Skip to main content

Naród, który deponuje złoto, chroni narodowy majątek – czyli wojna o pieniądz

portret użytkownika paweł
pieniadz_okl.jpg

Amerykanie odetchnęli z ulgą. Co tam Amerykanie, całemu światu spadł kamień z serca. Dlaczego? Dlatego, że największe mocarstwo świata, a dokładnie jego polityczna elita osiągnęła porozumienie w sprawie zwiększenia limitu zadłużenia.

Nie jestem przekonany czy najbliższa rodzina, np. żona czy dzieci, z fascynacją spoglądałyby na męża czy ojca, który obwieściłby im właśnie, że udało mu się otrzymać kolejny kredyt, po to tylko żeby móc spłacić odsetki od poprzedniego kredytu, nie rokując jednocześnie nadziei na to, że uda mu się znaleźć dobrze płatną pracę, która pomogłaby mu w ogóle uwolnić się od kredytów. Ten kolejny kredyt to już tylko konsekwencja wcześniejszych decyzji, które zasadę „postaw się a zastaw się” wyniosły na piedestał, strącając jednocześnie z niego zdrowy rozsądek, który powinien podpowiadać, że nie należy wydawać więcej niż się zarabia. Ale cóż stało się… To samo jest z Ameryką i całym mnóstwem innych państw, które życie dziś na koszt przyszłych pokoleń uczyniły istotą bytu.

Chiński ekonomista, Song Hongbing, mechanizm powstawania spirali państwowych długów opisał w wydanej kilka lat temu w Polsce książce „Wojna o pieniądz”. Jak podaje wydawca, Wydawnictwo WEKTORY, książka ta powstała głównie z przeznaczeniem na rynek chiński i służyć miała ostrzeżeniu chińskiego państwa i społeczeństwa przed błędami popełnianymi przez państwa Zachodu, a zwłaszcza przez Amerykę. Hongbing opisuje w swoim bestsellerze, jakie są źródła kryzysów finansowych. Począwszy od przedstawienia historii rodu Rothschildów, który od XVIII wieku aż po dziś dzień dzierży władzę jeśli chodzi o kontrolę większości zjawisk dziejących się na światowych giełdach i wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z przedsięwzięciami finansowymi na szeroką skalę. „Dopóki jestem w stanie kontrolować emisję pieniądza w danym kraju, nie dbam o to, kto w nim stanowi prawo” – miał powiedzieć założyciel potężnej fortuny Mayer Rothschild. Song Hongbing uważa, że prawda tych słów trwa do dziś. W XIX wieku, gdy ważyły się losy bitwy pod Waterloo, Rothschildom udało się, dzięki sprytowi, stać się potężnymi wierzycielami rządu Wielkiej Brytanii (wykorzystując wiedzę niedostępną dla innych graczy giełdowych oraz ich niepewność co do losów bitwy, nabyli za grosze brytyjskie obligacje, podbijając następnie wielokrotnie ich cenę, gdy już wiedza o tym, że Wielka Brytania zwyciężyła pod Waterloo stała się powszechna).

Dziś prym w pomnażaniu długu wiodą Stany Zjednoczone. Chiny zaś to jeden z ich największych wierzycieli. Hongbing stwierdza w swojej książce, że politycy USA w zasadzie przestali się już przejmować tym, że polityką swoją doprowadzają do upadku własną walutę. Nie potrafią już bowiem inaczej żyć, nie potrafią żyć bez zaciągania kolejnych długów, w czym niezwykle pomocna jest amerykańska Rezerwa Federalna, w powstaniu której rodzina Rothschildów tez miała swój udział, a także fakt, iż mimo rosnącej w niewyobrażalnym tempie produkcji dolara, społeczeństwo amerykańskie nie doświadcza inflacji. Hongbing twierdzi, że to dzięki temu, iż pieniądze nie trafiają bezpośrednio na rynek, lecz cały czas krążą w obiegu międzybankowym i lokowane są w funduszach hedgingowych, czyli w ramach tzw. rynku instrumentów pochodnych.

Song Hongbing napisał swoją książkę jeszcze przed kryzysem finansowym 2008 roku, jednak ostrzega w niej, że gdy fundusze te w końcu się załamią, świat finansów czeka katastrofa. Autor „Wojny o pieniądz” miał oczywiście rację, pytanie tylko czy spektakularne bankructwo Lehman Brothers i to co działo się później to już jest ta właśnie katastrofa czy też dopiero przedsmak tego, co dopiero przed nami?

Dzisiejsze problemy Ameryki jednoznacznie wskazują, że elita polityczna tego kraju nie wyciągnęła nauczki z wydarzeń sprzed kilku lat. Kraj nadal zadłuża się w astronomicznym tempie, zaciąga kolejne pożyczki na poczet przyszłych podatków. Czy mając takie zobowiązania możliwe w ogóle będzie obniżenie w najbliższych latach podatków, by ludzie mogli choć trochę odetchnąć? Hongbing pisze w swojej książce: „(…) amerykański rząd od samego początku nie zamierza dokonać spłaty długów. Rząd USA jedynie dokonuje nieustannej wiecznej emisji nowych papierów wartościowych, tak by zastąpić nimi dotychczasowe oraz spłacić wynikłe z nich nagromadzone odsetki”. Błędne koło, z którego – jak się wydaje – nie ma wyjścia.

A jakie rady ma Hongbing dla swoich rodaków? Pisze on: „Naród deponujący walutę nie dorównuje narodowi deponującemu złoto. Patrząc z dłuższej perspektywy czasowej każda zagraniczna waluta zawsze traci wartość w stosunku do złota (…). Jeśli chcemy utrzymać siłę nabywczą już wyprodukowanego przez Chiny gigantycznego majątku, jedyną możliwością jest zmiana systemu rezerw walutowych na system rezerwy złota i srebra”. Hongbing twierdzi, że jedynie ten naród, który deponuje złoto, chroni naprawdę narodowy majątek.

Czyli złoto zamiast dolara? Wszystko wskazuje na to, że Chińczycy chyba słuchają swojego ekonomisty. Według niektórych szacunków kraj zgromadził już około 5 tys. ton złota, choć do końca nikt nie wie, ile jest go naprawdę. Najwidoczniej Chiny przygotowują się na ewentualność upadku największego dotychczas mocarstwa a wraz z nim jego magicznej dotąd waluty – dolara. Czy wsparty na złocie yuan renminbi zdoła przejąć pałeczkę pierwszeństwa i zastąpić to, co Amerykanie, na własne życzenie mogą bezpowrotnie utracić? Wojna o pieniądz trwa…

Paweł Sztąberek: www.prokapitalizm.pl

Song Hongbing – „Wojna o pieniądz. Prawdziwe źródła finansowych kryzysów”, Wydawnictwo WEKTORY, Bielany Wrocławskie. Książkę zamówić można na stronie Wydawnictwa WEKTORY…

22 października 2013

5
Ocena: 5 (2 głosów)
Twoja ocena: Brak