robi już wrażenie (z wyjątkiem oczywiście lewactwa zaczadzonego „polityczną poprawnością”, które te wypowiedzi nagłaśnia, robiąc im w pewnym sensie reklamę). Kto ma na nich zagłosować – zagłosuje. Wiadomo, że lewicy – od PiS po Wiosnę – raczej się do tego nie przekona. Ale o elektorat zawsze warto powalczyć.

Najsłabszym ogniwem są – jak to zwykle bywa – ludzie. Janusz Korwin-Mikke wielokrotnie już udowodnił, że jest trudnym i niestabilnym partnerem (i w polityce, i w życiu prywatnym). Osobiście sam już nie wiem, na czele jakiej partii obecnie stoi – raz słyszę KORWIN, raz Wolność… Ale teraz, gdy jest Konfederacja, nie mam już tego dylematu. Jednak ważne jest, by pan Janusz nieco się ustabilizował … politycznie. Pamiętamy Kongres Nowej Prawicy? Nie upłynęło zbyt wiele czasu od momentu wejścia KNP do PE kilka lat temu, gdy panowie: Korwin-Mikke i Marusik, po wielu latach bliskiej współpracy, poszli z hukiem, każdy w swoją stronę. Taka sytuacja nie może się powtórzyć. Jeśli by pan Korwin-Mikke, albo któryś z pozostałych liderów Konfederacji, miał ten numer powtórzyć, niech lepiej zapadnie się pod ziemię. Jeszcze kilka lat temu Grzegorz Braun twierdził, że polska prawica antysystemowa to „parada” różnych osobliwości, które nigdy nie dojdą do porozumienia. A dziś oni wszyscy idą ramię w ramię.

Nie przeszkadza mi cała otoczka jaką nieprzychylne prawicy media, zarówno rządowe, jak i anty-rządowe, roztoczyły wokół Konfederacji. Dlatego 26 maja 2019 roku oddam swój głos na „faszystów”, „homofobów”, „ruskich agentów”, „antysemitów”, „katolickich talibów”, „wrogów europy” i innych antysocjalistycznych „dewiantów” z Listy nr 1. Jeśli znów się rozczaruję… – trudno… Nie pierwszy to raz, i pewnie nie ostatni…

Paweł Sztąberek: http://www.prokapitalizm.pl

24 maja 2019

4.69231
Ocena: 4.7 (13 głosów)
Twoja ocena: Brak