Skip to main content

„Trzej Królowie na zamku w Piotrkowie...”. Pytania, wątpliwości, przypuszczenia, hipotezy

poklon maly.jpg

Pośród około 20 tysięcy eksponatów zgromadzonych w zbiorach piotrkowskiego Muzeum, znajduje się również niezwykła grafika noszącą tytuł „Pokłon trzech króli”. Ofiarowana została sędziemu Trybunału Koronnego Kacprowi Grotowskiemu, który wśród osób sobie współczesnych uchodził za człowieka wielce zasłużonego dla praworządności. U dołu grafiki, w rokokowym kartuszu wymienione zostały nazwiska wszystkich deputatów sprawujących ten urząd w latach 1756–1757.

Piotrkowski zamek, a w zasadzie pałac wieżowy, wybudowany na polecenie króla Zygmunta Starego od dawna nie jest już rezydencją monarchów. Oddany do użytku 2 lutego 1519 roku, a więc przed 500 laty, w przeciągu wieków był świadkiem wielu ważnych wydarzeń i wizyt zacnych osobistości. Obecnie w budowli tej mieści się Muzeum. 10 września 2019 roku przypadała 110 rocznica powstania tej najstarszej i nieprzerwanie działającej piotrkowskiej instytucji kultury. Pośród około 20 tysięcy eksponatów zgromadzonych w zbiorach piotrkowskiego Muzeum, znajduje się również niezwykła grafika noszącą tytuł „Pokłon trzech króli”. Jest to mezzotinta, charakteryzująca się miękkimi przejściami światłocieniowymi dającymi wprost malarskie efekty.

Grafika ofiarowana została sędziemu Trybunału Koronnego Kacprowi Grotowskiemu, który wśród osób sobie współczesnych uchodził za człowieka wielce zasłużonego dla praworządności. U dołu grafiki, w rokokowym kartuszu wymienione zostały nazwiska wszystkich deputatów sprawujących ten urząd w latach 1756–1757.

Grafika przedstawia pokłon trzech króli. Scena umiejscowiona została w nietypowych okolicznościach, a mianowicie w ruinach antycznej budowli. Ta scenografia, to świadomy zabieg, którego celem było dodatkowe podkreślenie doniosłości, niezwykłości, jak też znaczenia wydarzenia, którym były narodziny Jezusa symbolizujące upadek i koniec starego świata oraz początek nowej ery. Przedstawiony został moment składania darów Dzieciątku przez przybyłych monarchów, którym towarzyszą pasterze i anioły. Centralną postacią tej sceny jest Maryja trzymająca małe, nagie dzieciątko Jezus na kolanach i pochylająca się nad nim. W pobliżu klęczy sędziwy król ze skrzyżowanymi w geście hołdu i oddania dłońmi. Za nim stoi lekko pochylony monarcha, który w lewej ręce trzyma puszkę z mirrą, a na schody wchodzi trzeci ciemnoskóry władca z dymiącym trybularzem w ręku. Na schodach, niedaleko Maryi złożona została szkatułka ze złotem – darem sędziwego króla. Nieco z boku z lewej strony stoi święty Józef. Obok dwaj pasterze przyglądają się zza kolumny tej niezwykłej scenie. Widoczne są też trzy inne postaci: młody mężczyzna, trzymając koronę oraz młoda dziewczyna i brodaty mężczyzna – gapie będący świadkami tego niezwykłego wydarzenia. Osoby te umieszczone zostały w nietypowym jak na scenę narodzenia otoczeniu. Widoczne są ruiny marmurowego gmachu i rozbita, kanelowana kolumna. Na fragmentach budowli wsparte zostały krokwie i belki tworzące prowizoryczne zadaszenie tej nietypowej szopki. Ruiny te są symbolem końca starego przymierza i początkiem nowego. Zza chmur, na których zasiadają skrzydlate anioły, przyświeca betlejemska gwiazda. Oświetla ona Matkę Boską z Dzieciątkiem oraz monarchów.

Cała kompozycja jest typowa dla baroku z charakterystyczną dla tej epoki teatralnością i efektywnością. Dotyczy to zarówno przedstawionych elementów architektury jak również póz i gestów postaci, sposobu ułożenia szat oraz gry światła. Po obejrzeniu mezzotinty ze zbiorów piotrkowskiego Muzeum, podobnie jak w przypadku innych znanych scen przedstawiających pokłon trzech króli, nasuwa się kilka pytań. Nie wiadomo kim byli ludzie składający dary Dzieciątku. Biblia określa ich mianem „Mędrców ze Wschodu”. Na przełomie II i III wieku, za sprawą myśliciela chrześcijańskiego Tertuliana rozpowszechniło się określenie królowie. Nie wiadomo też ile dokładnie osób składało podarki. Na podstawie złożonych darów: mirry kadzidła i złota uznano zapewne, że musiały one zostać przyniesione przez trzy osoby. W ikonografii postacie te ukazywano jako przedstawicieli trzech ras utożsamianych z trzema znanymi wówczas kontynentami: Europą, Afryka i Azją. Miało to symbolizować również odebranie hołdu od całej ludzkości przez nowonarodzonego Króla Królów. Od XV w. rozpowszechnił się zwyczaj, by jednego z monarchów przedstawiać jako ciemnoskórego. Z czasem zaczęto różnicować też wiek władców. To z kolei symbolizować miało etapy życia ludzkiego. I tak Melchior ukazywany był jako starzec niosący w darze złoto (dar dla króla), Baltazar przedstawiany był jako mężczyzna w sile wieku z mirrą (dar dla człowieka), a Kacper jako młodzieniec z kadzidłem (dar dla Boga). Znane są jednak również inne sposoby ukazania monarchów. Wiadomo np., że na obrazach o tej samej tematyce przedstawieni zostali składający swe dary i klęczący przed nowonarodzonym Jezusem polscy królowie: Władysław Jagiełło (obraz Pokłon Trzech Króli z tryptyku Matki Boskiej Bolesnej z kaplicy Świętokrzyskiej Katedry na Wawelu) i Zygmunt Stary (obraz autorstwa Joosa van Cleve),
Pochodzenie grafiki nie zostało do końca wyjaśnione. Przyjmuje się, że zanim praca ta trafiła do zbiorów piotrkowskiego Muzeum, przechowywana była w zbiorach Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, ale potwierdzenia tej informacji nie znajdziemy w wydanym w 1926 r. „Katalogu zbiorów towarzystwa Krajoznawczego na zamku Królewskim w Piotrkowie Trybunalskim”, który opracowany został przez pierwszego kustosza zbiorów muzealnych – Michała Rawitę Witanowskiego. To właśnie z inicjatywy krajoznawców powstała komisja muzealna. Dała ona początek muzeum krajoznawczemu, które po II wojnie światowej zostało upaństwowione, a następnie przekazane pod opiekę samorządu. W 1977 r. przeprowadzona została gruntowna konserwacja grafiki, która na nowo pozwoliła odkryć dawne piękno i blask tej mezzotinty. Choć, jak okazało się po latach, pozostało sporo niewiadomych związanych z symboliką pozwalającą na właściwe odczytanie XVII wiecznego dzieła, a co za tym idzie również okoliczności towarzyszących jego powstaniu.

Grafika wykonana została prawdopodobnie według obrazu Alessandro Marchessiniego w bawarskiej pracowni miedziorytniczej Hendioniusa. Zachowane pierwsze litery imienia i nazwiska (A. Vin.) pozwalają postawić hipotezę, że rytownikiem był Johann Amandus Wink (Winck) lub Auguste Vinckele. Dzieło ofiarowane zostało Kacprowi Grotowskiemu – podstolemu ziemskiemu, podstaroście i sędziemu grodzkiemu sochaczewskiemu z województwa rawskiego. Powodem obdarowania dziełem sztuki dedykowanym specjalnie dla Kacpra Grotowskiego mogły być zasługi położone w kwestii praworządności przez sędziego Trybunału Koronnego lub przychylność dla działalności i rozwoju kolegium jezuickiego. W dolnej części grafiki, w rokokowym kartuszu wymienione zostały nazwiska wszystkich deputatów sprawujących ten urząd w latach 1756 – 1757.

Warto zwrócić uwagę na mało widoczny detal znajdujący się na horyzoncie drugiego planu. Pośród niewielkich wzniesień widoczne są zabudowania, pośród których dominuje bryła kształtem przypominająca piotrkowski zamek. Czy jest to zatem widok wschodnich przedmieści Piotrkowa określanych mianem Wielkiej Wsi z dominantą pałacu zygmuntowskiego i dawnych zabudowań dworu królewskiego lub zabudowań sejmowych? Przesłanką ku takiemu rozumowaniu może być fakt, że to właśnie dawna rezydencja królewska w Piotrkowie była siedzibą Trybunału Koronnego w pierwszym okresie jego funkcjonowania i z uwagi na to właśnie ta budowla została ukazana w tle sceny głównej. Nie sposób jednak jednoznacznie rozstrzygnąć tej kwestii. Jeśli jednak przyjmiemy, że są to przedmieścia Piotrkowa, to być może grafika składająca się z trzech części tworzących jedną całość (1,2 scena pokłonu trzech króli, 3 dedykacja) mogła powstać na specjalne zamówienie osób związanych z Piotrkowem. Być może byli to członkowie palestry. A może związani z miastem, a posługujący przy Trybunale Koronnym jezuici? Tę ostatnią hipotezę zdają się potwierdzać inicjały zamieszczone na dole po lewej stronie inskrypcji będącej częścią omawianej grafiki: A.G.S.J. , N.A.S.J. , F.L.S.J. Wspólną cechą czteroliterowych skrótów są dwie ostatnie litery: S.J. , które rozszyfrować można jako pierwsze litery łacińskiego zwrotu Societatis Jesu odnoszącego się do oficjalnej nazwy zakonu jezuitów – Towarzystwo Jezusowe. Wiadomo, że przez lata to właśnie jezuici sprawowali funkcje kapelanów przy Trybunale Koronnym. Słuchali spowiedzi, a jako cenieni kaznodzieje głosili również rekolekcje i kazania, których tematyka niejednokrotnie nawiązywała do spraw społecznych, politycznych, a także aspektów prawnych odnoszących się do sprawiedliwości społecznej. Pośród wpływowych jezuitów związanych z Piotrkowem w poł. XVIII w. odnaleźć można zakonników, których personalia pasują do inicjałów umieszczonych pod dedykacja grafiki.

A.G.S.J. , być może chodzi o ks. Antoniego Grotowskiego, (1713-1773) kaznodzieję, bibliotekarza, prefekta szkoły piotrkowskiej, a później również rektora, regensa konwiktu i prokuratora prowincji. Zastanawiająca jest zbieżność nazwisk, jednak koligacje rodzinne nie zostały potwierdzone.
N.A.S.J. , nie udało się ustalić domniemanych personaliów
F.L.S.J , być może chodzi o ks. Franciszka Luberskiego (1697-1758), który prowadził aptekę przy piotrkowskim domu zakonnym
Te informacje pozwalają przypuszczać, że inicjatorem/zleceniodawcą wykonania grafiki mogli być właśnie jezuici. Warto nadmienić, że czas powstania i ofiarowania grafiki (1756–1757) zbliżony jest z datą uzyskania pozwoleń na budowę nowego kolegium (1754 r.) i z rozpoczęciem prac budowlanych (1759 r.), którymi kierował jezuita Józef Konert. Związane było to ze zniszczeniami kościoła i starego kolegium jakie wywołał pożar miasta w 1731 r.. Być może zatem powstanie mezzotinty wynikało z chęci upamiętnienia możnego protektora, którego nietypowa, podobizna stylizowana na postać królewską ozdobić miała wnętrza nowego gmachu piotrkowskiego kolegium. Wiadomo, że istniał taki zwyczaj, którego świadectwem pozostają zachowane do dziś w zbiorach muzealnych portrety. Pierwszy, znany pod tytułem „Civitas Piotrcovia”, utożsamiany bywa niekiedy z postacią królowej Katarzyny z Opalińskich Leszczyńskiej. Datowany na pocz. XVIII w. obraz znajduje się w zbiorach Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim. Drugi, to pełnopostaciowy sarmacki portret kasztelana rozpierskiego Stanisława Sucheckiego, który obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Kielcach. Domniemanym autorem tego portretu jest Jan Reynier, który w poł. XVIII w malował dla jezuitów piotrkowskich. Niewykluczone, że dar w postaci okazałej mezzotinty mógł zostać zaprezentowany, ofiarowany, podczas uroczystego nabożeństwa w dniu imienin Grotowskiego, tj. w święto Objawienia Pańskiego nazywane Epifanią. Nie został jednak raczej przekazany w ręce deputowanego do Trybunału Koronnego. Skoro po latach włączony został do zbiorów tworzącego się muzeum krajoznawczego, to prawdopodobnie nie trafił do Grotowic – rodowej siedziby Grotowskich. A może został przekazany do zbiorów tworzącego się muzeum przez późniejszych właścicieli tej miejscowości – Zdziarskich herbu Gozdawa, którzy w XIX i na pocz. XX w. byli dziedzicami tej wsi.

Przypuszczenia powyższe pozostają jedynie kolejnymi roboczymi hipotezami, które skrywane są przez tę niezwykłą grafikę. Podążając jednak tym tokiem rozumowania, poprzez analogię do przywołanych wcześniej wizerunków Władysława Jagiełły (obraz Pokłon Trzech Króli z tryptyku Matki Boskiej Bolesnej z kaplicy Świętokrzyskiej Katedry na Wawelu) i Zygmunta Starego (obraz autorstwa Joosa van Cleve), można przypuszczać, że postać sędziwego mężczyzny klęczącego przed Jezusem, to Kacper. Co więcej, można domniemywać jednocześnie, że starzec składający swój dar Jezusowi, może posiadać rysy twarzy Kacpra Grotowskiego. Rozważania te, choć niewątpliwie interesujące, póki co, pozostawić należy jednak w sferze przypuszczeń i hipotez.

Niezaprzeczalnym faktem jest to, że datowana na połowę XVIII w. mezzotinta pozostaje jedną z niewielu pamiątek związanych z okresem trybunalskim, które przetrwały do naszych czasów. Jednocześnie bogata symbolika nie jest do końca znana z uwagi na kłopoty związane z próbami jej właściwego rozczytania. Wynikają one z braku źródeł i przekazów. Zarówno bowiem spuścizna aktowa związana z działalnością Trybunału Koronnego w Piotrkowie, jak też księgi ziemskie i grodzkie przekazane w XIX w. do Archiwum Głównego Królestwa Polskiego w Warszawie, doszczętnie spłonęły we wrześniu 1944 r. w wyniku jednego z wielu pożarów jakie trawiły objętą powstaniem stolicę.

Świąteczną prezentację grafiki pt.: „Trzej Królowie na zamku w Piotrkowie...”, zapoznać można się w piotrkowskim Muzeum jeszcze w styczniu 2020 r.
Dzięki uprzejmości Mateusza Danielczyka, zaprezentowany został też srebrzony pojemnik na olejek mirrowy, płatki złota w butelce i samorodki złota, ziarna kadzidła – substancji otrzymywanej z krzewów występujących na terenie Afryki i Bliskiego Wschodu, a także mirra – wonna żywica otrzymywana z drzew i krzewów z rodzaju balsamowców, która do XIV w. była obok złota i drogich kamieni jednym z tradycyjnych podarków, jakie składali sobie królowie. Ponadto na wystawie zobaczyć można pochodzące ze zbiorów Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim: kadzielniczkę, XVIII wieczną naviculę – naczynie na kadzidło, szkatułkę – puszkę na kosztowności. Uzupełnieniem wystawy są XVIII wieczne archiwalia ze zbiorów piotrkowskiego Muzeum, które dotyczą działalności Trybunału Koronnego, a także kazania ks. Jakuba Filipowicza na niedzielę po Trzech Królach.

Sale wystawowe Muzeum udostępniane są w godzinach 10.00-18.00 oprócz poniedziałków i dni poświątecznych.

Paweł

3 stycznia 2020

5
Ocena: 5 (2 głosów)
Twoja ocena: Brak