Czy PiS szykuje sobie klęskę jeszcze większą niż ta z 2007 roku? Wtedy, przypomnę, pisałem. „Niech brat odwoła brata, da gawiedzi satysfakcję, i jednocześnie, śrubę dokręci.” Teraz mówię: otworzyć się na nowych, młodych zerwać związek parlamentarno rządowy (personalnie). To pułapka. W ten sposób wyskoczyć do przodu... odnieść się do narodowej dumy, która drzemie, a nie jest konsumowana, ponieważ życie polityczne zdominowały koterie pokomunistyczne w garniturkach prawicy. Dzieci Kiszczaka - opozycja demokratyczna. Polska to nie partia, moi mili parafianie...
Zostawiam na boku (powyborcze) gierki europejskich koterii i obecną pozycję Zjednoczonej Prawicy (cokolwiek by to miało znaczyć) w tym rozdawnictwie stołków przez unijne marionetki. To temat, w którym nasza pozycja jest słaba i potrzeba dekad, aby się zmieniła. Przypominam: obecny układ pod nickiem UE zorganizowała masoneria z Jaruzelskim - lata siedemdziesiąte - (innymi demoludami) i jego ludźmi pod patronatem Gorbaczowa. Mamy czas przepychania się europejskich koterii, w którym nasze (europejskiej prawicy) są w powijakach. Prędzej pojawi się kolejna pierestrojka niż zwycięstwo w Europie katolickiego konserwatyzmu, który jest szansą dla Europy. Jesteśmy na etapie przed kolejną odsieczą wiedeńską. Zostawiam tamte okoliczności przed jak i po – wielkiej bitwie, jako materiał do wyciągnięcia wniosków na jutro. To język polski powinien dominować w Europie, że tak obrazowo powiem.
Do meritum.
PiS upada. Błędów jest więcej niż w poprzednich odsłonach. Obecna ekipa jest w gorszej, niż ekipa gierkowska, sytuacji. Nic na to nie możemy poradzić. To, co możemy, a nie robimy to odwołanie się do suwerena więcej niż to jest robione poprzez uwłaszczenia obywatela, czego z resztą do tej pory nie było i jest dobre.
Do naiwności (zaślepienia), za którą pewnikiem zapłacimy należy wskazać choćby:
Co nam, podatnikom pozostaje?
witold k
26 lipca 2019
- Blog
- Zaloguj się lub Zarejestruj by móc dodać komentarz
Wciąż Trwają
Wciąż trwają
Oto potęga manipulacji. Załączony link do krzyku na temat wielopartyjności III RP. Po pierwsze w Internecie się nie krzyczy (wielkie litery). Kolejne; nie ma ani jednego miejsca, które nie podlegałoby zmasowanemu praniu mózgów, z ktorego ma wynikać permanentna wojna partii politycznych.
Odwrócenie o 180o idei powszechnych wyborów. Nikt nawet nie udaje, że o wybory idzie, że wyborca zdecyduje kto i w jakiej partii zdecyduje o politycznej przyszłości w kolejnej kadencji parlamentu. To jest obraz, sprowadzający wyborcę - podatnika do roli parobka, którego celem jest - na wzór Goja - nieść przed Żydem torbę. Tutaj: przed partyjnymi kukiełkami. Można było choć udać, że to wyborca przyniesie politycznej grupie człowieka, który będzie służył tej czy innej opcji politycznej.
Szef partii, moi mili parafinie, na drugi dzień po wyborach rozejrzy się kto zadeklarował współpracę (został posłem) w partii, czyli w programie i potem ustalenia co kiedy i jak. Nawet przy tej ordynacji mozna to zrobić, Ale... oni skórę na niedźwiedziu podzielili jeszcze przed tzw. wyborami. To, że rzekomy niedźwiedź to zwykły chudy szczur to już mniej ważne.