Decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego była szaleństwem!
W nawiązaniu do pewnej dzisiejszej korespondencji w SMS-ach przedstawiam tu własne poglądy. Ba, jeszcze raz powtórzę dobitną opinię wyrażoną na osi czasu mojego facebookowego profilu: Decyzja o wywołaniu powstania w Warszawie w 1944 roku była szaleństwem! Chwała Powstańcom! XHańba tym, którzy je wywołali!
https://marucha.wordpress.com/wp-content/uploads/2026/07/759727291_10137...
Wczoraj minęła 82. rocznica Powstania Warszawskiego, jednego z najbardziej tragicznych rozdziałów naszej polskiej historii. Na bezsensowną śmierć i kalectwo wysłano wówczas 40 000 żołnierzy – w tym najbardziej ofiarnych najlepiej wykształconych młodych Polaków. Skierowali na śmierć dzieci! Jak mnie irytuje bębnienie w przekaziorach, że najmłodszy powstaniec miał 9 lat! Zginęło 200 000 naszych rodaków, a ze stolicy uczyniono kupę zgliszczy i gruzów.
Utraciliśmy skarby kultury narodowej – nasze zabytki, infrastrukturę, przemysł, księgozbiory. Powstanie - co w tym najgorsze - lepiej spełniło polityczne cele Niemiec niż nasze – polskie.
„Z punktu widzenia historycznego jest [jednak] błogosławieństwem, że Polacy to robią. Po pięciu, sześciu tygodniach wybrniemy z tego. A po tym Warszawa, stolica, głowa, inteligencja tego byłego 16-17-milionowego narodu Polaków będzie zniszczona, tego narodu, który od 700 lat blokuje nam Wschód i od czasu pierwszej bitwy pod Tannenbergiem leży nam w drodze. A wówczas historycznie polski problem nie będzie już wielkim problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas” – radośnie raportował wodzowi III Rzeszy Heinrich Himmler.
Po 63 dniach walk Warszawa skapitulowała.
W miejsce analizy, zadumy i wyciągania wniosków znów mamy do czynienia z patriotycznym biciem piany. Co stanowiło o polityczny i militarny sens tego Powstania? Jaki był jego cel i czy mogło ono cokolwiek Polsce dać?
Przy uroczystych obchodach jego tragicznej rocznicy znów powtarzane są jałowe pretensje do Stalina i twierdzenie, że nastroje były już tak rewolucyjne, iż nie dało się tego wyhamować i rozkaz do powstania musiał koniecznie paść.
Ale czyż aż tak trudne było dla ówczesnych analityków przewidzenie, jak może się zachować i jak zachowa się Stalin? Dokładnie przecież wiedzieli jaka jest optyka ZSRR i co jest celem nadrzędnym.
Słyszymy wspominki, że liczyliśmy na większą pomoc Anglików. Naprawdę? Dlaczego nie zostały wyciągnięte wnioski z wiarołomnej postawy aliantów w 1939 roku, tylko znów naiwnie postawiono wszystko na jedną kartę? Czy w ogóle coś robiono, w celu studzenia gorących serc i głów i wlewania do nich więcej rozsądku? Gdzie była wtedy praca polityczna ówczesnego kierownictwa i dowództwa? To było – napiszę brutalnie – ich psim obowiązkiem! Ile był wart „rząd londyński”?
Nie zdały wcale egzaminu ówczesne elity, które potrafiły tylko ulec romantycznemu nastrojowi ulicy. Odpowiedzi na te pytania dostarcza zresztą także dzisiejszy stan świadomości Polaków, który wciąż jest w ogólnym zarysie do tamtego podobny. Tamte elity posiadają kontynuatorów na dzisiejszej scenie politycznej. Obowiązuje na niej od wielu lat schemat irracjonalnej nienawiści do wszystkiego, co ze Wschodu, i wciąż ta sama naiwna wiara w automatyczną pomoc z Zachodu. Wciąż to samo kretyńskie przekonanie, że tam wymusimy jakąś wdzięczność, albo że mamy tam obowiązek przynależeć.
Idiotycznie brzmią deklaracje polityków – zwłaszcza obozu solidarnościowego – że tym powstaniem coś udowodniliśmy światu i sobie. Wręcz skandaliczne są wypowiedzi mówiące o tym, że dzięki powstaniu być może uniknęliśmy losu którejś z republik ZSRR. Sam też to niedawno powtarzałem.
Zapomnieli ówcześni przywódcy i dzisiejsi też niestety nie pamiętają przestrogi Romana Dmowskiego: „Bytu Polski ryzykować, jej przyszłości przegrywać nie wolno ani jednostce, ani organizacji jakiejkolwiek, ani nawet całemu pokoleniu. Bo Polska nie jest własnością tego czy innego Polaka, tego czy innego obozu, ani nawet pokolenia”.
Powstanie Warszawskie na długo pogrążyło Polaków jako naród w kadrowej i moralnej niemocy. Henryk Sienkiewicz pisał że „krwi nie żal, byleby na marne nie szła”. Ale tej krwi żal. Żal, bo przelano ją na daremnie w imię romantycznych bzdur wciskanych młodym ludziom przez nieodpowiedzialnych polityków. Nie wystarczy znicz i pamięć – tę ranę trzeba rozdrapać i wyciągać wnioski z historii.
Czasem trzeba umierać za ojczyznę, ale ważniejsze jest by mądrze dla niej żyć. I aby więcej nie powtarzać tych niewybaczalnych błędów musimy promować trzeźwy patriotyzm i uczciwe myślenie o polityce.
Chwała dzielnym Powstańcom – tym z AK, AL, ZWM, KB, PAL, BCh, NSZ. Hańba sprawcom tragedii.
PS. Trzeba tu przypomnieć, że Polaków w czasie powstania mordowali nie tylko Niemcy. Pamiętajmy o tragedii Woli. Czytajmy wspomnienia choćby cudem ocalałej Wandy Lurie.
Na koniec trzy opinie o powstaniu w Warszawie ludzi z pewnością mądrzejszych ode mnie:
Paweł Jasienica miał rację „Powstanie Warszawskie było skierowane militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Rosjanom a faktycznie przeciwko samym Polakom”
Prof. Wiesław Chrzanowski pisał – „Wywołanie Powstania jest karygodną zbrodnią, za którą ponoszą odpowiedzialność pewne polskie ośrodki. Tak te wypadki ocenia polskie społeczeństwo, tak wyglądają one w rzeczywistości. Winni muszą ponieść odpowiedzialność”.
Prof. Jan Ciechanowski – „Powstanie zakończyło się straszliwą klęską, katastrofą i ruiną, która nie dotknęła żadnej innej stolicy w Europie od czasu najazdu Hunów na Rzym. 200 tysięcy ludzi zginęło, 500 tys. wygnano i skazano na poniewierkę. Miasto zrównano z ziemią
Jacek Łukasik
2 sierpnia 2026
- Zaloguj się lub Zarejestruj by móc dodać komentarz

Też jestem chowu endeckiego
Też jestem chowu endeckiego z tym, że także endecję obciążam za Powstanie. Co to za polityczni przywódcy, którzy dali się ograć sanacyjnemu oszołomstwu na całej linii totalnie np. w AK, dyplomacji wszędzie. Pojawia się tu przekaz Salomona o dziecku do którego dwie kobiety rościły sobie prawo. Ta, która oddała dziecko ponosi odpowiedzialność za złe życie i wychowanie dziecka. Z mojej obserwacji dzisiejsi szaleńcy antypisowscy najbardziej zwalczają endeków zakonspirowanych w tych szeregach.
Jaki był i jest powód totalnego zwalczania endecji przez sanację - przez zwichrowanego, bo wychowanego przez masona, Jarosława Kaczyńskiego, który do Krakowa uciekał żeby nie stanąć przed pomnikiem Dmowskiego - pierwsze marsze niepodległości?
To dziecko, które prawdziwa matka oddała za życie działa i w endecji. Ani wnuk Jędrzeja ani Jacek nie wykazują się narodową mądrością. Latają z zapalniczką po lesie.
Dziś endecję zwalcza endecja tak jak wtedy. Przypomnę w tym miejscu oficera carskiego dyktatora w powstaniu listopadowym. Był przeciwnym powstaniu, jednak jeździł po świecie z prośbą o pieniądze i o broń. Nie dostał ich powstaniem pokierował i zginął na szubienicy wedle przekazu za żebro na placu zamkowym.
W czym obecna sanacja i endecja są sobie równymi - w zwalczaniu swoich (tych do których nie ma zaufania w miejscu gdzie funkcjonują)
Tytuł tego wpisu mógłby być "Decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego była szaleństwem endecji! matki, która oddala dziecko do wychowania"
Jeszcze jedno. Dziś endecja też jest głupsza od sanacji. Przykład endecja co rok drze się przy okazji powstania co w istocie jest pretensją do sanacji, że ta ją ograła. Nie słychać pretensji sanacji o totalną przegraną Polski w Rydze, do której doprowadziła endecja w swym antysanacyjnym szaleństwie. Właśnie to jest i dziś realizowane.
Wiem. Kraków Powstania nie ogłosił ludności nie zmarnował. Tam ten sam lewacki motłoch na żołdach co i w Wawie.
Jest jak jest. Tak trzeba o tym mówić.