Skip to main content

Proboszcz, który był komendantem piotrkowskich harcerzy

ks. kan. Józef Goździk.png

W 2002 r. Episkopat Polski ustanowił 29 kwietnia Dniem Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej. Jedną z ofiar był związany z Piotrkowem ksiądz kanonik Józef Goździk.

Urodził się 11 marca 1890 r. w Złakowie Borowym w powiecie łowickim. Pełnił zaszczytne i odpowiedzialne funkcje w Diecezji Łódzkiej. Był m.in. wikariuszem generalnymi i kanclerzem kurii. Silnie związał się z Piotrkowem. W latach 1928-32 po rektora kościoła św. Franciszka Ksawerego w Piotrkowie i prefekt Gimnazjum męskiego im Bolesława Chrobrego W latach 1929-1931 pełnił funkcję komendanta Hufca Związku Harcerstwa Polskiego w Piotrkowie Trybunalskim. Piotrkowianom znany był jako przyjaciel i opiekun młodzieży. W 1932 r. w związku z wakatem na stanowisku proboszcza w parafii św. Jakuba w Piotrkowie Trybunalskim, poprosił o to probostwo, które wraz z tytułem dziekana piotrkowskiego otrzymał w 1933 r. Jeszcze w tym samym roku z jego inicjatywy przeprowadzone były prace zabezpieczające kościółka Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny na piotrkowskiej Krakówce. W pierwszych dniach września 1939 r. podczas bombardowania miasta razem z sanitariuszkami Polskiego Czerwonego Krzyża przenosił rannych do szpitala św. Trójcy. Organizował także pomoc dla poszkodowanych w wyniku działań wojennych i uciekinierów, którzy trafili do Piotrkowa. Już w pierwszych miesiącach okupacji został aresztowany przez Gestapo. Związane było to z realizacją założeń tzw. „Akcji Tannenberg”, która wymierzona została w „polską warstwę przywódczą”. Zgodnie z zaleceniem wydanym 7 września 1939 r. przez Reinharda Heydricha, czołowe warstwy ludności polskiej zamierzano unieszkodliwić poprzez fizyczną likwidację szeroko rozumianych elit Rzeczypospolitej, w tym także będącego ostoją polskości duchowieństwa.

2 kwietnia 1940 r. ks. Goździk osadzony został w miejscowym więzieniu. Podczas pobytu w areszcie był przesłuchiwany i torturowany. Zwolniony został 15 sierpnia 1940 r. Nie odzyskał jednak zdrowia. Wycieńczony warunkami więziennymi, a zwłaszcza maltretowaniem podczas przesłuchań, stracił zdrowie. Prawdopodobnie właśnie z uwagi na pogarszający się stan zdrowia został zwolniony z więzienia. Po powrocie na plebanię przy kościele farnym pozostawał pod ciągłym nadzorem Gestapo. Zmarł 7 kwietnia 1943 r. w wieku 52 lat. Jak podano na okolicznościowej pocztówce wydrukowanej prawdopodobnie w związku z pogrzebem, zmarł w 30 roku kapłaństwa. Mimo warunków okupacyjnych, uroczystościach pogrzebowych wzięły udział tłumy piotrkowian. Po mszy żałobnej odprawionej w kościele farnym, uroczysty kondukt żałobny z liczną asystą księży i sióstr zakonnych oraz z licznym udziałem mieszkańców miasta przeszedł przez Rynek Trybunalski i uliczki piotrkowskiej starówki w kierunku Alei Cmentarnych i nowego cmentarza przy ul. Partyzantów. Przez cały czas trumna niesiona była przez mężczyzn, a na cmentarzu przez księży. Na zdjęciach wykonanych przez piotrkowskiego fotografa Ryszard Westrycha, którego zakład funkcjonował w tamtym czasie przy ul. Jerozolimskiej 15, widać, że karawan pozostaje z tyłu, w pewnym oddaleniu od niesionej trumny. Obok licznego udziału wiernych w uroczystościach pogrzebowych, również ten fakt można uznać za przejaw niezwykłego szacunku i sympatii jakimi darzono zmarłego. Ksiądz kanonik Józef Goździk pochowany został na ówczesnym skraju cmentarza przy głównej alei. Dziś w tym miejscu znajduje się grobowiec duchowieństwa piotrkowskiego. Stosowne epitafium upamiętnia również tego kapłana.

Paweł

30 kwietnia 2020

5
Ocena: 5 (2 głosów)
Twoja ocena: Brak