Skip to main content

Czy MZGK zmierza do likwidacji?

portret użytkownika kk500s
logo_mzgk.png

Wokół MZGK sp. z o. o. narosło już wiele mitów i nieporozumień. Od początku istnienia, a rodziła się ta Spółka w bólach, miała swoich zwolenników i przeciwników. Władza lokalna wydała jej wojnę dawno, chociaż z przerwami, od 2002 roku. Nasilenie często nawet agresywnych postaw ze strony władzy zaczęło się na dobre w 2008 roku. Pojawiła się wtedy przyczyna , która mogła być w końcu powodem do „rozprawienia się " się z tym podmiotem. Przyczyną tą rzekomo była inwestycja modernizacji oczyszczalni ścieków. Ponoć Unia Europejska nie zezwoliła aby MZGK był operatorem majątku zmodernizowanego w tym projekcie. Takiego wymogu nie było. Miasto zadeklarowało w składanym wniosku do NFOŚ, że powołana zostanie nowa Spółka ze stuprocentowym udziałem Gminy. Pierwszy etap ataku na sprawnie funkcjonujący podmiot został rozpoczęty.

Zapyta ktoś dlaczego władza nie lubi MZGK. Myślę, że powód jest prosty – Spółka jest prywatną firmą. Na 600 udziałów 198 należy do gminy Piotrków reszta należy do obecnych i byłych pracowników lub emerytów MZGK. Mogą oni posiadać nie więcej niż 3 udziały. Jeden z organów Spółki – Rada Nadzorcza - składa się z sześciu osób: trzy reprezentują indywidualnych udziałowców trzy natomiast Gminę Piotrków (patrz: Prezydenta Miasta). Ta równowaga powodowała , że lokalna władza nie mogła decyzyjnie zdominować Spółki. Trzeba było się dogadać: pracownicy z władzą. Wymagało to kompromisu, który w większości wypadków był osiągany. Dotyczyło to spraw kadrowych oraz ekonomicznych (podziału zysku) czy pracowniczych. Stopniowo ograniczano koszty w tym także zatrudnienie. Ta równowaga została zachwiana nagła śmiercią w lipcu 2009 roku człowieka bardzo oddanego Spółce, długoletniego pracownika wodociągów, Grzegorza Grzybowskiego. Na domiar złego wcześniej decyzją poprzedniej Rady Miasta powołana została nowa Spółka o 100% udziale Gminy Piotrków , Piotrkowskie Wodociągi i Kanalizacje. To drugie wydarzenie rozbiło jedność interesów udziałowców i pracowników tym bardziej, że usługi wodociągowe i kanalizacyjne przynosiły dotąd Spółce straty. Pracownicy MZGK , ci którzy pracują w ciepłownictwie, bo tylko tacy zostali w Spółce, mają zaledwie 107 udziałów. Pozostali są poza Spółką. Głosami tych właśnie pozostałych, w tym głosami Prezydenta Miasta wybrano na członka Rady Nadzorczej Sylwestra Ł., człowieka, który kiedyś był już prezesem Spółki i odszedł z tej funkcji w niesławie. Niby to reprezentant indywidualnych udziałowców ale już tuż po wyborze przez Zgromadzenie Wspólników oddał hołd Prezydentowi Miasta, deklarując swoją lojalność. Pracownicy spółki wodociągowej głosowali za tym człowiekiem ponieważ ten pan obiecywał im likwidacje tzw. funduszu rezerwowego Spółki i wypłacenie go udziałowcom. Każdy miał otrzymać od kilku do kilkunastu tysięcy złotych w zależności od ilości udziałów. Nikogo z tych ludzi już nie interesowała przyszłość MZGK – lecz taka transakcja oznaczałaby upadłość Spółki. Obiecywano tez pracownikom wodociągów, że w Radzie Nadzorczej będą już tylko ich przedstawiciele. Tzn. Ci jedyni i niezastąpieni, oddani pracownikom wodociągów, a przede wszystkim panu Ł. Mówi się, że wobec tych opornych stosowany był przymus a niektórzy chcieli nawet złożyć zeznania w organach ścigania. Tak zaczęła się rodzić atmosfera napięcia i strachu oraz niepewności. Była ona dopełniana przetargami na dzierżawę majątku ciepłowniczego. MZGK pełniący jedynie funkcje operatora tego majątku zawsze przystępował do przetargu zdając sobie sprawę, że czynsz dzierżawny będzie podwyższony o minimum 10%. Warunkiem przystąpienia do przetargu było bezdyskusyjne zaakceptowanie umowy dzierżawy. W październiku 2008 roku treść umowy na przetarg Spółka otrzymała na dzień przed jego rozstrzygnięciem. Wcześniej nie było jej w Urzędzie!. Zmiana właściciela lub dzierżawcy (operatora) była możliwa ze względu na duże zainteresowanie firm ciepłowniczych reprezentujących kapitał francuski i skandynawski. Nikt ze strony Miasta nie próbował nawet rozmawiać z MZGK o dalszym jej losie, mimo że była to Spółka w której miasto miało udziały największe. Żadnych rozmów o przyszłości firmy nie ma do dzisiaj.

Zresztą ta firma, jak żadna inna wykonująca zadania własne gminy, przyniosła budżetowi miasta ogromne korzyści. Spółka bowiem płaci za dzierżawiony majątek miejski i podatek od nieruchomości nie tylko od gruntu dzierżawionego i budynków, ale również od budowli – sieci ciepłowniczej a kiedyś także wodociągowo- kanalizacyjnej. W sumie na przestrzeni 13 lat funkcjonowania Spółka zapłaciła miastu ponad 60 mln złotych. Nie ma takiej spółki komunalnej w Piotrkowie, pozostałe bowiem przynoszą ciągle straty i trzeba je wydatnie wspierać środkami z budżetu gminy. Niestety ani złotówka z tej kwoty nie została przeznaczona na odtworzenie dzierżawionego majątku.

Wracam jednak do rozpoczętej przez miasto rewolucji. Trzeba było z Rady Nadzorczej pozbyć się tych, którzy byli oponentami polityki władz, prowadzącej do upadłości Spółki. Od czerwca 2010 roku rozpoczęła się fala różnych Nadzwyczajnych Zgromadzeń Wspólników w celu odwołania ze składu Rady Nadzorczej dwóch przedstawicieli udziałowców indywidualnych pracujących w Spółce ciepłowniczej. Ponieważ próby były nieskuteczne doprowadzono do zmiany umowy spółki ale uczyniono to niezgodnie z prawem. Było to wyraźne naruszenie Kodeksu Spółek Handlowych polegające na tym, że każda zmiana w umowie spółki może być stosowana z dniem zarejestrowania w Krajowym Rejestrze Sądowym ( art. 255 ksh}, a nie z chwilą jej podjęcia. Niestety grupa większościowa uznała, że ma rację i zrealizowano ustalony swój cel. Zarząd Spółki złożył pozew do Sądu Okręgowego w Łodzi o unieważnienie tych uchwał. Mimo braku decyzji Sądu Rada Nadzorcza w składzie czteroosobowym, już bez udziałowców ze strony MZGK brnęła dalej dokonując kuriozalnej decyzji – oddelegowania na prezesa Zarządu Marka Krawczyńskiego, który dotąd był członkiem Rady Nadzorczej. Kodeks Spółek Handlowych dopuszcza takie rozwiązanie w spółkach akcyjnych ale nie w spółkach z ograniczona odpowiedzialnością. Pikanterii dodaje fakt, że Pan Krawczyński głosował na siebie samego. Tym samym Rada Nadzorcza jako organ przestała istnieć ponieważ trzyosobowa nie może podejmować decyzji. Postanowił więc Zarząd Spółki (Pan Marek Krawczyński- do chwili obecnej bez rejestracji w KRS ) zwołać kolejne Zgromadzenie w celu wyboru nowych członków Rady Nadzorczej. Zgromadzenie odbyło się 29 stycznia br. (sobota}. I tak oto przy pomocy miasta wybrano do Rady Nadzorczej przedstawicieli spółki wodociągowej (tych jedynych słusznych), a więc nie ma w niej przedstawiciela ciepłownictwa ani jednego. Kilkakrotnie złamano prawo. Dlatego zgłosiłem to do piotrkowskiej prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Sądu Gospodarczego i Krajowego Rejestru Sadowego w Łodzi. Ktoś musi przerwać ten zaklęty krąg wydarzeń zmierzających niby w majestacie prawa i w białych rękawiczkach do likwidacji MZGK. Nie można od tak sobie, będąc jednocześnie współwłaścicielem firmy likwidować jej już dziś czternastoletniego dużego dorobku. Nie można też szastać sobie losem 150 osób zatrudnionych w tej firmie. Trzeba nie tylko przestrzegać prawo ale też mieć trochę przyzwoitości, że inni mogą mieć rację, choć maja odmienne zdanie. Nie możemy wracać do czasów z poprzedniej epoki kiedy to polityka brała górę nad ekonomią. Miasto Piotrków Trybunalski to nie prywatne ranczo!

MZGK Spółka z o.o. otrzymała w 2010 roku kolejną nagrodę „Gazela Biznesu” za bardzo dobre wyniki ekonomiczne.

Z poważaniem

Radny Krzysztof Kozłowski

2 lutego 2011

0
Nikt jeszcze nie ocenił tej publikacji. Bądź pierwszy
Twoja ocena: Brak

Artykuł

portret użytkownika witold k

Artykuł mógłby się stać tematem głębszej dyskusji. Poczynając od Akcjonariatu pracowniczego - niegdyś nadziei ludzi przesiąkniętych interesem narodowym Polaków. Przypominam, Akcjonariat pojawił się w gabinetach i był tematem rozmów w tedy kiedy działali już pierwsi postkomunistyczni oligarchowie - ministrant Miller zdążył rozdysponować moskiewską pożyczkę. Przez problemy niezrozumienia istoty, przez byłą kasę robotniczą... jak nazywali,
zakwasy personalne, po próby łapania łatwego kąska jakim zawsze jest monopolista.

witold k

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.