Skip to main content

Przeciwko gloryfikacji ustroju pańszczyźnianego

portret użytkownika Jacek Łukasik

W części środowisk prawicowych można spotkać się z pochwałami pod adresem systemu pańszczyźnianego, jaki obowiązywał w szlacheckiej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. System skrajnie niesprawiedliwy, oznaczający niewolę dla 90 % mieszkańców państwa, bo taki procent stanowili chłopi pańszczyźniani. Jedynym krajem w Europie, gdzie ich sytuacja była bardziej opłakana niż w szlacheckiej Rzeczpospolitej była zacofana do ostatnich granic Rosja, gdzie chłopów można było sprzedawać bez ziemi. Natomiast kraje Europy Zachodniej, na zachód od rzeki Łaby w porównaniu ze szlachecką Rzeczpospolitą były dla ludności chłopskiej wprost rajem.

Mam pytanie do obrońców systemu pańszczyźnianego: czy czytaliście kiedykolwiek „Sielanki” Szymona Szymonowica, pisma Hugona Kołłątaja, Stanisława Leszczyńskiego, Stanisława Staszica? Ile tam jest o tragicznej sytuacji chłopów pańszczyźnianych, skrajnym egoizmie stanowym dużej części szlachty. Staszic, Kołłątaj czy Leszczyński wspominali dopiero o oczynszowaniu chłopów, gdyż czynsz pieniężny był świadczeniem o wiele mniej uciążliwym niż renta odrobkowa (pańszczyzna). Jak krzywdę ludności chłopskiej i nierówność praw zwalczali niezależnie od siebie Andrzej Frycz Modrzewski i ksiądz Piotr Skarga!. Za zabicie chłopa przez szlachcica obowiązywała tylko niewielka kara pieniężna, ale w praktyce Ksiądz Piotr Skarga mówił, że za zabicie chłopa szlachcic „Nawet i słowa złego nie ucierpi”. Jeszcze będziecie bronić takiego bezprawia? Niestety, może się Wam wydawać dziwne, ale niestety podręczniki historii w PRL ustrój pańszczyźniany oceniały sprawiedliwie czyli bardzo krytycznie.

Ktoś napisał o Rzeczpospolitej szlacheckiej: jest rajem dla Żydów czyśćcem dla księży piekłem dla chłopów. Autor tych słów trafił dokładnie w punkt. A dlaczego raj dla Żydów? Szlachta polska nadawała wielkie przywileje gospodarcze Żydom – sejmy często były przez nich przekupywane. Szlachcic częściej miał osobisty kontakt i styczność żydowski arendarzem – karczmarzem niż z pogardzanym przez siebie poddanym chłopem.

I w tym miejscu delikatnie zwrócę uwagę bardzo cenionemu przeze mnie księdzu tradycjonaliście z Bydgoszczy, Romualdowi Kneblewskiemu. Otóż ksiądz Romuald dostrzegł jednostronnie tylko zbrodnie chłopów uczestniczących w rabacji galicyjskiej w 1846 r. pod wodzą Jakuba Szeli. Dziwnym trafem natomiast ksiądz Kneblewski nie dostrzega bezprzykładnych okrucieństw szlachty galicyjskiej wobec swoich poddanych wołających wprost o pomstę do nieba. W takiej sytuacji austriaccy zaborcy byliby głupi gdyby tego nie wykorzystali i nie przedstawili sytuacji chłopom w taki sposób: polska szlachta to wasz największy wróg, co innego Najjaśniejszy Pan w Wiedniu, on o was zadba.

I rzecz, która zapewne najmniej się Wam spodoba. To zaborcy dokonali aktu sprawiedliwości dziejowej uwłaszczając ludność chłopską – nadając chłopom użytkowaną przez nich ziemię. Zaborca pruski właściwie od początku XIX w., zaborca austriacki w 1848 r., zaborca rosyjski najpóźniej, bo w 1864 r. I skutkuje to, że prymitywizm i ograniczoność horyzontów umysłowych chłopów z dawnego zaboru rosyjskiego pokutuje do dzisiaj, chłopi z dawnego zaboru austriackiego są już bardziej świadomi w wielu sprawach, a chłopi pomorscy, wielkopolscy i śląscy, a więc z dawnego zaboru pruskiego to już w ogóle stoją cywilizacyjnie kilka pięter wyżej.

Z tym, że na zakończenie muszę dać łyżkę dziegciu także zaborcom. O Rosji już pisałem we wstępie artykułu. Czy w Prusach chłopi mieli dużo lepiej niż w Rzeczpospolitej? Niekoniecznie: od razu marsz w kamasze (wszak Prusy to była właściwie armia posiadająca państwo, nie odwrotnie) i 50% podatku od dochodów. Zaborca austriacki: niby zakaz wymierzania kar fizycznych chłopom (vide „Popioły” Stefana Żeromskiego) przez szlachtę, reformy absolutyzmu oświeconego. Mimo tego w 1784 r. cesarz Józef II musiał na granicy ustawić kordon wojska, które miało zapobiegać ucieczkom chłopów do Rzeczpospolitej. Może dlatego, że absolutyzm oświecony zniósł pewne instytucje prawa zwyczajowego obecne w Rzeczpospolitej, w niewielkim stopniu w moim przekonaniu łagodzące tę straszliwą patologię, jaką był system pańszczyźniany. W Polsce w wypadku pożaru, powodzi czy innej klęski pan czasem dawał poddanemu krówkę, świnkę, parę kurek. Natomiast ani w Rosji, ani w Prusach, ani w Austrii była nie do pomyślenia taka sytuacja, że w 1794 r. do Tadeusza Kościuszki dowodzącego armią przyjeżdża szlachcic, by wyrwać poddanego z wojska , bo mu potrzebny do odrabiania pańszczyzny.

Sądzę, że apologetom systemu pańszczyźnianego dałem co nieco do myślenia.

Jacek Łukasik

2 kwietnia 2021

5
Ocena: 5 (2 głosów)
Twoja ocena: Brak