Skip to main content

Posłowie od Kukiza chcą wesprzeć rząd

portret użytkownika Rafał Wójcikowski

Wyborcy PiS oczekują państwa, które będzie rządzone przez ludzi uczciwych. Ma być silne, skruszyć szklane sufity, a obywateli ochronić przed zagrożeniami. Chcą przy tym jego odnowy moralnej i instytucjonalnej. Pragną zwiększenia kontroli, bo ufają kontrolującym - pisze w najnowszym numerze „Gazety Polskiej” dr Rafał Wójcikowski, poseł ziemi piotrkowskiej.

Odbudowanie polskiej wspólnoty politycznej, które w ramach biało-czerwonej drużyny zapowiedział Jarosław Kaczyński, nastąpi tylko pod warunkiem zaangażowania większości obywateli i konstytucyjnej większości parlamentarnej. Dobro wspólne realizuje się w drużynie. Jestem jednym z wolnościowych posłów wybranych z listy Kukiz’15, a o mandat ubiegałem się, aby zwiększać wolność obywateli i skuteczność państwa w dokonywaniu sprawiedliwych rozstrzygnięć.

Wynik wyborów niesłusznie skłonił niektórych komentatorów życia politycznego do triumfalnego ogłoszenia końca postkomunizmu w Polsce. Partie systemu uzyskały łącznie 47,7 proc. głosów. PiS zawdzięcza skalę swojego zwycięstwa (37,6 proc. i 235 mandatów) w dużym stopniu rozproszeniu politycznych konkurentów i minimalnemu nieprzekroczeniu progów wyborczych przez znaczące ugrupowania. Wystarczyłoby kilkadziesiąt tysięcy głosów więcej na ZL czy partię KORWiN, a PiS nie miałoby powodów do radości. To wcale nie jest koniec postkomunizmu, nawet nie jest to koniec symboliczny, co najwyżej pozorny, fasadowy.

U dużej części Polaków wciąż w spadku po zaborach i PRL pozostał fałszywy wstyd za Polskę, „za ten zacofany, zaściankowy, mdły kraj”, gdzie przecież „polskość to nienormalność”. Widzą oni konieczność modernizacji Polski na obcy wzór, stąd popularność Nowoczesnej i PO. „Europejczycy” są nowocześni, mądrzy, piękni, wykształceni i koniecznie z dużych miast…

Wspólna Rzeczpospolita?

A ile przy takim „unowocześnianiu” ojczyzny można zarobić! Na grantach, stypendiach, urzędniczych pensjach, łapówkach za majstrowanie przy prawodawstwie, prywatyzacjach, zwolnieniach podatkowych… Łatwo wmówić sobie, że postęp jest warty grzechu! Trwanie w obozie „postępu” jest wyborem lukratywnym. Nawet dla osób spoza układu pozostaje prestiż i poczucie wyższości. Do takich postaw i idei, często nie do końca uświadomionych, odwoływały się ugrupowania III RP. Platforma zachowała elektorat urzędniczy, a partia Ryszarda Petru zdobyła przychylność środowisk bankowo-korporacyjnych.

A przecież Rzeczpospolita – nasza „rzecz wspólna”, to dobro nas wszystkich, także tych, którzy tej wspólnoty nie rozumieją. Państwo należy nie tylko do tych nielicznych szczęśliwych, uprzywilejowanych, którzy czynią sobie z niego prywatny folwark. Przy urnach Polacy pokazali, że mają dość takiego państwa. Chcą, aby w Polsce rządziły elity myślące po polsku, niepoświęcające interesu swoich obywateli w imię jakiejś paneuropejskiej „zgody”. Chcą Polski, z której nie trzeba będzie emigrować, a jeśli już, to takiej, do której można będzie wrócić.

Myślenie o Polsce jako o dobru wspólnym reprezentują w parlamencie dwa ugrupowania: PiS oraz Kukiz’15. Różnią się przy tym ogromnie, przedstawiają dwie całkiem różne wizje, ale są to wizje Polski jako dobra wspólnego.

Wyborcy PiS oczekują państwa, które będzie rządzone przez ludzi uczciwych. Ma być silne, skruszyć szklane sufity, a obywateli ochronić przed zagrożeniami. Chcą przy tym jego odnowy moralnej i instytucjonalnej. Pragną zwiększenia kontroli, bo ufają kontrolującym.

Elektorat Kukiza’15 nie wierzy już w uczciwość rządzących. Chce zmniejszenia państwa jako takiego i wzmocnienia siły i znaczenia obywateli, tak aby to oni mogli w pełni i realnie kontrolować rządzących. Zwolennicy Pawła Kukiza mają dość państwa, które wtrąca się we wszystkie sprawy i przeszkadza wszelkim społecznym inicjatywom (spróbujcie w Polsce zorganizować zbiórkę publiczną). Chcą móc realizować swoje pomysły i nie czekać, aż ktoś przystawi pieczątkę, by im na to łaskawie pozwolić. Jednym słowem: są wolnościowcami.

Do podobnie myślącego, wciąż wzrastającego, młodego politycznie elektoratu od lat odwołuje się w swoich działaniach Janusz Korwin-Mikke. Ogranicza on jednak swoje myślenie wyłącznie do wolnego rynku. Jego ambiwalentne oceny i retoryka nie dają poczucia wspólnoty. Przewaga Pawła Kukiza polega na połączeniu wolnościowego przesłania z poczuciem i przywiązaniem do republikańskiej wizji polskości. To połączenie przyciągnęło do ruchu także nas, posłów wywodzących się z organizacji wolnościowych: KoLibra, UPR, KNP czy Republikanów.

Wspólna droga?

Celem obywateli myślących po polsku, co oczywiste, jest dobro Polski. Siła, powaga i sprawność państwa jest bardzo ważnym jej składnikiem. Nie da się przywrócić naszemu państwu tych przymiotów bez wyciągnięcia wniosków z zasmucającej słabości państwa po 10 kwietnia 2010 r. ani bez zaangażowania większości obywateli w projekt Rzeczypospolitej wolnych Polaków. Stąd też m.in. bezwzględna konieczność powrotu do pełnego wyjaśnienia tej niewyobrażalnej tragedii. Zresztą oba wyzwania są wciąż przed nami.

Jarosław Kaczyński publicznie otworzył perspektywę budowania biało-czerwonej drużyny. Dla nas, polskich tradycjonalistów, przywiązanych do projektu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej naszych przodków, oczywiste jest, że polskość znaczy wolność. Ideę wolności pragniemy uczynić najważniejszą wartością porządkującą życie społeczne. Przed kilkuset laty ta koncepcja uczyniła nas najatrakcyjniejszym i najpotężniejszym państwem na europejskim kontynencie. Imigranci z Niemiec i Czech, całe narody i plemiona pragnęły dołączyć do polskiego projektu powszechnej złotej wolności.

Dzisiaj na nowo stoimy przed szansą odbudowy polskiej wolności. Aby tego dokonać, potrzebujemy zmiany stosunków pomiędzy państwem i obywatelami. Państwo powinno się wycofać z wielu sfer naszego życia, zmniejszyć się, pozbywając nadmiaru przepisów i kompetencji, urzędników i podatków. W XVIII w. siła polskiego obywatela nad państwem wyrodziła się w patologię i doprowadziła do rozbiorów. Dzisiaj patologiczna stała się przewaga państwa nad obywatelem. W ramach biało-czerwonego obozu możemy przywrócić właściwe proporcje. Wzmacniając państwo, zwiększając jego sterowność, ale odważnie odcinając skażone układami i biurokracją gałęzie.

Każdy z nas, parlamentarzystów Ruchu Kukiza, odpowiada bezpośrednio przed wyborcami, gdyż to oni, a nie przywódcy partyjni, dali nam mandat, byśmy realizowali wizję Polski wolnej i obywatelskiej. Jeżeli parlamentarna większość i rząd PiS podążą wolnościową ścieżką naszych przodków (taką, mam nadzieję, i tak Jarosław Marek Rymkiewicz rozumiał ugryzienie żubra w dupę), będzie mógł liczyć na nasze poparcie, zarówno na etapie prac legislacyjnych, jak i w głosowaniach nad dobrymi dla kraju ustawami. Tylko wówczas naprawdę ujrzymy prawdziwy koniec postkomunizmu w Polsce.

Rafał Wójcikowski: niezalezna.pl

17 listopada 2015

3.666665
Ocena: 3.7 (6 głosów)
Twoja ocena: Brak

Jak powietrza

portret użytkownika witold k

Jak powietrza, jak wody potrzebujemy rzeczowej polskiej opozycji. Witamy Pana posła w naszych progach. Szarpiemy się tu od 9 lat...

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.