Skip to main content

REFLEKSJE OBYWATELSKIE KANDYDATA NA PREZYDENTA MIASTA cz. 2

portret użytkownika Solidarny Piotrków
herbPT.svg.png

Do napisania tych refleksji zobligował mnie głos Pana Piotra Korzeniowskiego. Poniższa treść jest pośrednią odpowiedzią na pytanie, jakie zostało postawione przez Pana Piotra, w sprawie budowy mediateki.

Jest w Polsce gmina (Ostrowice, woj. zachodniopomorskie), której zadłużenie przekroczyło ponad 400% dochodów. Od 01 stycznia 2019 roku, zostanie zlikwidowana. Przywołuje ten przykład nie dlatego, że Piotrków Trybunalski jest w podobnej sytuacji. Nie jest, ale mechanizmy rządzące wydawaniem publicznych pieniędzy – tamten i u nas – są podobne. W dniu 27 czerwca 2018 roku, Prezydent Miasta podpisał Zarządzenie o zaciągnięciu kredytu w wysokości 59 milionów 600 tys. złotych. Decyzja ta okazała się zaskakująca nie tylko dla radnych opozycyjnych, ale również dla radnych tworzących koalicję prezydencką. Jedni i drudzy nie wiedzieli dlaczego potrzebny jest tak ogromny kredyt i na co prezydent go wyda. Można tylko przypuszczać, że wydatki bezspornie związane z rokiem wyborczym skumulowały się. Kumulacja inwestycji i modernizacji w roku wyborczym, a szczególnie tuż przed wyborami jest ogromna. Dotyczy to nie tylko procesów inwestycyjnych ale również np. życia kulturalnego. Tymczasem problem polega na tym, że pieniądze na inwestycje to jedna sprawa, a koszty późniejszego utrzymania to druga.

Osławiona już piotrkowska mediateka jest tu wymownym przykładem. Nie dyskutuję, czy w Piotrkowie Trybunalskim potrzebna jest biblioteka. Jest potrzebna i wszyscy, którzy twierdzą inaczej mają oczy z tyłu głowy. Tylko, że ci sami decydenci, którzy tę inwestycję dzisiaj rozpoczęli, w 2004 roku, będąc radnymi, mimo głośnych protestów nielicznych radnych, głosowali za sprzedażą obiektów szpitalnych znajdujących się obok synagogi. A przecież wystarczyło te obiekty adaptować na bibliotekę. Była to własność miasta. W kuluarach mówiono wtedy, że władza w ten sposób spłacała długi wyborcze. Nic się więc nie zmieniło od 2004 roku. Do tej pory nie ma precyzyjnego programu zagospodarowania nowo budowanego obiektu na placu pofranciszkańskim.

To co zostaje ogłoszone to tylko przymiarki. Nikt też nie myśli jakie środki pochłonie ten obiekt w przyszłości podczas eksploatacji, nie licząc wyposażenia i wynagrodzenia osób, które będą tam pracować. A wszystko po to, żeby podkreślić swoją wielkość i gigantomanię. To przypomina lekkomyślność życia na kredyt. Wprawdzie naszemu miastu nie grozi bankructwo ale to duże zadłużenie ktoś w przyszłości musi spłacić – pewnie nasze dzieci i wnuki. Jest jednakże jeszcze jeden element tego zjawiska, na który ktoś w końcu musi zwrócić uwagę. Wybory wygrywają ci, którzy bez przerwy przecinają wstęgi wieńczące określone dzieło. Oni uważani są za dobrych gospodarzy. Dzisiaj nie jest dobrym gospodarzem ten, kto prowadzi racjonalną i oszczędną gospodarkę środkami publicznymi. Bo tylko taka nie będzie prowadzić do tworzenia układów, a tym samym do zabetonowania lokalnej sceny politycznej. Niestety takie zabetonowanie obecnie w Piotrkowie Trybunalskim istnieje. Jeden z kandydatów na funkcję z wyboru twierdzi, że kocha Piotrków i zawsze go wybierze, twierdzi również, że będzie działał dla dobra miasta i jego mieszkańców. Niech piotrkowianie w końcu zapytają co to znaczy „dla dobra”. Czy dobro pana X jest takie samo jak dobro pana Y. Twierdzę, że nie. Działanie takie ma jedynie prowadzić do pozyskania kolejnych wyborców.

Krzysztof Kozłowski
Kandydat na Prezydenta Miasta Piotrkowa Trybunalskiego

15 października 2018

5
Ocena: 5 (4 głosów)
Twoja ocena: Brak