To tylko przykład te Donaldy; podany jako problem, z którym społeczeństwa nie dają sobie rady.
Mowa o Niemcu z Gdańska i o Amerykaninie z Nowego Jorku. Pierwszy robi dla Niemca pod nickiem Unia Europejska w rzeczywistości mowa o realizacji projektu, który Wissarionowicz pseudo z Krakowa STALIN pogonił. Eurokołchoz. Drugi robi dla Żyda i jego szowinizmu. Emerytowany fircyk, z którym wiążemy nadzieje.
Tak: potencjał Polski jak i Stanów Zjednoczonych Ameryki, bo tutaj biorą żołdy, jest ponad nakręcenie czy oszołomstwo owych. Niestety. Bieżąca indoktrynacja bałamuci motłochy i sprowadza rodzaj zamieszania. Niechby tam. Jednak. Poczyniane kroki realizują w praktyce nie polskie nie amerykańskie cele. Tak dzieje się, że tak powiem od zawsze. Co rusz wybraniamy się od złych; intencji, projektów jednak zostają nam długi, powiązania i ich konsekwencje.
Konsekwencje sprowadzające nas, tutaj nad Wisłą, w jak nazywam bękarcie z "Magdalenki", do pozycji petenta; do pozycji lawirowania między siłami wpływu ze szkodą w perspektywie.
Dlaczego tak się dzieje, że nas głos nasze cele giną. Znikają z przekazu, upadają jak idzie o ich realizację w praktyce politycznej! Sprowadzają nas do wiecznej opozycji, domowej konspiracji - kolejnego podziemnego państwa - tym razem bez kierownictwa. Jak po politycznym powrocie zachować pozycję?
Kadencyjność personalna, ciągłość polityczna. Konsekwencja. Jawność co Endecja zalecała i realizowała w II RP i za co została rozgoniona. Trzeba wrócić, czas jest na to lepszy.
Co zaś o Donaldów tych czy innych idzie. To w istocie marionetki. Trzeba zmienić lalkarza. Ordynacja, kadencyjność, jawność w katolickim (powszechnym) duchu. Niestety ponieść koszta i konsekwencje PRL czytaj III RP. Zmowa koterii.
witold k
16 kwietnia 2026
- Blog
- Zaloguj się lub Zarejestruj by móc dodać komentarz
