Skip to main content

Z Kapsztadu do opoczyńskiego muzeum. Ostatni rejs portretu majora Hubala

portret użytkownika Maciej Dybowski

W maju 1985 roku w dziewiczy rejs do Brazylii wypłynął zbudowany w Szczecinie statek do przewozu ładunków masowych o nazwie „Major Hubal”. Po 28 latach zakończył on swoją morską służbę i został pocięty na złom w Indiach. W trakcie ostatniego rejsu tego masowca doszło w Kapsztadzie (RPA) do niezwykłego wydarzenia. Jego namacalne i wielce symboliczne echo dotarło przed paroma miesiącami do… Opoczna. Jest nim oryginalny portret majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, wiszący kiedyś w oficerskim saloniku tego statku.

Był to jeden z największych, a zarazem najnowocześniejszych statków, zbudowanych wtedy przez Stocznię im. A. Warskiego w Szczecinie. Ten uniwersalny masowiec o nośności 32.800 ton miał prawie 200 m długości i ponad 25 m szerokości. M.s. „Major Hubal” zapoczątkował serię siedmiu jednostek tego typu, budowanych przez wspomnianą stocznię dla Polskiej Żeglugi Morskiej. Nosiła ona popularną nazwę „kombatanckiej” od nazwisk patronów statków – bohaterów walk o niepodległą Polskę. Z inicjatywą nadania pierwszemu z tej serii statków imienia majora Hubala wystąpiła redakcja „Przeglądu Sportowego” wraz ze środowiskiem byłych „hubalczyków”.

Postanowiono w ten sposób oddać hołd legendarnemu dowódcy Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego, prowadzącego od września 1939 roku heroiczną, siedmiomiesięczną z hitlerowskim najeźdźcą. Jednocześnie chciano uczcić jego pamięć, jako znakomitego jeźdźca - sportowca, triumfatora wielu krajowych i zagranicznych zawodów hippicznych, a także olimpijczyka.

Dano temu dobitny wyraz podczas uroczystego zwodowania statku i nadania mu imienia „Major Hubal” w czerwcu 1984 roku. W obszernej relacji z tego wydarzenia, zamieszczonej we wrześniu tegoż roku na łamach miesięcznika „Morze”, napisano m.in.: „Tempo budowy tej jednostki było imponujące. W lutym br. w Stoczni im. Warskiego położono stępkę, a już 23 czerwca (…) kadłub „Majora Hubala” spłynął na wodę. Na tę uroczystość przybyło z całego kraju aż 25 byłych żołnierzy słynnego Oddziału Wydzielonego W.P. majora Hubala. Nie zabrakło oczywiście prezesa zbowidowskiego środowiska „Hubalczycy” Marka Szymańskiego – dowódcy Hubalowej piechoty i ostatniego – po śmierci Majora – dowódcy Oddziału Wydzielonego”.

We wzruszających słowach opowiedział on podczas uroczystości w szczecińskiej stoczni o walkach tego oddziału, toczonych z Niemcami m.in. na Ziemi Opoczyńskiej. Z głęboką czcią wspominał postać mjr. Henryka Dobrzańskiego, który zginął bohaterską śmiercią 30 kwietnia 1940 roku pod Anielinem. Były podkomendny legendarnego „Hubala” podkreślił, że statek noszący na burcie jego imię stanie się trwałym symbolem poświęcenia i walki w obronie najwyższych wartości. Matką chrzestną „Majora Hubala” została jedna z łączniczek Oddziału Wydzielonego W.P. – Ludmiła Żero ps. „Ludka”, która zgodnie z morską tradycją rozbiła butelkę szampana o burtę wodowanego statku.

W cytowanej relacji wskazywano także na nowoczesne, niejednokrotnie nowatorskie wyposażenie „Majora Hubala”. Odznaczało się ono wysokim zautomatyzowaniem. Mogłem się o tym przekonać naocznie, uczestnicząc jako specjalny korespondent prasowy w morskich próbach masowca „Major Hubal”. Przeprowadzono je w ciągu 10 dni na przełomie lutego i marca 1985 roku na wodach Bałtyku.

Pod patronatem woj. piotrkowskiego
Ważnym wydarzeniem w historii „Majora Hubala” była uroczystość podniesienia na nim polskiej bandery w dniu 11 maja tego samego roku. Dla dokonania tej ceremonii statek zacumowano przy szczecińskich Wałach Chrobrego. Uzyskała ona szczególną oprawę w wyniku objęcia nad „Majorem Hubalem” patronatu przez ówczesne województwo piotrkowskie.

W tym celu powołano w Piotrkowie Trybunalskim komitety: honorowy i organizacyjny na czele z ówczesnymi włodarzami województwa. Wybito pamiątkowy medal, sygnowany przez „Przegląd Sportowy”, województwo piotrkowskie i środowisko „hubalczyków”. Pomyślano także o urządzeniu na statku ekspozycji, ukazującej szlak bojowy oddziału mjr. Hubala oraz tradycję i współczesność woj. piotrkowskiego. Na dziobnicy masowca umieszczono medalion w postaci powiększonej odznaki „hubalczyków”.

Podniesienie bandery na „Majorze Hubalu” fetowano w Szczecinie aż przez dwa dni. Połączono je z przypadającą wtedy 40 Rocznicą Powrotu Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy. Dodatkowym powodem do świętowania stało się to, że m.s. „Major Hubal” był 400-setnym statkiem zbudowanym przez Stocznię im. A. Warskiego w Szczecinie. Również ten fakt upamiętniono okolicznościowym medalem.

Wśród honorowych gości tej ceremonii znajdowało się kilkunastu byłych „hubalczyków” wraz matką chrzestną statku - Ludmiłą Żero, którą odznaczono tego dnia Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Grupę budowniczych statku uhonorowano odznakami „Za zasługi dla woj. piotrkowskiego”. Obecni byli krewni patrona statku, a także delegacje wielu szkół i drużyn harcerskich noszących imię majora Hubala. Na ceremonię podniesienia bandery przyjechali kilkoma autokarami przedstawiciele społeczeństwa woj. piotrkowskiego. Wśród była nich liczna delegacja Opoczna, mającego w czasie wojny szczególnie bliskie związki z oddziałem Hubala.

Już nazajutrz po tej ceremonii m.s. „Major Hubal” wypłynął z portu szczecińskiego w swój pierwszy rejs eksploatacyjny. Przez następnych 28 lat przewoził ładunki masowe, a m.in. węgiel, zboże, rudy żelaza i cement. Pływał głównie po północnym Atlantyku. W 2008 roku w związku z kryzysem światowym zaczęły się kłopoty z jego zatrudnieniem. Spedytorzy nie chcieli już wynajmować starych masowców do przewozu ładunków. Dlatego w styczniu 2013 roku PŻM podjęła decyzję o wycofania „Majora Hubala” z eksploatacji i sprzedaniu go na złom. Obsadzono go obcą załogą i skierowano do pocięcia na przysłowiowe „żyletki” do Indii.

Niezwykłe okrycie portowego pilota

W swoim ostatnim rejsie, wiodącym wokół Afryki, m.s. „Major Hubal” zawinął na krótko do Kapsztadu. Przedziwnym zrządzeniem losu z redy do nabrzeża przeprowadzał go jako pilot portowy Wojciech Czornij - Polak mieszkający od lat w Kapsztadzie. Wiedziony ciekawością i być może jakimś przeczuciem poprosił kapitana o oprowadzenie go po tym statku. W pewnej chwili ku swojemu zaskoczeniu Pan Wojciech zobaczył wiszący na ścianie saloniku oficerskiego… oryginalny portret majora Hubala! Opowiedział kapitanowi statku - obcokrajowcowi o tej legendarnej dla Polaków postaci. Wyraził też obawy o prawdopodobne zniszczenie obrazu w Indiach i poprosił kapitana o przekazanie mu go na pamiątkę.

Kapitan przystał na tę prośbę, w rezultacie czego portret majora Hubala trafił do domu W. Czornija w Kapsztadzie. Okazało się, że obraz został namalowany w 1985 roku przez znanego artystę plastyka z Łodzi - prof. Wiesława Śniadeckiego. Być może stanowił on część wspomnianej wcześniej ekspozycji na „Majorze Hubalu”. Co ciekawe, W. Śniadecki był także współautorem tzw. szańca majora Hubala, odsłoniętego w Anielinie w 1977 roku.

Zabrany ze statku portret Hubala wisiał na honorowym miejscu kapsztadzkiego domu W. Czornija przez następnych sześć lat. W tym czasie Pan Wojciech wraz ze swoją rodziną i znajomymi Polakami z RPA szukał godnego miejsca dla tak niezwykłej pamiątki. Proponował m.in. przekazanie portretu do polonijnej biblioteki w Kapsztadzie. Spotkawszy się z odmową W. Czornij uznał, że obraz ten powinien powrócić do Polski.

W tym celu nawiązał w październiku ub. roku kontakt ze Stowarzyszeniem „Hubalowa Rodzina”, popularyzującym od lat historię Oddziału Wydzielonego W.P. majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Wspólnie ustalono, że najodpowiedniejszym miejscem dla tego portretu będzie Muzeum Regionalne w Opocznie. Jego dyrektor – Adam Grabowski ochoczo na to przystał, dzięki czemu niedawno obraz dotarł drogą lotniczą do kraju i trafił do zbiorów opoczyńskiego muzeum.

Do Opoczna szynobusem „Hubalczyk”

Rozstając się z uratowanym przez siebie portretem legendarnego majora Pan Wojciech napisał: „(…) myśl o tym, że on wraca do miejsca, gdzie walczył o Naszą Wolność i oddał za to swoje życie, napawa mnie dumą i radością, że mogłem Jemu zrobić tak małą przysługę”.

Pierwsza publiczna prezentacja tego obrazu nastąpi 24 kwietnia br. z okazji obchodzonej w tym roku okrągłej, 80 rocznicy śmierci mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Ocalony niemal cudem portret z nieistniejącego już statku zajmie honorowe miejsce na eksponowanej w opoczyńskim muzeum stałej wystawie o legendarnym Majorze i jego oddziale. Wzbogacą ją również unikatowe fotografie i eksponaty związane z historią masowca, noszącego kiedyś jego imię.

Tego dnia historia zatoczy jeszcze jedno symboliczne koło. Pierwsi goście na tę wystawę przyjadą bowiem… szynobusem o nazwie „Hubalczyk”, kursującym z Łodzi do Opoczna. Zostanie mu ona uroczyście nadana właśnie 24 kwietnia, dzięki wspólnej inicjatywie Stowarzyszenia „Hubalowa Rodzina” i łódzkiego oddziału spółki kolejowej „Polregio”. Dodajmy, że następnego dnia w Anielinie będą trwały szczególnie uroczyste w tym roku obchody „Dnia Pamięci o Majorze Hubalu”.

P.S. Muzeum w Opocznie zwraca się z prośbą o skontaktowanie się z nim budowniczych i członków załóg statku „Major Hubal” oraz osób posiadających pamiątki po Oddziale Wydzielonym W.P. mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.

ANDRZEJ KOBALCZYK: Nasze Miasto

16 lutego 2020

5
Ocena: 5 (7 głosów)
Twoja ocena: Brak

A gdzie właściciel (były = obecny)?

portret użytkownika Piotr Korzeniowski
5

Niepokojące jest to, były właściciel = PAŃSTWO POLSKIE nie opiekuje się pamiątkami muzealnym dotyczącymi polskich bohaterów. Gdzie były i są władze państwowej spółki morskiej PŻM, następnie ministerstwa: obrony, spraw zagranicznych, kultury, edukacji, gospodarki, urząd d/s kombatantów, urząd d/s miejsc pamięci oraz kombatanckie organizacje?
Co zrobić z tym drobnym brudem w szerokiej rzece ścieków jakie pozostały po rządach dawnych i obecnych lat 1990/2020?
Należy prosić swoich Posłów, a Pana Roberta Telusa przede wszystkim, o interpelacje poselskie w tej i podobnych sprawach
Na pewno są podobne zniszczenia na innych statkach i obiektach!

No. Tobie jednak państwo policyjne się marzy

portret użytkownika witold k
cytuję Piotr Korzeniowski

Niepokojące jest to, były właściciel = PAŃSTWO POLSKIE nie opiekuje się pamiątkami muzealnym dotyczącymi polskich bohaterów. Gdzie były i są władze państwowej spółki morskiej PŻM, następnie ministerstwa: obrony, spraw zagranicznych, kultury, edukacji, gospodarki, urząd d/s kombatantów, urząd d/s miejsc pamięci oraz kombatanckie organizacje?
Co zrobić z tym drobnym brudem w szerokiej rzece ścieków jakie pozostały po rządach dawnych i obecnych lat 1990/2020?
Należy prosić swoich Posłów, a Pana Roberta Telusa przede wszystkim, o interpelacje poselskie w tej i podobnych sprawach
Na pewno są podobne zniszczenia na innych statkach i obiektach!

No. Tobie jednak państwo policyjne się marzy a udajesz, że chodzisz w garniturku wolnościowca. Ja z tego artu i inicjatywy Andrzeja Kobalczyka wnioskuję, że mamy się Polacy w dobrej kondycji. Jasnym jest, że komuna uczepiła się majora Dobrzańskiego bo im pasował w ich ślepej walce z II RP. Postawa naszego rodaka jest tu ważna. Poruszenie w związku z tym, tak jak za PRL też będzie tendencyjne wykorzystane. Ważne, że w naszych sercach i siłach jest nasza troska o nas. Oczekiwanie od Państwa komuny kombatanckiej... PRL w nosie miał Hubala kazali zrobić film to zrobili. Żołnierze zapisali się do ZBoWiD to i im zapłacili imprezami. To my członkowie narodu polskiego mamy, nie władza polityczna, troszczyć się o spuściznę. Tak własnie się dzieje w sprawie obrazu (portretu) nieposłusznego majora kawalerii.

Polska polityka historyczna? Czy istnieje?

portret użytkownika Piotr Korzeniowski

Polska polityka historyczna jest szczególnie ważna dziś w momencie zjednoczonego ataku rosyjsko-niemiecko-żydowskich manipulatorów od historii. Mnie np wściekłość ogarnia gdy polski rząd finansuje różnych szemranych "naukowco-artystów" obwieszczających światowej opiinii publicznej, że jesteśmy narodem zwyrodnialców i "hien cmentarnych" a nie ma czasu zajmować się "duperelami" w rodzaju portretu Hubala.

Witoldzie, czy tego nie rozumiesz, że jest coś takiego jak prawo i historia, na straży których ma stać państwo, ze swoimi instytucjami i urzędami. Co innego wolność i poczucie wspólnoty narodowej, a co innego sprawne i broniące interesu i tożsamości narodowej, państwo ze swoją skuteczną siłą. Czyli lepiej komuniści bronili, bo taki mieli w danym momencie interes państwowy i narodowy, niż kolejne rządy i co niektórzy bezmyślni, bez refleksji działacze z dawnej Solidarności i opozycji. Zachłysnęli się swoją ważnością i goryczą nie doceniania ich, a nawet odsunięcia od koryta ogólnopolskiego i korytka lokalnego samorządu. Zarzucasz zasłużonym żołnierzom i bohaterom, że byli wykorzystani jak przedmioty i narzędzia przez polskojęzyczną komunę i żydokomunę. To po co w latach 80 zeszłego wieku walczyłeś z komuną i usiłowałeś uczcić AK i innych kombatantów narodowych, niepodległościowych i antysowieckich?

Nie trzeba o tym mówić

portret użytkownika witold k
cytuję Piotr Korzeniowski

Polska polityka historyczna jest szczególnie ważna dziś w momencie zjednoczonego ataku rosyjsko-niemiecko-żydowskich manipulatorów od historii. Mnie np wściekłość ogarnia gdy polski rząd finansuje różnych szemranych "naukowco-artystów" obwieszczających światowej opiinii publicznej, że jesteśmy narodem zwyrodnialców i "hien cmentarnych" a nie ma czasu zajmować się "duperelami" w rodzaju portretu Hubala.

Witoldzie, czy tego nie rozumiesz, że jest coś takiego jak prawo i historia, na straży których ma stać państwo, ze swoimi instytucjami i urzędami. Co innego wolność i poczucie wspólnoty narodowej, a co innego sprawne i broniące interesu i tożsamości narodowej, państwo ze swoją skuteczną siłą. Czyli lepiej komuniści bronili, bo taki mieli w danym momencie interes państwowy i narodowy, niż kolejne rządy i co niektórzy bezmyślni, bez refleksji działacze z dawnej Solidarności i opozycji. Zachłysnęli się swoją ważnością i goryczą nie doceniania ich, a nawet odsunięcia od koryta ogólnopolskiego i korytka lokalnego samorządu. Zarzucasz zasłużonym żołnierzom i bohaterom, że byli wykorzystani jak przedmioty i narzędzia przez polskojęzyczną komunę i żydokomunę. To po co w latach 80 zeszłego wieku walczyłeś z komuną i usiłowałeś uczcić AK i innych kombatantów narodowych, niepodległościowych i antysowieckich?

Nie trzeba o tym mówić, trzeba to robić. Choćby tak jak Niemcy, Żydzi czy Ukraińcy w Polsce. Ostentacyjne wyzywają się od Polaków, mają nasze obywatelstwo i pod nickiem Polaka budują siłę niemiecką, żydowską, ukraińską. Zajmują kierownicze funkcje w policji, polityce, gospodarce etc. Nie ma żadnego polskiego państwa. Zawczasu zniszczył to u zarania niejaki Jan Józef Lipski książką kpiną z najważniejszej sprawy. Katolickiego państwa narodu polskiego. Źle to idzie. Ordynacja proporcjonalna. Nikt nie powie, że Gdańsk odbierany jest przez Niemców - to tylko przykład. Minister sprawiedliwości obiecuje, że faktury będą przeglądać i na tej podstawie przywrócą kamienice pod kontrolę kogo? Nie mówi.

Jeśli chcemy wyskoczyć do przodu no takimi właśnie projektami jak ten pod którym wymieniamy poglądy. Powrót portretu polskiego żołnierza, który do końca walczył z wrogiem. Dokładnie tak jak jest to robione. Państwo jego instytucje (bo to o to chodzi) jest zapraszane do pomocy. Państwo jest dla wszystkich obywateli a że dziś obywatele polscy od krwi nie podejmują takiej pracy a jak już podejmują to po to aby się z ziomkiem kłócić bo to...

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.