Skip to main content

Najtrudniejszy dzień mojej prezydentury

portret użytkownika Z sieci

Był wieczór 8.maja 2004 r. Ulicami miasta szła agresywna rozkrzyczana grupa kiboli. Po ok. 2 godzinach spod stadionu dotarli na teren studenckiego osiedla na „Lumumbowie”. Zaatakowali studentów świętujących „juwenalia”. Ktoś wezwał policję. Przyjechał oddział interwencyjny. Otworzył ogień. Okazało się, że „ktoś pomylił pobrane ładunki”. Wykonano salwę amunicją ostrą. Trafiono dwie osoby. Śmiertelnie. Następnego rana wśród kibiców narastało wzburzenie, osiedle studenckie wrzało. Policja zniknęła z ulic. Komendant miejski i wojewódzki byli „nieosiągalni”. Wojewoda „przebywał gdzieś w terenie”, a kontakt z nim miał tylko jego asystent. Policjanci za głównego „awanturnika” uznały studenta-organizatora juwenaliów, co dodatkowo podnosiło temperaturę na osiedlu. Musiałem opanować sytuację mając do dyspozycji tylko szczupłe siły nieuzbrojonej straży miejskiej pod dowództwem komendanta, który „wolał pozostać w ubraniu cywilnym”. A nad miastem wisiała groźba rewolty, gdyby doszło do połączenia studentów z kibicami… Do dziś Bogu dziękuję, że udało mi się ostudzić napięcie a narastającą rewoltę przeobrazić w wiec i marsz protestacyjny zakończony Mszą św. w naszej katedrze. SLDowski minister spraw wewnętrznych przyznał mi medal…

Jerzy: https://jerzykropiwnicki.wordpress.com/

11 maja 2026

0
Nikt jeszcze nie ocenił tej publikacji. Bądź pierwszy
Twoja ocena: Brak