Skip to main content

Grupa Robocza KK (część III)

portret użytkownika witold k
solidarność.JPG

Grupa Robocza Komisji Krajowej to przykład politycznej mądrości. Także Ofiara, patetycznie rzecz biorąc, na Ołtarzu Ojczyzny. Tylko przywódcy, politycy przez duże „P”, na co dzień mają świadomość bezinteresownej służby. Chcę wierzyć, że fakt nieudokumentowania GR do tej pory podyktowany jest owszem polityczną asekuracją np. p. Jerzego Kropiwnickiego, jednak nie z powodów osobistych politycznych ambicji a strategicznych politycznych celów. Taką służbę wykonała GR. Dziękuję p., Ryszardowi Wyczachowskiemu za podstawowy gruntowny, pierwszy merytoryczny głos pokazujący Grupę Roboczą KK. Do tej pory nie spotkałem żadnego dokumentu w Internecie – nie licząc swoich i innych zaczepień przy okazji pisana o latach osiemdziesiątych XX w.

Grupa Robocza – nazwa politycznego pomysłu na konsekwentną próbę niedopuszczenia do zmonopolizowania politycznego życia opozycji antykomunistycznej przez KKW wzięła się z rozmowy. Zarzekam się po raz kolejny, że to nie ja jestem tym, który powinien dokumentować GR. Tak, więc, powtórzę za swoją pisaniną. Jedni w ogóle nie byli internowani, inni zaraz wyszli, byli tacy, którzy siedzieli długo, bo np. 1984 roku. Były wiezienia np. sprawa R. Wyczachowskiego i „Solidarność Wojenna” Jeszcze w 1988 roku przygotowywano się do internowania ludzi.

Tak więc. Nie pamiętam dokładnej daty 1984 roku. Z więzienia wychodzą: Jerzy Kropiwnicki, Andrzej Słowik, Grzegorz Palka. Ku totalnemu zaskoczeniu bezpieki Grzegorz Palka nie jedzie do domu do Łodzi, tylko do Gdańska do Lecha Wałęsy. Spotyka się z Lechem Wałęsą. Z rozmowy panów wynika, że LW ma już na nuty rozpisane kierownictwo opozycji i dla niego i kolegów nie ma już pracy. Oczywiście mowa KKW. Grzegorz Palka wyjaśnia szefowi Solidarności, że jest posłańcem swego szefa Andrzeja Słowika i że, LW powinien spotkać się z AS. Panowie rozeszli się z ustnym zaleceniem, aby koledzy z Łodzi powołali taką tam Grupę Roboczą, która zatroszczy się o wdowy, sieroty, składki członkowskie. LW obiecał, że spotka się z AS. Do spotkania nigdy nie doszło. Bramkarze z KKW dopilnowali, aby LW nie spotkał się z liderami GR. Tu wspomnę, że Andrzej Słowik swoim strajkiem głodowym w więzieniu uzyskał status więźnia politycznego. To przełom w komunizmie. Chrześcijańskie Związki Zawodowe z Francji zapraszają więźnia politycznego do siebie i taki jest początek budowania rzeczywistej poważnej alternatywy na solidarnościowe (...) i późniejszy eurokołchoz.

W oczekiwaniu na kwerendę, świadectwa uczestników i z tego wynikające rzeczowe opracowania wspomnę. Do GR zaciągnął mnie Zbigniew Mroziński. Uczestniczyłem pewnie we wszystkich posiedzeniach GR w Łodzi na przestrzeni 1986 - 1987. Posiedzenia odbywały się w domu państwa Palków na ul. Rozbrat. Dyktat politycznej rozwagi pełnił Jerzy Kropiwnicki. Po bardzo bolesnym odejściu od nas śp. Grzegorza Palki 1996 to JK ma pierwszeństwo do zabrania głosu w sprawie GR. Licząc na kolejne po RW głosy osób wskazanych przez RW poinformuję.

Grupa Robocza jak wiele pewnie set – na przestrzeni historii naszego narodu – inicjatyw wykonała ważny etap i przekazała - pałeczkę polskiego biegu do wolności.

Jeśli chodzi o mnie. O opozycję. 1981-85 "Pioma" - ulotki, zebrania, dyskusje na stołówce, malowanie haseł, akcje na Mieście. Udział w manifestacjach w Warszawie.. W 1985 roku wylądowałem w energetyce i (1987?) we władzach Zarządu Regionu Piotrkowskiego NSZZ „S”. Zaangażowałem się w wiele inicjatyw tamtego czasu w tym w Solidarność i Duszpasterstwo Zawodowe Energetyków – jako człowiek GR - pewnej myśli, idei przewodniej uosabianej przed juntą wojskową poprzez opozycję do KOR, wcześniej do: Klubu Krzywego Koła, Komandosów, późniejszego ROAD tego, co ostatnio roztrwonił PIS.

witold k

16 czerwca 2009

5
Ocena: 5 (3 głosów)
Twoja ocena: Brak

Było takie łódzkie spotkanie w 1988 roku...

gdzie po stronie Wałęsy występował m.in Paweł Lipski i ks. Jankowski po stronie trójcy Słowik , Palka , Kropiwnicki ks. Miecznikowski.To było spotkanie w hali ŁKS . I to był pierwszy , poważny symptom rozłamu w"S".
Nie wiem , czy Witku byłeś na tym spotkaniu.
Pozdrawiam

Tak - byłem

portret użytkownika witold k
cytuję pawełidźkowski

gdzie po stronie Wałęsy występował m.in Paweł Lipski i ks. Jankowski po stronie trójcy Słowik , Palka , Kropiwnicki ks. Miecznikowski.To było spotkanie w hali ŁKS . I to był pierwszy , poważny symptom rozłamu w"S".
Nie wiem , czy Witku byłeś na tym spotkaniu.
Pozdrawiam

Wałęsa w dzień i noc był pod permanentną kontrolą Geremka i spółki. Podkładali mu książki, które go kierunkowały, wyzywali od szefa i umiejętnie sączyli uprzedzenia do GR.
Rozłam w Solidarności nie rozpoczął się w 1988 a 1980. Nie byłoby junty wojskowej gdyby w Solidarności nie było ducha katolickiej siły i mocy. Chodziło o utrącenie ludzi, którzy mogą przeszkadzać w budowie eurokołchozu. Przy polityce jest biznes. Bezpieka miała robić kapitalizm, parobki brukselki tytuły w tym naukowe, polityczne stołki, monopol na media.

Jak nie raz już pisałem siła Wałęsy to zoologiczna nienawiść do ludzi, którzy nie byli pod kontrolą KKW. LW poniewierał wszystkich, którzy mogli - teraz wiemy co... powiedzieć. To co mogły setki ludzi zobaczyć na własne oczy i usłyszeń w hali ŁKS to nasza codzienność - po dzień dzisiejszy.
witold k

ja nie napisałem...

że rozłam tego ruchu zaczął się w 1988 roku napisałem, że to był pierwszy symtpomus To jest prawda, może nie do końca co napisałeś 1980 rok, ale na pewno rok 1984 w którym się działo różnych nienormalnych rzeczy, jeśli chodzi o Związek.
Zacytowałbym : "nie byłem nigdy cynikiem, nie sięgam nazbyt wysoko"
Nie rozumiem jednak teraz jednego: ludzie z górnej półki lat założycielskich tego Związku (mam na myśli kraj)"niektórzy" opowiadają jakieś popierdółki, aż słuchać Hatko.

No tak...

portret użytkownika witold k
cytuję pawełidźkowski

że rozłam tego ruchu zaczął się w 1988 roku napisałem, że to był pierwszy symtpomus To jest prawda, może nie do końca co napisałeś 1980 rok, ale na pewno rok 1984 w którym się działo różnych nienormalnych rzeczy, jeśli chodzi o Związek.
Zacytowałbym : "nie byłem nigdy cynikiem, nie sięgam nazbyt wysoko"
Nie rozumiem jednak teraz jednego: ludzie z górnej półki lat założycielskich tego Związku (mam na myśli kraj)"niektórzy" opowiadają jakieś popierdółki, aż słuchać Hatko.

Dobrze by było posłuchać - dziś - doradców Solidarności np. Geremka i Chrzanowskiego. Konflikt był od samego początku, tylko, że tak powiem, siła, robotnicza siła związku oraz siła tzw. pożytecznego idiotyzmu powodowała, że konflikt wyglądał na walkę personalną i związkowcy to realizowali. W Piotrkowie po 1989 największym wrogiem Solidarności był ROAD&UD, potem ZChN to nie żart. Zresztą ach...

witold k

ach

Achchcch!

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.