Skip to main content

Pierwszy Koncert Chwały za nami - podsumowanie.

portret użytkownika mlubczynska
koncert chwaly.jpg

Pierwszy Koncert Chwały w Piotrkowie Trybunalskim za nami. Mimo, że to dopiero raczkujące wydarzenie, widać było wielkie zaangażowanie organizatorów, chórzystów a także wszystkich obecnych, którzy zjawili się na wyznaczoną godzinę w piotrkowskim amfiteatrze.

Świetna atmosfera, uśmiechnięte twarze, wyczekujące spojrzenia, tak można było powiedzieć o chórze, który już od kilku dni przygotowywał się z materiałem. Zaczęło się od strony internetowej, gdzie zapisało się około siedemdziesięciu chętnych. Później dwudniowe warsztaty w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 4. To były bardzo pracowite dni. Każdy kto przechodził ulicą Sienkiewicza mógł usłyszeć piłowanie warsztatowych wokali. Pod koniec każdego dnia warsztatów (sobota, niedziela) cały zespół dopadały chwile zmęczenia, ale jak to zawsze bywa w takich momentach na ratunek przychodzi modlitwa i przypomnienie dlaczego tutaj jestem, dla kogo tu jestem. Więź, która rodzi się na takich warsztatach nie odpuszcza, człowiek zbiera się w sobie i daje z siebie wszystko. Dlatego w oczach stojącego, modlącego się chóru (koronką do miłosierdzia Bożego o godz. piętnastej) widać było niepewność, oczekiwanie. Ludzie schodzili się powoli, wydawało się, że wiele miejsc siedzących pozostanie pustych. Na szczęście jednak tak się nie stało. Już po paru minutach amfiteatr był zapełniony a i wielu ludzi jeszcze stało na zewnątrz.

Nie co dzień koncerty religijne odbywają się w naszym mieście na taką skalę. Tym bardziej budujący był widok rozbujanego, klaszczącego, a nawet śpiewającego amfiteatru. To jest prawdziwy sukces takiego wydarzenia. Kiedy człowiek siedzący wśród publiczności nie wstydzi się wyśpiewać prośby o to, aby Zstąpił Duch Święty, czy myśląc o Jezusie zaśpiewać Bo jesteś dobry… Tak to właśnie pokierował tym spotkaniem dyrygent chóru Metanoia Marcin Obst. I za to Chwała Panu. Miało się wrażenie, że chór to nie tylko ludzie stojący na scenie, ale cały amfiteatr. Serce się radowało, kiedy do śpiewu dołączali także ludzie starsi. To pokazało, że spotkanie było dla wszystkich, nie tylko dla ludzi młodych. W pamięci utkwił mi też motocyklista, siedzący trochę na uboczu, sam. W pewnym momencie podniósł się, zaczął klaskać i śpiewać. To było piękne.

Na widowni można też było zauważyć osoby zakonne, kapłanów, niestety nie było ich zbyt dużo. To dzień Bożego Ciała, więc na pewno też masa pracy w parafiach. Ale przyszła mi taka refleksja do głowy, że kapłan, osoba zakonna dają świadectwo, ciągną swoim przykładem. Ktokolwiek w tym czasie nie miał zajęcia, albo mógł to odłożyć, powinien znaleźć się w amfiteatrze. Przede wszystkim, aby dać świadectwo, że w takim wydarzeniu powinno się uczestniczyć. Bo nie idziemy na koncert dużego chóru, ale po prostu idziemy dać miastu świadectwo, że wierzymy, że potrafimy modlić się z innymi, a przede wszystkim potrafimy wyjść poza swoje mury i być po prostu z ludźmi. Mam przed oczami obraz innych Koncertów Chwały, gdzie ludzi Kościoła, kapłanów, zakonników, zakonnic było bardzo dużo. Może związane jest to z tym, że w czasie całego spotkania są wprowadzone elementy, które nieodłącznie wiążą się z obecnością kapłana. Procesja z Najświętszym Sakramentem, modlitwa i uczestnictwo biskupa. Dodatkowym elementem są świadectwa różnych ludzi dobrej woli. Tego wszystkiego mi właśnie tutaj brakowało. Bez tego wydawało mi się to taką surową formą, okrojoną z czegoś bardzo cennego.

Co zaś do samego chóru. Jakby to powiedzieć po młodzieżowemu „dawał radę” :). Oczywiście było kilka lepszych i gorszych momentów. Można powiedzieć, że stoi za tym jeszcze pewne niedoświadczenie. Było czasami trochę zamieszania. Wiem z doświadczenia, że prowadzenie dużego chóru to potrzeba narzucenia sobie ogromnej dyscypliny. Pewnym błędem było, to co zdarza się i w niektórych innych miastach, przydzielenie mikrofonów dynamicznych tylko głównemu składowi(nie mówię o solistach, bo tutaj to akurat normalne). Pozostała grupa stała się tylko tłem. Trzeba jednak pamiętać o najważniejszym, że każdy chórzysta dawał z siebie wszystko. Patrząc na śpiewający chór widać było, że w tym co wyśpiewują są autentyczni, że to wypływa prosto z ich serc. I to było wspaniałe.

Czego można życzyć? Żeby za rok w tym chórze zaśpiewało dwa razy więcej osób. A przynajmniej połowa z tych co dostanie ulotkę pojawiła się na Koncercie Chwały (w tym roku było chyba czterdzieści tysięcy ulotek). Miejmy nadzieję, że Piotrków zacznie w końcu żyć i dostrzegać, że takie wydarzenia są bardzo ważne. Na tyle ważne, że można odłożyć wszystko i dać wyraz swojej solidarności z innymi. Na pewno z roku na rok całe wydarzenie będzie ewoluowało i jeszcze bardziej zachęcało do wspólnego udziału.

Karolina

1 czerwca 2013

5
Ocena: 5 (1 głos)
Twoja ocena: Brak