Skip to main content

List otwarty

portret użytkownika Tadeusz Muszyński

Wiceminister Pracy i Polityki Społecznej Pan Jarosław Duda

Szanowny Panie Ministrze,
Od dłuższego czasu obserwuję Pana bój o dzieci. Ma Pan pięcioro dzieci, ja mam czworo.
Dlaczego tak bardzo nie lubi Pan dzieci ?
Praktycznie nikt nie lubi dzieci, niestety.
Na temat dzieci wypowiadają się wszyscy za wyjątkiem fachowców. Fachowcy to lekarze o specjalizacji Psychiatria Dziecięca i psycholodzy ale tylko Ci, którzy pracują w szpitalach na oddziałach psychiatrii dziecięcej.

Czy Pan wie, że w całej Polsce lekarzy o specjalizacji “PSYCHIATRIA DZIECIECA” jest, licząc z rencistami i emerytami poniżej stu.
Czy Pan wie, że opieka lekarska w szkołach praktycznie nie istnieje, żadna opieka lekarska. Trudno nazwać higienistkę, opieką lekarską.
Czy Pan Minister wie, że “zaburzenia zachowania”, to taka jednostka chorobowa i leczy się tą chorobę w szpitalach psychiatrycznych poprzez przemoc fizyczną.
Jakie leczenie Pan proponuje przy "zaburzeniach zachowanie" ?

Jedyną propozycją jest zabijanie dzieci i wydaje mi się że Pan do tego zmierza.
Oczywiście zabijanie w sposób humanitarny tak jak to robi się to obecnie na zachodzie. Zabija się tak, że nawet trupa niema.

Dzieci zabija się poprzez podawanie psychotropów, po prostu robi się z dzieci “warzywa”, są grzeczne i nie trzeba nad nimi pracować. Praktycznie to utylizacja dzieciaków. Nie ma na świecie psychotropów, które są bezpieczne dla dzieci. Ale Pan tego nie chce wiedzieć, to niewygodna wiedza.

NIKT, NIGDY, NIGDZIE NA ŚWIECIE NIE TESTOWAŁ WPŁYWU PSYCHOTROPÓW NA DZIECI.
Firmy farmaceutyczne produkujące psychotropy są bardzo zainteresowane aby zwiększyć produkcję ”warzyw”, czyli zwiększyć sprzedaż psychotropów, a Pan im w tym pomaga. Bezinteresownie ?

A może Pan rzeczywiście pomoże dzieciakom. Dzieci maja krzywione kręgosłupy poprzez takich jak Pan Minister.
Noszą bardzo ciężkie plecaki, a nie muszą.
Wystarczy lubić dzieci, niestety wielu mówi, że lubi a czyni odwrotnie.

Oto sposób aby dzieci nosiły wszystko co potrzeba a plecaki były lekkie:
1. Książki: drukowane na zwykłym papierze w formacie A5 z okładką miękką jak w zwykłym zeszycie, drukowane w ośmiu tomach. Po jednym tomie - zeszycie na jeden miesiąc. Miesiąc wytrzyma każdy tom – zeszyt, dodatkowe przyniesienie kilka razy w roku na powtórki to też nie problem.
2. Zeszyty: z miękką okładką 32 kartkowy, maksimum 60 kart do matematyki. Zeszyt powinien służyć to zapisywanie tego, czego nie ma w książkach. Prace domowe powinny być odrabiane na kartkach, zbierane przez nauczyciela i na bieżąco oceniane.

Z wyrazami szacunku Tadeusz Muszyński

http://jawnosc.blogspot.com

0
Nikt jeszcze nie ocenił tej publikacji. Bądź pierwszy
Twoja ocena: Brak