Skip to main content

Nowa pochwała wsi. Bez ziemi nie będzie ładu

portret użytkownika Jacek Łukasik

W początkach myśli konserwatywnej jednym z istotniejszych tematów jej refleksji stało asię masowe społeczeństwo przemysłowe, kształtowane przez przeobrażenia społeczno-gospodarcze XIX stulecia.
Podczas gdy liberałowie dostrzegali w nich urzeczywistnienie idei wolnego rynku i modernizacji, tradycjonalistów niepokoiła gwałtowność przemian.
Ich namysł wynikał z niepokoju o społeczne reperkusje „rewolucji przemysłowej”. Przeciwstawiali oni „zło wielkiego miasta” zgodnemu z rytmem przyrody życiu wiejskiemu. Wydaje się, że niestety te rozważania popadły w pewne zapomnienie, mimo że ich przesłanie ciągle rezonuje we współczesności. Niniejszy artykuł będzie próbą odniesienia ich do niektórych problemów, z którymi mierzymy się dzisiaj.
Procesy, o których tu mowa, niewątpliwie należały do największych przełomów w historii człowieka. Industrializacji towarzyszyła gwałtowna rewizja dotychczasowego ładu społecznego, która zastąpiła organiczne wspólnoty rytmem fabryk i masowej produkcji vide „Ziemia obiecana” Władysława Stanisława Reymonta. Życie codzienne ogromnych rzesz ludności w relatywnie krótkim okresie zmieniło się nie do poznania. Przyniosło to liczne konsekwencje społeczne, także negatywne.
W przeszłość odchodziły bowiem tradycyjne społeczności agrarne czyli rolnicze, które legły u podstaw starego świata. Człowieka nagle wyrwano ze struktur, w których funkcjonował od pokoleń. Spod ich opieki trafiał do miast „nowego typu” – wielkich metropolii – gdzie stawał się jedynie częścią anonimowego tłumu. Podlegał „proletaryzacji”, zatracając przy tym swoją tożsamość oraz łączność ze sposobem życia i obyczajami przodków.
Zerwano liczne tradycyjnie ugruntowane więzi społeczne. Gospodarz, funkcjonujący dotąd w rolnym cyklu zmieniających się pór roku, stawał się tylko małym trybikiem w bezdusznej machinie przemysłowej fabryki. Życie nie toczyło się już wokół religii i obyczaju (jak dotychczas na wsi), kultywowanych wśród wielopokoleniowych, lokalnie zakorzenionych rodzin. Chłop stawał się robotnikiem, a tracąc osadzenie w organicznej wspólnocie, został poddany atomizacji.
Zatraciwszy stopniowo wiarę oraz wyższe wartości, okazywał się podatny na uleganie demoralizacji, zwłaszcza pijaństwu i rozpuście. Przecież wielkoprzemysłową Łódź jeszcze stosunkowo niedawno reżyser Bogusław Linda kręcący tam film nazwał „miastem meneli” Poddany wyzyskowi wyrwany ze wsi robotnik, był ekonomicznie przymuszany do pracy po kilkanaście godzin na dobę w nieludzkich warunkach. Dotyczyło to także kobiet, a nawet dzieci, niekiedy (w przypadku sierot) fizycznie zmuszanych do pracy „w zamian za utrzymanie”.
Tak wyniszczony, czy też (parafrazując Barrèsa) „wyrwany z gruntu ojczystego” lud w dalszej przyszłości okazywał się w oczywisty sposób podatny na hasła marksistowskie i socjalistyczne. Nowe realia były bowiem podłożem nastrojów rewolucyjnych, tworząc z czasem podglebie dla bezbożnego komunizmu. Stały się one też przyczynkiem do powstania masowej kultury popularnej, która miała stanowić rozrywkę dla wycieńczonego robotnika. Żerując na najbardziej prymitywnych popędach, degenerowała całe masy społeczne, z czasem również warstwy wyższe.
W najlepszym razie, w miarę poprawy warunków bytowania, tak uformowany człowiek stawał się ofiarą słynnego „wyścigu szczurów”. Jak wskazuje profesor Jacek Bartyzel, skutkiem powyższych procesów była „utrata zdolności rozumienia — nieomal instynktownie odczuwanej w epoce przedindustrialnej — prawdy, iż także ekonomiczna strona aktywności ludzkiej musi posiadać swój cel (télos), podporządkowany najwyższemu, nadprzyrodzonemu celowi człowieka, jakim jest zbawienie wieczne”. [1]
W tej sytuacji tworzącemu się „nowemu społeczeństwu” musiała towarzyszyć „nowa moralność publiczna”. Stała się ona przyczynkiem porzucenia wyższych wartości, opierając się o pieniądz, materializm i konsumpcję. Oderwawszy ludzki trud i znój od jego nadprzyrodzonego wymiaru, cnotą uczyniła chciwość, a więc zysk za wszelką cenę. Czyż nie podobne tezy stawia Ayn Rand, (właściwie Alice Rosebaum) pisząc o „cnocie egoizmu”?
Do roli bożka tej nowej religii urosła absolutyzacja wolności gospodarczej oraz oddzielenie kapitału od pracy, tak aby własność stała się przywilejem nielicznych. O ile dawne cechy rzemieślnicze dbały o to, aby okiełznać nieuczciwą konkurencję, w nowej rzeczywistości zabrakło miejsca dla ideału ceny sprawiedliwej.
Tradycyjne rzemiosło coraz wyraźniej wypierała masowa produkcja dóbr, przeważnie wątpliwej jakości. Obszar działania dawnych bractw zawodowych nie ograniczał się zresztą tylko do sfery gospodarczej. Wynikało to z owego – jak stwierdził profesor Jacek Bartyzel – odczuwanego przedtem niemal instynktownie związku między pracą, a nadprzyrodzonym celem człowieka. Obrazem tego mogą być choćby liczne kościoły, ufundowane przez te towarzystwa oraz ich zaangażowanie w sprawy społeczne.[2]
Z tych powodów, dawne cechy rzemieślnicze nie pasowały do nowej rzeczywistości. Narodziły się one w czasach, które były obce mentalności i „religii” rodzącego się nowego społeczeństwa. Z tego powodu musiały zostać zlikwidowane.
W przypadku rewolucyjnej Francji, stało się to poprzez przyjętą już w 1791 roku ustawę Le Chapelier. W Prusach marginalizacja ich pozycji była elementem reform Steina-Hardenberga, odbierających cechom dotąd posiadane przywileje oraz nadzór nad reprezentowanymi zawodami. Zbliżone zmiany zachodziły także w państwach zależnych od Napoleona, który w ramach zaprowadzania swoich porządków wprowadzał także nowe uregulowania gospodarcze.
Miejsce tradycyjnego ładu rzemieślniczego zajął nieokiełznany rynek, którego początki (zwłaszcza w Anglii) w swej istocie sięgają jeszcze reformacji (słynne grodzenia). Jak trafnie podsumował powyższe papież Leon XIII – „zniszczono stare stowarzyszenia rękodzielników”, w konsekwencji czego „robotnicy osamotnieni i bezbronni ujrzeli się z czasem wydanymi na łup nieludzkości panów i nieokiełznanej chciwości współzawodników”.[3]
[1] J. Bartyzel, Korporacjonizm – historia doktryny, https://www.nacjonalista.pl/2022/01/21/prof-jacek-bartyzel-korporacjoniz...
[2] Tamże
[3] Leon XIII, Rerum novarum, https://www.mop.pl/doc/html/encykliki/Rerum%20novarum.htm
Jacek Łukasik
12 październik 2025

5
Ocena: 5 (1 głos)
Twoja ocena: Brak

Pewne uwagi do komentarza pana Lindy

portret użytkownika Jacek Łukasik

Pan Bogusław powinien niewątpliwie bardziej ważyć słowa. Ludzi w Łodzi po 1989 r. doprowadzono do nędzy, czego skutkiem stało się pijaństwo w efekcie śmierć. Tym bardziej im współczuję, że dotyczyło mężczyzn, czyli pariasów w dzisiejszym Polin i w ogóle w świecie zachodnim, o których prawa ja się tak upominam.

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.