Skip to main content
portret użytkownika witold k
herbPT.svg.png

Kolejnym wskazaniem czasu przełomu i moim w nim udziale niech będzie akcja, jak nazwę (bo nie znam nazwy ówczesnego zadania lokalnej bezpieki), "Akcja Świtoń".

Sprawa dzieje się w pierwszych dniach maja 1986 roku. 3 może 4 maja do PT do Duszpasterstwa Ludzi Pracy w ramach jednej z podstawowych działalności DLP - spotkań z ówczesnymi ważnymi postaciami przyjeżdża pan Kazimierz Świtoń – człowiek legenda. Wiemy o poruszeniu lokalnej bezpieki, o tym, że legitymują ludzi i najpewniej namierzają podziemnych działaczy, że należy wychodzić ze spotkania w małych, najmniejszych grupkach i raczej nie wprost na rynek.

Sprawę podejmuję oddzielnym tekstem. Pisałem o tym w formie wrzutek z tamtego czasu, jednak jest ważna po dzień dzisiejszy ze względu na osoby, ich odwagę także na osobę z bezpieki, której los może być okazją do refleksji.

Do meritum.
Ta sprawa pokazuje odwagę mojej żony, urzędniczki z UM w biurze meldunkowym, postawę milicjantów. Tu uwaga: Z mojej orientacji SOR Energetyk jeszcze nie działa, nie ma sztabu funkcjonariuszy do obsługi dużego formatu inwigilacji. Powstał w tym (1986) roku, po mojej drugiej pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. Tę z 1985, która wprawia ich w totalne podenerwowania przełknęli. Kolejnej już nie.

Około północy wychodzę ze spotkania u o.o.Jezuitów z dwiema jeszcze osobami; Januarym Kowalewiczem i Czesławem Skulskim. Idziemy ulicą Szewską na taksówkę. Wsiadamy do taxi na Kaczym Dołku, odjeżdżamy na wprost ul. Stronczyńskiego. Skręcamy w lewo, w ulicę Wojska Polskiego. Równocześnie pojawia się milicyjna suka, która wrzuca sygnał (koguta), wyprzeda nas – zajeżdża kierowcy taxi drogę. Pilotuje nas na komendę milicji na ulicy Sienkiewicza. Tam... koledzy zostają zwolnieni, ja do aresztu. Spotykam bardzo przyjazną postać starszego milicjanta i młodego raczej łobuza niż funkcjonariusza. Noc w celi to złośliwość polegająca na waleniu w drzwi celi, na jej otwieraniu i trzaskaniu. To permanentna, kolejna po aresztowaniu, próba uderzenia mnie przez w/w funkcjonariusza.

Od wczesnego rana milicjanci penetrują moje miejsca potencjalnego przebywania. Pojawiają się w mieszkaniu na Wysokiej, próbują wejść z „butem” walą w drzwi - jest bardzo wcześnie po - jak się okazało, mój Dowód Osobisty, (nie ma obywatelskiego obowiązku chodzenia z DO) którego nie dostają, bo żona im wyjaśniła, że DO to dokument osobisty i go nie dostaną.

Rano, zaraz po otwarciu Urzędu Miasta żona pojawia się w biurze meldunkowym po to, aby zameldować mnie pod adresem na Wysokiej, pod którym od kilku miesięcy już zamieszkiwaliśmy, a czas poprzedniego zameldowania był potrzebny ze względu na toczące się procedury wymiany mieszkań z Teściową.

Tutaj mamy oryginalny przykład odwagi i postawy. W tym samym czasie, kiedy żona pojawia się w okienku meldunkowym, do biura wchodzą panowie i samowolnie szperają po regałach biura. Pani wyprzedza panów, dokonuje meldunku i wkłada na regał nowo zameldowanego obywatela. Panowie odnajdują poszukiwanego zameldowanego. Żona przynosi do aresztu mój DO jednak nie chcą jej umożliwić osobistego przekazania DO.

Koło południa jestem zaproszony na spotkanie z panem, który proponuje kawę i zaprasza do rozmowy dezawuując nocną akcję milicjantów jako nie do końca rozgarniętych. (Ewidentna, nieudana próba wciągnięcia mnie do współpracy i uzależnienia od bezpieki). Przeprasza i zaprasza na ul. Szkolną po druk L-4 zwolnienie lekarskie po to, aby schować nieodpowiednie potraktowanie mnie przez aparat państwa i uchronić mnie przed przykrym doświadczeniem.

Funkcjonariusz ten po 1989 roku zostaje wyposażony w duże pieniądze i nadzieje na zagospodarowanie przekazu TV dla potrzeb,jak nazywam za WJ „Chamów”. Funkcjonuje w tym biznesie do dziś i jest chyba jedynym w PT byłym funkcjonariuszem, który do dziś robi pieniądze przy kościele. My - odrodzony Samorząd - woleliśmy POLSAT niż pana, który nie miał odwagi oficjalnie zerwać układ z byłymi kolegami i post PRL-em.

Chichot historii polega też na tym, że POLSAT nakazał maksymalne 1 minutę tygodniowo na pokazanie księdza w TV a Marek już robił komunie.

witold k

11 września 2019

5
Ocena: 5 (3 głosów)
Twoja ocena: Brak