Skip to main content

Sześć twarzy Romana Dmowskiego

Piotr Wróbel.jpg

z naszego archiwum

W polityce nie ma etyki, liczy się tylko słabość i siła - głosił. - Albo nas wynarodowią, albo my wynarodowimy innych. O Romanie Dmowskim w 70. rocznicę jego śmierci pisze

2 stycznia 1939 r. zmarł Roman Dmowski, założyciel polskiego ruchu narodowo-demokratycznego. Mimo upływu 70 lat jego postać i spuścizna nadal budzą gwałtowne spory.

Dla jednych to najwybitniejszy polski polityk XX wieku, główny współtwórca niepodległej II Rzeczypospolitej i nowoczesnej polskiej świadomości narodowej. Niektórzy nawet uważają, że dzisiejsza Polska, jednolita narodowo, "piastowska" i wyrosła z ludowego korzenia, to Polska Dmowskiego, uformowana jego ideami. Najzagorzalsi zwolennicy porównywali go do królów i polskich bohaterów narodowych.

Dla innych to przedstawiciel prorosyjskiego lojalizmu, antysemita i ksenofob, który rozpalał wewnątrznarodowe swary, antagonizował narody sąsiadujące z Polską i obniżał jej międzynarodowy prestiż; który wreszcie pozbawiony był wrażliwości społecznej i zdolności do kompromisu, a nawet przyczynił się do powstania polskiej odmiany faszyzmu.

W swym stosunkowo długim i aktywnym życiu Dmowski miał wiele twarzy. Jest w czym wybierać.

Buntownik i konspirator

Urodził się w 1864 r. w rodzinie sproletaryzowanego drobnego szlachcica, warszawskiego przedsiębiorcy brukarskiego i rybaka. Nie miał pieniędzy na prywatną edukację i studia zagraniczne; już w zrusyfikowanej szkole zrozumiał, co oznacza przynależność do podbitego narodu i status obywatela drugiej kategorii. Wywołało to u niego poczucie buntu nie tylko przeciw zaborcy, ale i przeciw polskim elitom, które po klęsce powstania styczniowego odrzucały jakąkolwiek formę aktywnej walki o niepodległość. Uważał, że należy szukać nowych dróg między szkodliwymi skrajnościami insurekcji i ugody; rozwijać polską świadomość narodową wśród mas, budować społeczną podmiotowość wobec zaborców i wywierać na nich presję, gdyż wobec uległych Polaków na ustępstwa nie pójdą.

W 1887 r., kilka miesięcy po rozpoczęciu studiów przyrodniczych na rosyjskim Uniwersytecie Warszawskim, Dmowski przystąpił do tajnego Związku Młodzieży Polskiej "Zet", stanął na jego czele w Warszawie, a dwa lata później został przyjęty do Ligi Polskiej, tajnej organizacji założonej na emigracji dla koordynowania polskich przedsięwzięć niepodległościowych.

W 1891 r. ukończył studia, ale poświęcił się całkowicie polityce. Nie założył rodziny, prawie nie miał życia prywatnego. Wkrótce wyrósł na przywódcę Ligi, dokonał w niej przewrotu, przekształcił ją w bardziej zwartą i ofensywną Ligę Narodową; opracował jej nowy program.

Także w 1891 r., w setną rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, Dmowski i jego współkonspiratorzy zorganizowali w Warszawie demonstrację patriotyczną. Pierwsza od 1864 r., poprzedziła następne. W atmosferze policyjnego terroru wyjechał na Zachód, lecz wkrótce usiłował wrócić. Aresztowany na granicy spędził pięć miesięcy w Cytadeli, wypuszczony za kaucją rzucił się w wir konspiracji, w końcu został osądzony i skazany na pięć lat zesłania.

Na uboczu życia politycznego w łotewskiej Mitawie wytrzymał krótko. W 1895 r. uciekł do Galicji, gdzie organizował i redagował prasę ruchu narodowego. Wiele podróżował i koordynował działalność narodowych demokratów we wszystkich trzech zaborach. W 1897 r. ogłoszono program mającego dopiero powstać Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. W 1903 r. Dmowski wydał "Myśli nowoczesnego Polaka", książkę uznaną przez wielu za "katechizm wiary narodowej".

Ideolog i realista

Dmowski wyróżniał się ścisłością obserwacji i analizy, chłodną trzeźwością myśli, klarownością i siłą perswazji. Nie dbał o popularność swych ocen i nie bał się śmiałych wniosków. Przyrodniczy determinizm wyniesiony ze studiów stał się decydującym elementem jego światopoglądu. Jak wielu mu współczesnych przeniósł darwinizm społeczny do myśli narodowej. W polityce nie ma etyki, liczy się tylko słabość i siła - podkreślał. Albo nas wynarodowią, albo my wynarodowimy innych.

Szybko zrozumiał, że żyje w czasach europejskiego przełomu i wielkiej społeczno-ekonomicznej transformacji narodu. Uważał, że nadchodząca epoka może przynieść Polsce niepodległość, i ta stała się jego głównym celem, gdyż - uważał - tylko w ramach własnego państwa naród może się rozwijać pomyślnie. Należało jednak wyrwać społeczeństwo z letargu, oświecić wszystkie warstwy i odrzucić szkodliwy bagaż szlachetczyzny. Dmowski walczył o nową Polskę, a nie o odrodzenie starej. Pogardzał ugodowcami, lekceważył liberałów i odrzucał socjalizm ("syfilis polityczny"), któremu zarzucał brak patriotyzmu i propagowanie szkodliwych podziałów klasowych. Samodzielny naród, dla Dmowskiego kategoria podstawowa, był nadrzędną jednością wymagającą całkowitego podporządkowania - nieposłusznym "złym synom" należało narzucić je przemocą.

Ogólne koncepcje ideologiczne przekładał na konkretną myśl polityczną. Oprócz zdobycia niepodległości widział konieczność zjednoczenia ziem polskich, choćby w granicach jednego z państw zaborczych. Kiedy Rosja przegrała wojnę z Japonią i uległa dalszemu osłabieniu podczas rewolucji 1905 r., porzucił bezkompromisowy stosunek do caratu. Był już przekonany, że najgroźniejszym wrogiem narodu stały się potężne, zjednoczone i ekspansywne Niemcy; Kresy Wschodnie były dlań mniej ważne niż bezwzględnie germanizowany zabór pruski. Słabość Rosji stwarzała szanse, których nie należało zaprzepaścić.

W listopadzie 1905 r. Dmowski wrócił do zaboru rosyjskiego i osiadł w Warszawie, by przeciwdziałać angażowaniu się Polaków w rewolucję, która jego zdaniem osłabiała Polskę. Narodowa Demokracja, teraz legalna partia porządku, odrzucała rewindykacje społeczne, przesunęła się na prawo i stała się bardziej atrakcyjna dla drobnomieszczaństwa i ziemiaństwa niż dla chłopów i robotników. Dmowski miał nadzieję, że w zamian za kompromis z caratem wynegocjuje autonomię dla ziem polskich. Został posłem do Dumy i prezesem Koła Polskiego w owym pseudoparlamencie. Liczył na to, że nadchodząca wojna zmieni całkowicie Europę i umiędzynarodowi sprawę Polski. Nie chciał osłabiać Rosji - miała ona wraz z Wielką Brytanią i Francją po długiej i wyczerpującej wojnie i zniszczyć Niemcy. Koło Polskie głosowało za poborem rekruta, angażowało się w akcję neosłowiańską i odcięło się od rosyjskiej opozycji. Dmowski zwalczał strajki i bojkot zrusyfikowanej szkoły.

Nie wszyscy, nawet wśród zwolenników Dmowskiego, rozumieli i popierali ten wallenrodyzm. Środowiska endecji podzieliły się i traciły poparcie. W końcu sam Dmowski przyznał, że jego prorosyjska taktyka zakończyła się fiaskiem.

Dyplomata i mąż stanu

Po wybuchu wojny światowej Dmowski początkowo kontynuował przedwojenną linię: współtworzył Komitet Narodowy Polski, który przejął kontrolę nad tworzeniem ochotniczych jednostek polskich do walki po stronie Rosji. Gdy doszedł do wniosku, że losy wojny rozstrzygną się na Zachodzie, wyjechał do Londynu, gdzie rozpoczął stopniowo coraz bardziej pomyślną akcję dyplomatyczną na rzecz odbudowy Polski. Konsolidował polską emigrację, pisał artykuły do prasy i memoriały do władz ententy, tworzył sieć polityków Polsce przychylnych.

W sprawach polskich rewolucja lutowa 1917 r. a następnie przewrót bolszewicki i wojna domowa w Rosji rozwiązały zachodnim aliantom ręce spętane przedtem sojuszem z caratem. Dmowski przeniósł się do Paryża, został prezesem nowego Komitetu Narodowego Polskiego uznanego przez rządy ententy za polską reprezentację i zwierzchnika Armii Polskiej we Francji.

Wszystkie te wysiłki doprowadziły Dmowskiego do udziału w pokojowej konferencji paryskiej jako delegata niepodległej już II RP. Dzięki swemu ogromnemu doświadczeniu, rozległej wiedzy i znajomości wielu języków umiejętnie wykorzystał koniunkturę dla sprawy polskiej na Zachodzie i wynegocjował stosunkowo dobre warunki dla Rzeczypospolitej. Podpisywał traktat wersalski z poczuciem triumfu.

Nestor i nauczyciel

W odrodzonej Polsce Dmowski nie zajął poczesnego miejsca. Wracał do niej późno, w maju 1920 r., kiedy najważniejsze role zostały już rozdane, a wojsko polskie właśnie zajęło Kijów.

Naczelnikiem Państwa i Wodzem Naczelnym był Józef Piłsudski, który wywodził się z tradycji szlacheckiej i socjalistycznej, zupełnie innej niż ideowe korzenie Dmowskiego. Miał też inną wizję państwa niż on; nie myślał o inkorporacji i polonizacji mniejszości narodowych, marzył o federacji narodów północno-wschodniej części Europy Środkowej, lepszej wersji Rzeczypospolitej Obojga - teraz Wielu - Narodów. Wolny był od antysemityzmu i pogardy dla narodów słabszych. Jego wizja plasowała się daleko od "Polski dla Polaków".

Piłsudski, niegdyś socjalista, był wrażliwy na problemy społeczne i miał mocne poparcie lewicy. W pierwszych latach międzywojnia, gdy hasłem dnia były reformy społeczne, demokratyzacja, a nawet rewolucja, trudno było Dmowskiemu konkurować z Piłsudskim, który na dodatek był weteranem I wojny i wyszedł z niej z tysiącami byłych podkomendnych wiernych mu na śmierć i życie.

W lipcu 1920 r., w czasie wojny polsko-bolszewickiej, Dmowski był przez kilka tygodni członkiem Rady Obrony Państwa, ale raczej biernym. Na jesieni 1923 r. został na krótko szefem MSZ w rządzie Wincentego Witosa. Po przewrocie majowym 1926 r. nie miał już szans na stanowiska państwowe. Coraz częściej chorował i tracił polityczną giętkość. Miał kłopoty finansowe, mniej pisał, coraz dłużej odpoczywał.

Jednak dla narodowych demokratów, zwłaszcza młodych, pozostawał legendą, stale kontaktował się z elitami ich ruchu. Był współtwórcą Obozu Wielkiej Polski, który widział jako ponadpartyjną akcję przedstawicieli wielu grup społecznych z różnych stron politycznej prawicy, związanych z katolicyzmem, ideą solidaryzmu narodowego i obroną silnego państwa. Obóz zapożyczył wiele wzorów z włoskiego faszyzmu, ale Dmowski, Wielki Oboźny, nie był zwolennikiem działań radykalnych.

Romantyk, mistyk, obsesjonat

Pod koniec życia nasiliły się u Dmowskiego cechy i poglądy, które trudno pogodzić z "trzeźwym realizmem"; w różnym stopniu istniały one u niego od początku. Chłodnej kalkulacji towarzyszyły czasem porywy romantyczne. W swych wizjach homogenicznego narodu, na wzór tego, który - jak mu się wydawało - zobaczył w Japonii i w którym jednostka - ukształtowana przez tradycję i poczucie interesu narodowego - wręcz nie ma wolnej woli i musi być posłuszna, ocierał się o mistycyzm. W zasadzie popierał demokrację parlamentarną, ale nie wierzył, że wszyscy ludzie są choćby potencjalnie równi i winni mieć równy głos polityczny. Mgliście pisał o bliżej niesprecyzowanej hierarchii narodowej. Odrzucał refleksje o autonomicznych dążeniach jednostek, mitologizował więzi narodowe i chciał organizować społeczeństwo odgórnie.

Był przeciwny przyznaniu praw wyborczych kobietom. Uważał też, że nie powinny studiować i pracować zawodowo, tylko skupić się na domu i rodzinie. Swoje wywody na ten temat ilustrował anegdotkami, które wiele kobiet złościły. (Odrodzona Polska natychmiast dała kobietom pełne prawa obywatelskie i wyborcze.)

Rosja była dlań prymitywna, barbarzyńska i azjatycka, ale dla Niemców i Anglików miał respekt. Rusini (Ukraińcy) byli natomiast "z natury o wiele jeszcze bierniejsi i leniwsi od nas".

Najsilniej rozwinęła się jednak u Dmowskiego obsesja antysemicka. Nigdy nie wahał się używać antysemityzmu w walce politycznej i potrafił robić to na dużą skalę, jak w 1912 r., kiedy ogłosił ekonomiczny bojkot Żydów i rozpalił antyżydowską psychozę wśród większości polskiego społeczeństwa. Kategorycznie odrzucał możliwość asymilacji Żydów, która dawała jego zdaniem tylko "tandetnych Polaków" pozostających w głębi duszy Żydami.

Rozwinął całą interpretację historii Polski, w której za większość jej niepowodzeń odpowiadała szlachta i Żydzi. Także socjalizm i komunizm miały być dziełem Żydów. Tak jak często wietrzył spiski masońskie, tak również wierzył w jednolitą politykę żydowską wrogą Polsce. Sir Lewis Bernstein Namier, wybitny historyk brytyjski i doradca premiera Lloyda George'a, istotnie nieprzyjazny Polsce, był dla Dmowskiego "galicyjskim Żydkiem". Obsesja żydowska stanowiła zawsze część światopoglądu Dmowskiego, ale w latach 30. "żydocentryzm" stał się jego sposobem myślenia. Nie był wielbicielem hitlerowców, ale chwalił ich "konsekwencję" wobec Żydów.

Pan Roman

Dmowski, twardy polityk przekonany o tym, że tylko bezustanna walka jest podstawą stosunków między narodami i źródłem postępu, prywatnie, wśród przyjaciół i przybranej rodziny, pokazywał zupełnie inną twarz. Miał pogodne usposobienie i przyjazny stosunek do dzieci, które często mu to odwzajemniały. Lubił śpiewać, deklamować wiersze, żartować, pracować w ogrodzie.

Początkowo, jak większość zawodowych konspiratorów, nie dbał o ubiór. Zmienił to zasadniczo po pierwszej wizycie w Londynie w 1898 r. Kultura angielska zrobiła na nim duże wrażenie. Odtąd przybrał wygląd brytyjskiego gentlemana i ubierał się nienagannie. Był wrażliwy na piękno przyrody i miewał powodzenie wśród kobiet. Był wyjątkowo serdeczny i dobry dla matki, pomagał braciom. Umiał wypoczywać i dobrze bawić się w towarzystwie. Lubił dobrze zjeść. Był uprzejmy, interesujący i niepozbawiony wdzięku. Nie lubił grać roli wodza i unikał autoreklamy, choć samego siebie widział jako niemal proroka, w dyskusjach nie przejawiał skłonności do kompromisu, potrafił być krytyczny i surowy i nierzadko zrażał ludzi.

Zapomniany?

W ankiecie CBOS-u z listopada 2008 r. "Spojrzenie na miniony wiek historii Polski" 57 proc. zapytanych o Dmowskiego odpowiedziało: "Nie znam takiej osoby", a 21 proc. uznało go za postać pozytywną. O Piłsudskim nie słyszało 4 proc., a 80 proc. dało mu ocenę pozytywną.

To nie przypadek. Żyjemy dziś w świecie innych wartości, które przesłoniły poglądy Dmowskiego. Przekonaliśmy się, do czego prowadzi przekonanie, że "w stosunkach między narodami nie ma słuszności i krzywdy, ale tylko siła i słabość", a silniejsi wchłaniają słabszych, traktując ich "jako materiał dla swojej siły twórczej".

Mimo to Dmowski wywarł wielki wpływ na poglądy Polaków, historyczne i współczesne. Wielu bezwiednie przejęło elementy jego światopoglądu. Korzystali z nich również jego wrogowie. Także dziś prawica polityczna sięga do jego argumentów i spuścizny, która stała się częścią polskiego dziedzictwa narodowego.

Sam Dmowski pisał we wstępie do "Myśli nowoczesnego Polaka": "Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to, co jest w nim marne".

Piotr Wróbel - profesor historii na University of Toronto

Źródło: Gazeta Wyborcza

2 stycznia 2009

0
Nikt jeszcze nie ocenił tej publikacji. Bądź pierwszy
Twoja ocena: Brak

Hagiografia

portret użytkownika arkada

Dlaczego warto popularyzować Dmowskiego - bo wielkim Polakiem był. Ale wielki Polak nie musi być od razu dobrym politykiem, a trzeba powiedzieć, Dmowski złym politykiem był. Zasługi Dmowskiego są nie do przecenienia na gruncie dyplomacji. ale w polityce spadek jest następujący:
1/ brak realistycznego podejścia do Rosji i twierdzenie że z Rosja można się dogadać autor artykułu napisał: "Rosja była dlań prymitywna, barbarzyńska i azjatycka" - to co zatem z panslawizmem, będącym konstytutywną wartością myśli Dmowskiego do 1917 r.
2/ brak umiejętności poruszania się po gruncie wewnętrznym
świadczy o tym najdobitniej fiasko idei Obozu Wielkiej Polski. Pod tym względem jego "uczniowie" (T. Bielecki, M. Rojek czy nawet J. Giertych) zachowywali się bardziej racjonalnie a przynajmniej konsekwentnie.
3/ afirmację sporów. W kluczowych dla dziejach Polski momentach, to Dmowski odrzucał nawoływanie Piłsudskiego do pojednania i współdziałania (a przynajmniej do osiągnięcia pewnego consensusu w sprawach strategicznych). prof. Daria Nałęcz przekonująco udowodniła kto odrzucił i czyją wyciągniętą dłoń w styczniu roku 1919, a dr Beata Szubtarska, kto jak postąpił w analogicznej sytuacji w maju 1926 r.
Informacje zawarte w źródłach niestety są w tej materii bezlitosne, dlatego też - niektórym - niewygodne.

Arkadiusz Adamczyk

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.