Skip to main content

Wybory w Polsce – to demokracja, czy pozorowanie demokracji?

portret użytkownika Monika B
polska_flaga01.jpg

Minęło ponad 2 tygodnie jak Polacy poszli do urn wyborczych, aby wybrać w demokratycznych wyborach władze samorządowe wszystkich szczebli, oraz aby zaświadczyć, że nam zależy na dobrym państwie, na dobrym samorządzie a nade wszystko na demokracji. Komisje wyborcze zostały obsadzone przez przedstawicieli wszystkich partii politycznych, funkcjonujących w Polsce, zostały solidnie przeszkolone na okoliczność znajomości kodeksu wyborczego a także przygotowano mężów zaufania, którzy mieli strzec tych wyborów przed ewentualnymi fałszerstwami.

Wspomniane Komisje Wyborcze przed dniem wyborów, napracowały się solidnie, bo trzeba było przeliczyć karty wyborcze wiele razy, których przygotowano dla 100% wyborców a w poprzednich wyborach było ich może dla 70% wyborców, licząc na zmęczenie ludzi, pracujących w Komisjach. Przygotowano poprawnie lokale wyborcze, aby wyborca czuł się dobrze w czasie głosowania i aby zachować wszystkie reguły demokratycznego głosowania. I nie byłoby w tym nic szczególnego, ale Państwowa Komisja Wyborcza przygotowała karty do głosowania do samorządów w formie zbroszurowanej i nie pouczyła wyborców, że ta broszura to jedna karta, lecz odwrotnie, pokazała widzom- poprzez media- arkusz papieru (karta) na którym należało zaznaczyć dwoma przecinającymi się liniami w kratce nazwisko tego kandydata, którego wyborca chce wybrać do samorządu. Ponadto PKW poinformowała Polaków wcześniej, że system informatyczny do liczenia głosów jest nieco wadliwy i testy, które przechodzi są negatywne.

W dniu wyborów, wyborca otrzymał karty do głosowania w postaci broszurek i na I- szej stronie zobaczył listę nr 1 z PSL a potem inne listy z poszczególnych komitetów wyborczych. Wielu zakreśliło więc jedną osobę na każdej kartce broszury, inni zakreślili osobę z I- szej strony a więc z listy PSL, inni nie postawili znaku „x” na żadnej stronie, pozostali zakreślili kandydata w sposób prawidłowy. Efekt końcowy był fantastyczny dla PSL i nie dlatego, że tak chcieli wyborcy, ale dlatego, że wprowadzono ich świadomie w błąd. Stąd tak wiele głosów nieważnych.

Dalszy ciąg tej farsy wyborczej polegał na tym, że Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła, że właśnie ten jej system informatyczny jest nadal niedoskonały i przez tydzień liczono, liczono, liczono… pokazując coraz to nowe wyniki, różniące się od poprzednich a nawet ci co nie chcieli i nie spodziewali się tego, zostali prezydentami, radnymi itp. Nasuwa się pytanie: czy ten tygodniowy czas i te wszystkie dziwactwa, które się działy w tym czasie nie były potrzebne PKW, aby poprawnie wykonać ostatnie zadanie rządzących? Niech będzie to jednak pytanie retoryczne.

Dziś trwa walka o prawdę wyborczą, której domaga się Prawo i Sprawiedliwość a nawet SLD (bardzo strachliwie) a media i nasi „kochani” rządzący wrzeszczą, że paskudny PiS twierdzi, że sfałszowano wybory. A ja pytam: czy nie mówią prawdy? W słowniku języka polskiego napisano: fałszować – znaczy, podawać niezgodnie z prawdą a dokument fałszywy to podrobiony, nieprawdziwy, sztuczny, błędnie wnioskujący. Czy więc J. Kaczyński nie mówi prawdy, że te wybory sfałszowano? A wszyscy ci, którzy „kupowali” głosy i ci, którzy je „sprzedawali”, czyż nie byli fałszerzami?

Młodzi i światli Polacy zamanifestowali więc przed PKW swoje niezadowolenie z przeprowadzonych i sfałszowanych w Polsce wyborów a nieliczni przedstawiciele protestujących, weszli do lokalu PKW, aby wypowiedzieć swój żal, że prawa demokratyczne w Polsce zostały brutalnie złamane. Byli tam również dziennikarze, którzy wykonywali swoją pracę. I jak to już w Polsce bywało weszli do PKW policjanci i wykonali powierzone im zadanie, aresztując kilkanaście osób, w tym czterech dziennikarzy, ale oczywiście tylko tych, których kazano zamknąć, bo byli przedstawicielami mediów niezależnych. I nie pomogły legitymacje dziennikarskie, bo w myśl zasady: „pan kazał, sługa musiał” – wykonali gorliwie swoje zadanie. Teraz sądy zajmują się tymi zaaresztowanymi nieszczęśnikami, robi się coraz więcej zamieszania, naród czeka na dalszy ciąg farsy, a demokracji jak nie było tak nie ma. PO- PSL natomiast chlubi się swoim fałszywym zwycięstwem, plując na tych, którym zachciewa się demokracji. To niebywała sytuacja!

13 grudnia odbędzie się w Warszawie manifestacja, aby zaprotestować przeciwko tym, którzy w imieniu prawa dopuścili do sfałszowania wyborów, którzy mają Polaków za ciemnogród, którzy jak Schetyna wołają, że ta manifestacja godzi w polską rację stanu. Nie panie Schetyna w polską rację stanu i demokrację, godzą fałszerstwa wyborcze i zachowania rządzących, wobec własnego Narodu. Jarosław Kaczyński jak mickiewiczowski Konrad, woła o prawa demokratyczne w naszym kraju, apeluje do Polaków, aby byli „jedno” i tak jak Konrad czuje się odpowiedzialny za Naród i dlatego słowa Mickiewicza: „Chcę go dźwignąć, uszczęśliwić, chcę nim cały świat zadziwić” są teraz i tu, tak ważne i przekonywujące. Jedźmy więc do Warszawy wszyscy prawi Polacy, aby zaświadczyć, że nie jesteśmy głupcami!

Najbardziej dziwi postawa tych Polaków, którzy u rządzących, nie widzą nic groźnego dla polskiej demokracji, którzy tolerancyjnie postrzegają media, sprzyjające tylko rządzącym i partii rządzącej, dla których ci co stają w obronie „zniewolonego człowieka”, są mało nowocześni i zbyt dużo wymagają od innych. O takich uległych dziennikarzach tak mówił Urban: „dziennikarstwo, to jest zawód w którym pierwszą kwalifikacją jest dyspozycyjność i posłuszeństwo. Jeśli poza tym ktoś umie pisać, to dobrze, ale to jest sprawa pomocnicza i dodatkowa”. Tak więc klasyk stanu wojennego „dobrze” wykształcił polskich dziennikarzy. Oczywiście wielu, ale nie wszystkich.

Postawione w tytule pytanie, znalazło odpowiedź. Tak, listopadowe wybory w Polsce to pozorowana demokracja.

Pozdrawiam państwa!

Monika

5 grudnia 2014

4
Ocena: 4 (8 głosów)
Twoja ocena: Brak

Czy aby tylko ostatnie wybory są pozornymi?

portret użytkownika Marcin P.
5

Czy aby tylko ostatnie wybory były pozorowanymi, a może nikt już się nie trudził aby zachować jakiekolwiek pozory?
A może te pozory tzw. władza próbuje zachowywać od lat? Czymże obecne wybory różnią się od tych sprzed 25 lat?

Obawiam się, że wszystkie tzw. wolne wybory są pozorowanymi, a przynajmniej większość z nich. Ostatnie nawet nie były pozorowane. Przeprowadzono je w myśl zasady: Nie ważne kto i jak głosuje. Ważne kto i jak liczy głosy.

Ani uczciwe te wybory ani to demokratyczny Kraj.

portret użytkownika Stanisław
5

System wyborczy jest tak karykaturalny, że aż tragikomiczny. Na każdym kroku stosowane są kuglerskie oszukańcze sztuczki, jest to zabawa w "głupa" z Obywatelem i Wyborcą. Miał rację były minister MSW Sienkiewicz to " Państwo istnieje tylko w teorii". A Komorowski, że krytycy tego Systemu, żyją w "odmęcie szaleństwa".

Wybory w Polsce

portret użytkownika witold k
Quote:

Wybory w Polsce – to demokracja, czy pozorowanie demokracji?

Pyta Autorka i roztacza ideowy wywód - ból z polskiej politycznej rzeczywistości. Dziękujmy za ten i takie teksty. Nie zapominajmy przy tym kto, co i po co. No i co nam wychodzi. Wychodzi - mianowicie, że w Polsce mamy 100% demokrację. Żyd, zbok i złodziej robią co chcą, czyli wypełniają znamiona demokracji. Oto chodzi i tego strzegą. Obalili komunę po to, aby można było zabezpieczyć demokrację... nie dopuścić polskiego katolickiego żywiołu. Toż to istota demokracji. Można obalić demokrację: zmienić ordynację, obyczaje, podatki... ale za robotę się trzeba wziąć. Znaczy nie robić partyjnych manifestacji tylko narodowe... wiem, że jest trudno. Ale, zapracowali nasze lidery... na taki stan.

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.