Skip to main content
portret użytkownika witold k

Między teletransmisjami z, jak nazywają, kampanii wyborczej. Istnego politycznego transformersa, który w ogóle nie dotyka spraw, które powinien dotykać w ramach kampanii wyborczej do parlamentu. Do miejsca ustanawiania praw i obowiązków w celu choć na chwilę przewietrzenia szarych komórek.

Do publicznego zabrania głosu w spr. jednego z niezliczonych medialnych oszustw, jakie wciska się nam w dzień i w noc - do prywatności w dzisiejszym biznesie, zdań kilka.

W lokalnych mediach można zapoznać się z komercyjnym tekstem na temat pierwszego PT prywatnego przedszkola. Ten art. jest tym przełomem, który zmobilizował mnie do pozostawienia po sobie publicznej refleksji na temat prywatności w obecnym czasie. O zasięg przekazu idzie. Wielu bowiem już dawno wyjaśniłem oszustwo występujące pod nickiem prywatna: szkoła, przedszkole, przychodna etc.

W sprawie rzekomych prywatnych przedszkoli, szkół, mamy do czynienia z super oszustem i taką naiwnością głupich podatników - stadzie wyhodowanym po 1989 roku przez wszystkie kolejne ekipy...

Nie ma w Polsce jak i w Eurokołchozie prywatnych firm. Są tacy, którzy przedstawiają się jako prywatni przedsiębiorcy i tacy, którzy wyręczają państwo z jego obowiązku i sami w formie czesnego za np. opłatę dziecka w przedszkolu – zwalniają państwo od przekazywania podmiotom całej dotacji na przedszkolaka, ucznia czy studenta.

Cała reszta to ten sam blichtr, bylejakość z jednym zyskiem dla Państwa - pośrednika w zarządzaniu rozchodem podatków. Mamy też prywatne firmy – czytaj: finansowane przez podatników zgodnie z prawem, a które swoją prywatność pokazują jako alternatywę do obecnej administracji. W domyśle: my będziemy od nich lepsi, nas wybierzcie – tutaj pożyczka Millera się kłania czy też FOZZ i wiele innych późniejszych... po lokalnych Maniutków.

Ta manipulacja na temat rzekomej prywatności jest czymś haniebnym. Jest formą oszustwa, to już wskazałem, ale także dezawuowaniem kapitalizmu jako tej najzdrowszej formy egzystencji homo sapiens.

Nikt, kto bierze choćby przysłowiowy grosz od podatnika za pośrednictwem administracji, nie może swojej działalności nazwać prywatną. Może (czym wpłynie na edukację obywateli), powiedzieć: prowadzę działalność z użyciem środków publicznych. To zupełnie inna, uczciwa platforma do naszej państwowej, narodowej, środowiskowej perspektywy. A przywołanie dodatkowych opłat wnoszonych przez, w tym wypadku rodziców, ma znamiona gospodarczego patriotyzmu, co w szczególności zasługuje na uwagę.

Kiedyś wyrażałem nadzieję, że przeczytam tekst, w którym jakiś tata podziękuje polskiemu podatnikowi, że ten współfinansuje rozwój i edukację jego dziecka kwotą 500+ i zapewni, że jego dziecko kiedyś z nawiązką odda swym talentem i pracą swoisty weksel, jaki jego rodzic kiedyś zaciągnął na jego rzecz. Nie doczekam. Sam wystąpiłem o KDR i mam zamiar - jeśli z niej skorzystam, przedstawiać okresowe uzyski.

witold k

7 września 2019

5
Ocena: 5 (4 głosów)
Twoja ocena: Brak