Skip to main content

Zastrzeżenia budzi nie tylko Sławomir Cenckiewicz, ale także inne osoby oraz instytucje

portret użytkownika Jacek Łukasik

Wiele obiekcji wzbudza działalność Instytutu Pamięci Narodowej. Powołano go w celu badania zbrodni na narodzie polskim. Jednak w pierwszym rżedzie „zbrodniami Polaków na narodzie żydowskim”.
Potwierdził to nie kto inny, jak A. Kwaśniewski: „IPN celująco zdał najważniejszy w swojej historii egzamin w sprawie Jedwabnego. Nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, co byłoby, gdyby takiej instytucji wówczas zabrakło”.
Stalin władzę w Polsce oddał etnicznym mniejszościom, aby w miejsce wyniszczonych polskich elit stali się trzonem nowej „polskiej” inteligencji. Wiemy, że w 1956 roku 16 tysiącom obywateli ZSRR (Podkreślmy! „obywateli”, a nie Rosjanom!) działającym w wojsku, milicji i bezpiece wydano polskie dowody osobiste wystawione na nazwiska Polaków zaginionych w czasie wojny.
Dzisiaj dzieci i wnuki tych ludzi rządzą w Polsce, zostają ministrami, zdobywają profesorskie tytuły. Często stawiamy sobie pytania, dlaczego Polakom nie udało się wyłonić własnych elit? Odpowiedź znajdziemy w archiwach. Gdy znaleziono 20 tysięcy kart ewidencyjnych „żołnierzy Armii Czerwonej, oddelegowanych do służby w Ludowym Wojsku Polskim”, Cenckiewicz szczycił się „unikatowym znaleziskiem” i zapowiedział ujawnienie kartoteki. Ale wyłącznie na zapowiedzi się skończyło. Dlaczego? Być może dlatego, że były w niej nazwiska polityków z obu partii? A może i nazwisko dziadka dyrektora archiwum?
Mieczysław Cenckiewicz był działaczem Komunistycznego Związku Młodzieży Polski. Po wojnie znalazł się, jako oficer śledczy, w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Za „wydajną pracę” awansowano go. MBP było instytucją żydokomunistyczną i pikanterii dodaje fakt, że po zdemaskowaniu dziadka, najgłośniej rechotała żydokomuna. „Setna rocznica urodzin Mieczysława Cenckiewicza. Kim był dziadek prześladowcy Wałęsy?” – pytał Jacek Rostowski. „Cenckiewicz walczy z grzechem. Co robił z Polakami dziadek nadwornego historyka PiS?” – to tytuł „Wyborczej”. „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”.
Cenckiewicz prawdopodobnie jednak ma niewiele wspólnego z tym szlachetnym gatunkiem. Jego obyczaje świadczą, że raczej bliżej mu do hieny. Przebrany za rycerza z wypraw krzyżowych walił przeciwników na odlew. No i sam doczekał się tego samego. Do momentu przypomnienia, że dziadek Sławomira, był ‘zbrodniarzem i kanalią, trudniącą się torturowaniem i zabijaniem ludzi za poglądy’. Nie oceniamy ludzi po życiorysach rodziny. Ale dla Cenckiewicza robimy wyjątek” – kpił postkomunistyczny „Przegląd”.
Odezwał się równieżeż Radek Sikorski: „Fakt, iż miał dziadka w UB, go napędza. On chce się uwiarygodnić w swoim środowisku, więc nikomu nie da się prześcignąć w radykalizmie”. A dodać należy, że Radek coś na ten temat wie, bo jego wujek był z kolei majorem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW), bo przy wjeździe do swego dworku umieścił napis „Strefa zdekomunizowana”, bo w MSZ sam otoczył się żydokomuną. No i podobnie, jak Cenckiewicz ma problemy ze zdrowiem psychicznym. I jeszcze jedno – to nie Cenckiewicz ujawnił teczkę dziadka. Sam przyznał: „Moi koledzy z IPN zapytali, czy miałem w rodzinie kogoś takiego jak Mieczysław Cenckiewicz”.
Dlaczego tak się zachował? Odezwały się w nim geny odziedziczone po dziadku umoczonym po uszy w antypolskim szambie? Czyżby chciał doszlusować do nowej elity nazwanej przez S. Michalkiewicza „szlachtą jerozolimską”? Wydawało mu się, że już do niej należy. Doszedł do konkluzji, że aby doszlusować do nowej elity jest tylko jedna droga – dać się obrzezać? Tymczasem wykonał jedynie posługę szabesgoja, czyli – jak podaje Wikipedia – ubogiego chrześcijanina służącego za niewielkie wynagrodzenie do wykonywania czynności, które są zakazane Żydom podczas szabatu, jak rozpalenie pieca i… zmiana świec w chanuce.
I Jeszcze jedno – w 2005 r. Cenckiewicz zhańbił się do szczętu nie pozwalając, by metropolitą warszawskim został ktoś, kto rozszyfrował rodowód polskich elit – wziął, obok Lecha Kaczyńskiego, B’nai B’rith i „Gazety Polskiej”, udział w akcji utrącenia abpa Stanisława Wielgusa!
7 listopada 2011 r. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego przyznał Sławomirowi Cenckiewiczowi tytuł doktora habilitowanego. Rozprawą habilitacyjną była broszura o Annie Walentynowicz. Dopuszczenie do kolokwium habilitacyjnego to nie łatwa sprawa – wymaga zgody kontrolujących polską naukę cadyków. Centralną rolę w procesie habilitacyjnym odgrywa „komisja habilitacyjna”, której członków powołuje Rada Doskonałości Naukowej, której (jak mówi ustawa) „skład i przewodniczący jest starannie dobierany”.
I tu trzeba zadać pytanie: Czy prożydowskie wyczyny Cenckiewicza nie są spłatą zobowiązań podjętych wobec żydokomuny za dopuszczenie do kolokwium habilitacyjnego?
Cenckiewicz poparł też tzw. Deklarację szesnastu zarzucającą, że G. Braun „szerzy wrogość w relacjach chrześcijańsko-żydowskich”. W jej wstępie czytamy: „Chrystus obchodził święto Chanuki”. Tymczasem w Ewangelii mamy: „Jezus przechadzał się w świątyni (…) Żydzi porwali za kamienie, aby Go ukamienować”.
Uczestnictwo w święcie Chanuka to dla katolików grzech śmiertelny, o czym uczył św. Tomasz i mówił Benedykt XIV (w encyklice Ex quo): „Obrzędy Prawa Mojżeszowego zostały zniesione przez przyjście Chrystusa i nie mogą być dłużej przestrzegane bez grzechu, po ogłoszeniu Ewangelii”.
I jeszcze jedno – zapalający świeczki to członkowie sekty, którzy swojego ostatniego przywódcę uważają za „mesjasza”, a to oznacza, że udział katolików w takich obrządkach to łamanie pierwszego przykazania. Jeden z sygnatariuszy listu, były marszałek Sejmu Marek Jurek, egzegezy Pisma Świętego dokonał w oparciu o skrypty uczelniane swej córki, która studiuje judaistykę na UW. A skąd wiedzę na ten temat czerpał archiwista Cenckiewicz? Jakie miał w tej materii kompetencje? Może tłumaczy to opinia o nim kolegów archiwistów, że to pyszałek i bufon?
W innej części listu mamy stwierdzenie: „Obchodzenie uroczystości zasługuje na szacunek”. Tymczasem, Braun nie sprzeciwił się obrządkom w żydowskiej świątyni, ale imprezie politycznej, której zamysłem jest demonstracja potęgi sekty Chabad Lubawicz i pokazanie, kto tam rządzi i pisze ustawy. Nie przypadkiem też świece zapalili w czasie obrad Sejmu – centrum władzy ustawodawczej, w dniu expose premiera, co badaczowi tajnych służb powinno dawać bardzo wiele do myślenia.
I jeszcze jedno: Chanuka upamiętnia wyrżnięcie Greków i zhellenizowanych Żydów, i to tak, jakby kazać Rosjanom fetować na Kremlu „Cud nad Wisłą”.
Cenckiewicz dokonał lustracji Witolda Kieżuna. W pełnym łgarstw paszkwilu oskarżył profesora o współpracę z PRL-owską bezpieką. Kim był (zmarł 12 czerwca 2021 w wieku 99 lat) prof. Kieżun? To żołnierz Armii Krajowej, bohater Powstania Warszawskiego, odznaczony osobiście przez gen. Bora Komorowskiego Orderem Virtuti Militari (z okazji 70. rocznicy Powstania Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczki z podobizną profesora). Aresztowany i przesłuchiwany przez NKWD w katowni na Montelupich. Zesłany do sowieckiego łagru na pustyni Kara-kum.

Jacek Łukasik

30 lipca 2025

3.666665
Ocena: 3.7 (3 głosów)
Twoja ocena: Brak