Z niemieckiej armii zdezerterowało 89 600 Polaków. Dzięki dezercji dostali się oni do niewoli alianckiej, a następnie zostali wcieleni do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. To aż ok. 24% ogólnej sumy Polaków wcielonych do Wehrmachtu.
Warto też wiedzieć, że około 3000 przeszło do Wojska Polskiego (potocznie nazywanego LWP). Dodatkowo pomorscy dezerterzy i poborowi uchylający się od służby w Wehrmachcie, zasilili w znacznej liczbie oddziały partyzanckie Armii Krajowej (AK) i Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” w Borach Tucholskich. Znaczna część wcielonych poległa lub była ranna, więc siłą rzeczy nie mogła przejść na stronę antyhitlerowską.
Poglądy wielu byłych żołnierzy Wehrmachtu były mocno krytyczne wobec Niemiec. W Polsce Ludowej często nikt nie robił im problemów w związku z tym, że zostali wcieleni do niemieckiej armii. Po wojnie otrzymali polskie książeczki wojskowe z opisem służby w niemieckiej armii.
Należy koniecznie również w tym miejscu wyjaśnić sprawę tzw. folkslisty, czyli Deutsche Volksliste (DVL). Bo tego argumentu PiS-owcy również często używają. Wszystkie osoby mieszkające na Górnym Śląsku zobowiązano w 1942 roku do wypełnienia kwestionariuszy narodowościowych. Niemieckie komisje analizowały wpisy na listę między innymi nawet poprzez przepytywanie dzieci w jakim języku mówi się u nich w domu.
Otrzymanie 3 kategorii DVL stanowiło dla Górnoślązaków najzwyklejszą ochronę przed więzieniem lub obozem koncentracyjnym. Kategoria 3, czyli eingedeutschte (pol. ludzie zniemczeni) to osoby autochtoniczne, uważane przez Niemców za częściowo spolonizowane (Górnoślązacy, Kaszubi, Mazurzy). Do tej grupy Niemcy zakwalifikowali ponad 70% mieszkańców rejencji katowickiej. Ślązacy licznie przyjmowali kategorię 3DVL. To jeden z nielicznych dobrych przykładów endeckiej ekonomii krwi.
Z powodów humanitarnych, oraz zagrożenia życia ludności na Śląsku w wypadku odmowy wpisania na volkslistę Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie w Londynie poparł stanowisko tych, którzy zdecydowali się złożyć wnioski 3DVL. Generał Władysław Sikorski ogłosił nawet na ten temat specjalną dyrektywę ogłaszaną drogą radiową. Takie stanowisko zajmowały też polskie organizacje narodowe, niepodległościowe, chadeckie, ludowe oraz Kościół rzymskokatolicki na Śląsku.
Po wojnie biskup katowicki Stanisław Adamski 22 listopada 1945 roku złożył do kierownictwa Sadu Grodzkiego w Białej Krakowskiej (późniejsze Bielsko-Biała) specjalne 28-stronicowe wyjaśnienie dotyczące tej sprawy pod tytułem „Pogląd na rozwój sprawy narodowościowej w Województwie Śląskim w czasie okupacji niemieckiej”.
Biskup Adamski pisze tam: „Polecenie maskowania się wydał Rząd Polski wszystkim Polakom, którzy mogli i chcieli z niego skorzystać (…) Większość zatem Polaków na Śląsku, rejestrując się na niemiecką listę narodową, czyniła to w przeświadczeniu, że pozostaje w zgodzie z poleceniami Rządu Polskiego”.
Nie wiadomo, dlaczego ten ważny dokument jest dzisiaj tak mało znany. O jego znaczeniu pisał kiedyś w „Ojczyźnie” działacz Stronnictwa Narodowego Tadeusz Kacuga, zaś w „Opoce w Kraju” prof. Maciej Giertych.
Odmienne stanowisko od Rządu Polskiego w Londynie i organizacji politycznych (od endeków po socjalistów) przyjęli byli członkowie Komunistycznej Partii Polski (KPP) zrzeszeni przede wszystkim w Polskiej Partii Robotniczej (PPR), którzy uznawali przyjęcie volkslisty jako jednoznaczny akt zdrady narodowej. Być może była to sprawa składu narodowościowego tej grupy (zapewne Chazarzy).
Wracając do Wehrmachtu na zaliczonych do III grupy DVL nałożone wiele obostrzeń, wynikających z nieufności władz co do ich lojalności wobec III Rzeszy. Ze wcielonych do Wehrmachtu nie wolno było tworzyć odrębnych pododdziałów, rozdzielając ich w miarę możliwości pojedynczo lub po kilku w plutonie (2–3 osoby).
Rdzenni Niemcy traktowali Ślązaków i Kaszubów w sposób podobnie podejrzliwy jak na przykład Cyganów. Cyganów również wcielano do niemieckiej armii przynajmniej do początku 1942 roku. Zdecydowanie bardziej powinien patriotów gorącego serca dziwić fakt przywołany przez amerykańskiego historyka wojskowości prof. Bryana Marka Rigga w książce „Żydowscy żołnierze Hitlera”, w której pisze o co najmniej 150 000 Żydów służących w armii Adolfa Hitlera. Czy ktokolwiek czyni wyrzuty Alzatczykom, Lotaryńczykom czy Luksemburczykom, że zostali wcieleni do obcej niemieckiej armii?
Dlaczego w naszym narodzie zawsze oczekuje się jakiś nadludzkich poświeceń i daremnej daniny krwi? Ludzie chcieli najzwyczajniej w świecie normalnie żyć! Na pytanie odpowiem krótki: to skutek trucizny polskiego romantyzmu!
W raporcie Sicherheitsdienst des Reichsführers SS Kattowitz (Katowice) z 1943 roku czytamy: „To, że nowe powołania mogą zostać przeprowadzone często przy wyraźnej niechęci [powoływanych], a często z użyciem środków przymusu jest zjawiskiem powszechnie występującym. Należy to przede wszystkim przypisać temu, iż wśród tutejszej ludności gotowości do ofiary i do walki nie spotyka się często (…) tak można wywnioskować szczególnie na podstawie opinii małych dzieci 6-8 lat z całych klas. Powołanie [według tych opinii] traktowane jest jako wielkie nieszczęście, które dotknęło rodzinę, z tego powodu trzeba płakać. Radości, że się zostanie żołnierzem, jak spotyka się to powszechnie w Starej Rzeszy, do tej pory tutaj się nie spotyka”.
Jacek Łukasik
11 sierpnia 2025
- Zaloguj się lub Zarejestruj by móc dodać komentarz

Jest dokładnie odwrotnie
Jest dokładnie odwrotnie wyrwano nam romantyzm jak widać po wyborach ca 50% populacji. Wtedy Hitler wolał tolerować ucieczkę z armii a z tego właśnie powodu - polskiego romantyzmu, któremu zawdzięczmy swoje współczesne istnienie ca 50 % populacji.
Zostaliśmy jako jedni w Europie o dużym poczuciu narodowej wspólnoty. Nie ma tego na Zachodzie. Zawdzięczamy to polskiemu romantyzmowi - resztki. Z tego nie innego powodu walczą z nami pod obcymi flagami... rzekomej korupcji etc. Wściekają się na pomoc np. dziełom o. Ryzyka, pasuje im kupowanie jachtów. Z tego powodu dali nam w 1918 szanse pod kontrolą. Powtórzyli to jeszcze kilka razy zawsze pod kontrolą (naiwność Jaruzelskiego). Głos starej endecji to szaleństwo szkodliwe, antynarodowe. Głupie.
Rodowici Niemcy widzą w 1980, 1989 i teraz szasnę dla siebie dla odrodzenia swojego niemieckiego romantyzmu. Pisałem o tym, nie raz.
Zachód w rozumieniu liderów Niemcy, Francja, Anglia no i np. Norwegia to masoneria i współczesne demoludy.
Mam inne zdanie
Cóż ten romantyzm dał Polakom poza strasznymi klęskami? Przywódcom wojskowym i politycznym literatura romantyczna mieszała się z rzeczywistością, dlatego uważam, że dowódcy wojskowi i politycy powinni mieć możliwie najsurowszy zakaz czytania polskiej literatury romantycznej. Odmawiam uczuciom, jakiejkolwiek najmniejszej racji bytu w decyzjach wojskowych i politycznych. Polacy tak źle wychodzą na kierowaniu się uczuciami, bo nie podejmują decyzji logicznych, wyrozumowanych, a nawet nie są wyrachowani jak Chazarzy, którzy dzięki temu rządzą światem. Uczucia won z polityki!
Trzeba odróżnić
Cóż ten romantyzm dał Polakom poza strasznymi klęskami? Przywódcom wojskowym i politycznym literatura romantyczna mieszała się z rzeczywistością, dlatego uważam, że dowódcy wojskowi i politycy powinni mieć możliwie najsurowszy zakaz czytania polskiej literatury romantycznej. Odmawiam uczuciom, jakiejkolwiek najmniejszej racji bytu w decyzjach wojskowych i politycznych. Polacy tak źle wychodzą na kierowaniu się uczuciami, bo nie podejmują decyzji logicznych, wyrozumowanych, a nawet nie są wyrachowani jak Chazarzy, którzy dzięki temu rządzą światem. Uczucia won z polityki!
Trzeba odróżnić romantyków, którym zawdzięczamy swoje narodowe istnienie od pożytecznych idiotów. Owszem przynajmniej dwóch generałów zostało zabitych za to, że mieli wątpliwości czy powstanie styczniowe przyniesie sukces. Wtedy nie przyniosło posiew był potrzebny. Owszem za mało tam było romantyzmu wśród tych którzy mogli... . Zhandlowali powstańców. Dziś. Referendum w spr. CIC nic nie wniesie - dziś. Zdaje się byłeś tam - to takie naiwne, romantyczne; modlitwę wciągasz w jakieś wariactwo. To się kupy nie trzyma. Tyś Chazar? bo przecie nie romantyk.
Każda władza musi uwzględnić ruchy podatników. W 1918 nie byłoby rozmowy o Polsce. O tym mowa. Wyjdź z tej dziury.
Owszem. Na złość komunie uszy odmrażałem, ale nie mam o to do siebie żalu czy pretensji. Taki jestem. Za swoje daje Ci szansę na istnienie. Do bankructwa projektu prowadzasz - mówię Ci o tym a tu jak groch o ścianę.
Ani słowa o tym, co najważniejsze
powtórzę spokojnie: uczucia nie mają najmniejszej, ale to najmniejszej racji bytu w decyzjach wojskowych i politycznych, które powinny być wyłącznie domeną zimnego, trzeźwego kalkulującego, a nawet wyrachowanego rozumu! Ubolewam nad tym, że Polacy nie są tak wyrachowani jak Chazarzy lub Niemcy, którzy w przeciwieństwie do nas prowadzą mądrą politykę!
Polacy
Palacy są wyrachowani. Gdyby nie byli już by nas nie było.