Skip to main content

Żywe pomniki historii ku przestrodze - galeria

Gdzieś obok nas, żyją sobie własnym życiem, pomniki dawnych czasów, inaczej mówiąc żywa historia za zakrętem naszego domu.

W Moszczenicy też właśnie taki pomnik istnieje... pomnik nie tylko historii, ale braku kreatywności polskiej gospodarki.

- Krótka historia fabryki, pozbierana po Internecie:

"Dalszy przemysłowy rozwoj Moszczenicy i okolic był możliwy dzięki odkupieniu w 1898 r. majątku Wilskich składającego się z folwarków: Moszczenica, Wola Moszczenicka, Pomyków i Kosów przez pabianickiego przemysłowca Teodora Endera.(...)Jednak największym jego przedsięwzięciem był zakład włókienniczy – Moszczenicka Manufaktura. Zakład był stale rozbudowywany i unowocześniany. Świadczy o tym wzrost zatrudnienia, które w 1914 r. wynosiło 1450 osób, a liczba krosien – 620."

"Ciężkie warunki życia, na które składały się częste konfiskaty, przeszukania, rabunkowa gospodarka okupanta, wzmógł w latach 1940-1942 przestój fabryki, spowodowany brakiem surowców. Ponadto fabryka jak również majątek Enderów był miejscem częstych konfiskat przeprowadzanych przez oddziały partyzanckie, zwłaszcza, że ruch oporu na terenach powiatu piotrkowskiego był silnie rozbudowany."

"Dość szybko bo już w miesiąc po przejściu frontu, w lutym 1945 r., ruszyła fabryka. Trudne warunki pracy i niskie wynagrodzenie sprzyjały ruchowi strajkowemu. W wiosną 1945 r. doszło do poważnego strajku, którego próba spacyfikowania przez UB, poprzez aresztowanie najaktywniejszych jego uczestniczek, nie powiódł się, i załoga wróciła do pracy dopiero po spełnieniu postulatów. Drugi strajk wybuchł latem i zakończył się podobnym skutkiem, czyli uwzględnieniem postulatów pracowników. Natomiast sam zakład pozostał filią zakładów pabianickich."

"Mimo wielu trudności lat powojennych Moszczenica rozwijała się. Rozbudowano w latach 70-tych „Moszczenickie Zakłady Przemysłu Bawełnianego”, które stały się miejscem pracy nie tylko Mieszkańców najbliższych miejscowości, ale także osób dojeżdżających nawet kilkadziesiąt kilometrów."
"Na początku lat 90-tych upadły Moszczenickie Zakłady Przemysłu Bawełnianego, co nie było w Polsce odosobnionym przypadkiem."
(zaczerpnięte ze strony moszczenica.pl)
(Przy okazji znalazłam równiez stronę http://madaboutjourney.blogspot.com/2011/06/moszczenica-7052011-moszczen... - ciekawy, konkretny i zwięzły tekst)

Od siebie mogę dodać, że po upadku głównego zakładu, funkcjonowały w poszczególnych budynkach inne zakłady prywatne. Obecnie właścicielem jest gmina, część terenu należy do osoby prywatnej. Ciekawostką może być to, że w jednym z budynku mieścił się schron, zresztą, czego dowiedziałam się od osoby tam pracującej, że każdy budynek spełniał jakieś zadanie militarne np. w piwnicach budynku głównego, w odizolowanym pomieszczeniu, mieścił się skład broni.

Fabryka zatrudniająca około 3000 ludzi, podtrzymująca życie nie tylko miejscowych, ale także tych przyjezdnych. Czy tak zawsze będzie? Czy zawsze musimy pozostawiać nasze polskie zgliszcza, żeby było co wspominać. Wuj oprowadził nas po wnętrzu, ale dla niego, który tworzył tę fabrykę to podróż sentymentalna. Dla mnie, której na horyzoncie wisi szukanie pracy, pewna refleksja... nie chciałabym przeżywać takiej podróży... Wolałabym podziwiać piękno zaradności i pomysłowości, dbania o polski interes.

Nigdy się nie szanowaliśmy... (chociaż może nigdy to za duży kwantyfikator... choć w czasach takich jak te, to co złe bardziej przychodzi nam na myśl), towar z fabryki jechał na wschód, przeszywanie metek i świetny polski towar najlepszej jakości jawił się jako cudny wytwór rosyjskiej gospodarki. (Kto zawsze na tym wychodził najgorzej - ludzie... z minimalną płacą, a dla niektórych brak emerytur, czy rent, bo komuś przyszedł do głowy pomysł, żeby niektóre dokumenty popalić.)

Zacznijmy się szanować, nie zostawiajmy po sobie takich pomników... Zapraszam do galerii

ps. Teren jest ogromny i tyle jeszcze można tam zrobić. Chociażby występy taneczne, czy przedstawienia teatralne, kameralne koncerty. Będąc przez długi czas w Lublinie mogłam doświadczyć właśnie takich wydarzeń w podobnych klimatach. Oczywiście w miejscach, gdzie nie będziemy się obawiać, że coś nam runie na głowie. Takie jeszcze tam są:)

Karolina Ludwiczak

20 lipca 2012

5
Ocena: 5 (3 głosów)
Twoja ocena: Brak

Uff

portret użytkownika witold k

przejmujący widok. Jeśli można, trochę historii obiektów, jak i ostatniego użytkownika. Może prawa własności do terenu jak i do tego co zostało, jak rozumiem po ostatnim użytkowniku.

Jeśli dobrze zrozumiałam to

portret użytkownika mlubczynska

Jeśli dobrze zrozumiałam to chodzi o uzupełnienie opisu...da się zrobić. Myślę, że jutro pojawi się więcej szczegółów. Ale to prawda, widok przejmujący.

Szukanie pracy ?

portret użytkownika Piotr Korzeniowski

Nie ma spraw niemożliwych do rozwiązania.
Na ten problem
"Dla mnie, której na horyzoncie wisi szukanie pracy..."
można zaradzić
http://www.trybunalscy.pl/node/971

Świetny tytuł "...ku przestrodze"

portret użytkownika Piotr Korzeniowski

Następnym razem gdy będziemy odzyskiwać wolność, to
posłuchajmy takich ekscentryków jak Janusz Korwin
- Mikke (w 1989 roku) i zaczynajmy od reprywatyzacji.
Jak widać na przykładzie zakładów w Moszczenicy
złodziej (czyli państwo = III RP) się nie utuczyło
a prawowity właściciel - spadkobiercy jakiegoś Niemca mieli zapisane w genach, że o swój majątek dba się tak jak o własne dziecko.

Przykład z życia na poparcie mojego wpisu powyżej.

portret użytkownika Piotr Korzeniowski

Syn księcia Stanisława Lubomirskiego, który po upadku PRL-u odzyskał rodowy zamek, ożenił się z córką Jana Kulczyka. W związku z tym zamek w Kruszynie koło Radomska został odrestaurowany przez najbogatszego Polaka.

Poseł Artur Górski w sprawie reprywatyzacji

portret użytkownika Piotr Korzeniowski

Interpelacja Posła Prawa i Sprawiedliwości Artura Górskiego:
http://prokapitalizm.pl/posel-artur-gorski-w-sprawie-reprywatyzacji.html...

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.