Skip to main content

Kto miesza na Ukrainie?

portret użytkownika paweł
putin_rosja.jpg

W ostatnich tygodniach świat jakby zapomniał o Ukrainie. Jednym słowem na Wschodzie zapanował spokój. Do 3 czerwca br. Bo tego właśnie dnia znów doniesiono, że "separatyści wznowili ofensywę w okolicach Doniecka".

Wszystkie media - jak jeden mąż - oskarżyły złego Putina, że znów idzie na zwarcie i za nic ma pokojowe ustalenia. A niemieccy komentatorzy i amerykańscy oficjele już wiedzą, że to Putin eskaluje.

Nie wydaje mi się to prawdopodobne. Kilka tygodni temu Amerykanie zaapelowali do Unii Europejskiej, by na swoim czerwcowym posiedzeniu przedłużyła sankcje wobec Rosji. Czy UE była do tego skłonna, trudno powiedzieć - spokój na Ukrainie oraz niesforność niektórych unijnych krajów (Grecja, Włochy, Węgry, Czechy, Słowacja), które chcą robić z Rosją interesy, mogłyby sugerować, że Unia sankcji nie przedłuży. Cóż zatem należało zrobić, by niepewne stanowisko UE zmienić? Skoro minister Sienkiewicz jest w stanie dla jakichś marnych platformerskich korzyści podpalać ruskie budki pod ambasadą w Warszawie, to cóż dopiero dla Amerykanów jest sprowokować starcia militarne w okolicach Doniecka, by osiągnąć cele znacznie poważniejsze?

Dlatego 3 czerwca br. rozpoczęła się, wyświechtana przez media na wszystkie możliwe strony, kolejna "ofensywa separatystów". Przy okazji podano też, że kilkuset górników ugrzęzło w donieckich kopalniach w wyniku ostrzału. Kopalnie te są pod administracją separatystów. Zatem, to chyba nie oni ostrzelali własne kopalnie, lecz Ukraińcy i to z broni, której - zgodnie z pokojem z Mińska - miało tam nie być?

Dziwna jest ta cała wojna na Ukrainie, a jeszcze dziwniejsze jest to, że lud bezkrytycznie łyka te wszystkie bajeczki, które sprzedają nam Amerykanie i ich agenci w polskim rządzie i w mediach. Cóż - zidiocenie to chyba nieuleczalna choroba naszych czasów, którą spece od propagandy potrafią znakomicie wykorzystać.

Paweł Sztąberek: www.prokapitalizm.pl

5 czerwca 2015

5
Ocena: 5 (5 głosów)
Twoja ocena: Brak