Skip to main content

O czym zapomniano z myśli samego Jerzego Giedroycia?

portret użytkownika Jacek Łukasik

Zanim jednak przejdę do tytułowego zagadnienia, pozwolę sobie wrócić do zapomnianych myśli ludwika Mieroszewskiego. Nawet w „Polskiej Ostpolitik” wyszły spod jego pióra stwierdzenia jak najbardziej słuszne i jakże obecnej sytuacji aktualne, jak np. takie: „Nie jest obowiązkiem Polski wyzwalać Ukrainę tak jak nie jest obowiązkiem Ukrainy wyzwalać Polskę.”
Myśl tę zostało zamieścił Mieroszewski w kontekście pojawiających się na emigracji planów federacji Polski z Węgrami i Czechosłowacją. Jego zdaniem „wyzwalanie Ukrainy” jest jednak konieczne, gdyż „Rosja właśnie dlatego, że jest imperialistyczna, nie dopuści do realizacji planów federacyjnych.”
Dzisiaj gdy wszystkie 4 państwa należą do NATO i UE, ta przepowiednia Mieroszewskiego wydaje się szczególnie nietrafiona. Natomiast sama idea federacji naszych krajów, do której delikatnym nawiązaniem jest grupa Wyszehradzka wydaje się najbardziej wartościowym i realnym dziedzictwem geopolitycznej myśli emigracyjnej.
W Kulturze w grudniu 1952 r. ukazał się interesujący artykuł czeskiego polityka Huberta Ripki mówiący o federacji polsko – czeskiej. Również przewijająca się w całej twórczości Mieroszewskiego idea federacji państw europejskich nie była pozbawiona sensu, choć czasami w jego ujęciu przypominała zbyt mocno niemiecką koncepcję Mitteleuropy. Było to kolejne odbicie słabej znajomości i rozumienia historii.
Mieroszewski np. główną przyczynę polskich nieszczęść widział w porażce polskiej polityki wschodniej i imperializmie rosyjski, w zasadzie lekceważąc nie tylko rolę Prus, ale także działania pruskie za pośrednictwem Austrii na rzecz tworzenia „narodu ukraińskiego”, w czym znowu wykazał słabą wiedzę i błędną ocenę w porównaniu z Dmowskim.
Natomiast do najbardziej zdroworozsądkowej idei federacji środkowoeuropejskiej, ale oczywiście bez Ukrainy powrócił Jerzy Giedroyć już po przełomie 1989 r. W wypowiedzi dla Wprost z roku 1991 powiedział: „My jesteśmy krajem Europy Środkowej i powinniśmy budować naszą przyszłość w tej części świata, w oparciu o stosunki między Czechosłowacją i Węgrami. To prawda, że te państwa nie palą się do takiej współpracy, ale nie znaczy to jeszcze, że mamy zaprzestać prób jej nawiązania”..
Omawiając DG – M powinniśmy też stanowczo podkreślić, że poza pewną zasadniczo słuszną z polskiego punktu widzenia idée fixe jaką było powstanie niepodległych państw pomiędzy Polską a Rosją, nigdy nie był Giedroyć antyrosyjski. Wręcz przeciwnie, niemal cała Kultury działalność zorientowana była na budowanie porozumienia Polski z Rosją.
I choć podobnie jak u Mieroszewskiego ciążyła nad tym iluzja porozumienia z rosyjską „demokratyczną opozycją”, to jednak całokształt działań i wypowiedzi wykraczał poza te ramy. Giedroyć wydawał w Paryżu największe rosyjskie dzieła powstałe po 1945 r. Polskie tłumaczenia powieści Borysa Pasternaka i Aleksandra Sołżenicyna to najbardziej znane, ale nie jedyne z nich, ukazywały się specjalne poświęcone Rosji i rosyjskojęzyczne numery Kultury. Rosyjską literaturę Giedroyć czytał w oryginale i cenił nie mniej od polskiej. Wydaje mi się więc, że miał na kwestię stosunków polsko – rosyjskich dużo szersze spojrzenie niż Ludwik Mieroszewski.
Szczególnie ważne w kwestii relacji polsko-rosyjskich są wypowiedzi J. Giedroycia, które padły już po przełomie 1989 r. W wywiadzie dla Natalii Gorbaniewskiej w 1991 r. powiedział: „Boję się, aby walka z sowietyzmem, z sowietyzacją, z komunizmem nie przekształciła się w walkę antyrosyjską”. I dodawał: „Dla mnie osobiście najważniejsza jest kwestia normalizacji stosunków polsko-rosyjskich, i to nie tylko w aspekcie politycznym – tu zawsze mogą pozostać te lub inne rozbieżności, ale w aspekcie współpracy kulturalnej”.
Wielokrotnie ubolewał nad zaprzestaniem w 3 RP nauczania języka rosyjskiego. Dostrzegał korzyści gospodarcze w relacjach z Rosją mówiąc: „Stosunki z Rosją są bardzo ważne: to ogromny kraj, ma bogactwa naturalne nam potrzebne, czyli powinno nam zależeć na dobrych stosunkach z Rosją.”
Zauważał niebezpieczeństwo podporządkowania polskiej polityki Amerykanom, co zrobiły bezbłędnie rządy PIS. Cały czas powtarzał, że niepodległa Ukraina jest dla Polski korzystna, ale już w roku 1991 przestrzegał, że: „Musimy dbać o jak najlepsze stosunki z tym sąsiadem, który może stać się potęgą militarną. (…) A są zjawiska niebezpieczne, choć na razie marginesowe. Na zachodniej Ukrainie pojawiają się grupy szowinistyczne i antypolskie.”
Istnieje także inna wypowiedź Jerzego Giedroycia, która gdyby ukazała się w dzisiejszym klimacie intelektualnego zaślepienia i barbarzyńskiego amoku pod innym nazwiskiem, wtedy sprawiłaby, że liderzy polskiej opinii uznaliby autora za „ruską onucę” a „bratni naród” wciągnął by Giedroycia na tolerowaną przez władze 3 RP listę proskrypcyjną.
W 1991 r. w piśmie „Kontynent” Jerzy Giedroyć zamieścił bowiem taką wypowiedź: „Jeśli chodzi o Ukrainę, też należy liczyć się z tym, że znaczne jej połacie, zwłaszcza lewobrzeżnej, są w dużym stopniu zrusyfikowane. Dlatego też nalegaliśmy – i nasze oświadczenia w tej sprawie były drukowane w „Kontynencie” – żeby w tych sprawach zorganizować plebiscyt. Nie należy żądać, aby granice Ukrainy przebiegały tak, jak oni je sobie wyobrażają – jest to sprawa woli ludności. Istnieje cały szereg obwodów, które chcą należeć do Rosji, czują się związane z Rosją i to należy koniecznie uregulować.”
Słowa te padły, kiedy jeszcze pomniki Bandery nie były powszechne i nikomu się nie śniło, że można zakazać na Ukrainie używania języka rosyjskiego, że burzone będą pamiątki po Puszkinie czy Bułhakowie.
Co powiedziałby na to Jerzy Giedroyć nie tylko możemy się domyślać i warto to czynić. Mamy również taki obowiązek także w tym celu, by nie dopuścić do tego, by nazwisko wielkiego Polaka było używane do niecnych celów, by jego imponujące i godne najwyższego szacunku dziedzictwo tak trafnie odczytane przez Stanisława Stommę, nie zostało zafałszowane i zawłaszczone przez gromadę politycznych szaleńców i medialnych wyjców, działających często za obce pieniądze i w obcym interesie (wszyscy npodżegacze do wojny polsko – rosyjskiej, zarówno z PIS, jak i PO jak np. Radosław Sikorski).

Jacek Łukasik

22 lipca 2026.

5
Ocena: 5 (1 głos)
Twoja ocena: Brak